Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamil Kaczmarek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kamil Kaczmarek. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 października 2025

Drony, Słoneczne Wzgórze i panele

W Chojnicach postępuje trywializacja polityki, spłaszczanie i upraszczanie ważnych kwestii dla mieszkańców. Dzieje się to przede wszystkim przez wzgląd na upadającą, od dawna, kulturę polityczną w mieście. Coraz częściej Burmistrz Miasta Chojnice, jak i przedstawiciele "opozycji", posuwają się do działań, które nie licują z pełnionymi przez nich funkcjami. Jednocześnie zamazuje się granicę, między tym co prywatne, a tym co publiczne. Zresztą nie dzieje się to, jak można byłoby domniemać, przez wzgląd na "wycieczki dronowe" Kamila Kaczmarka, ale przez wzgląd na to, że Arseniusz Finster od dekad ingeruje w życie prywatne i zawodowe swoich przeciwników politycznych. Wyznaczył więc tym zachowaniem kierunek działania dla swoich rywali, którzy zarówno odpierając jego zarzuty, jak i wyprowadzając atak, przesuwają granicę dyskusji publicznej ze spraw publicznych na życie prywatne. Stąd Kaczmarek latał gdzieś nieopodal nieruchomości Finstera dronem. Paradoksalnie, rozumiem to, co chciał osiągnąć, bo choć przesuwa tym granice tego co kulturalne, racjonalne i dozwolone, to jednocześnie chciał w ten sposób pokazać Finsterową hipokryzję - burmistrza, który mieszka poza miastem i poucza lub wręcz kpi z problemów mieszkańców Chojnic, żyjących w gęstej zabudowie przy ruchliwych ulicach. 

Problem jednak leży w tym, że działania Kaczmarka odwracają częstokroć uwagę mieszkańców od meritum problemów miasta, bo Kaczmarek po prostu szuka uwagi mieszkańców i chce za wszelką cenę stworzyć widowisko, nawet jeśli będzie ono bez treści. Przykładowo - jeśli Kaczmarek już musiał posuwać się do idiotycznej prowokacji z dronem nieopodal nieruchomości Finstera, to mógł dotknąć innego ważnego problemu - jak to jest, że Finster zakupił swoją nieruchmość na Słonecznych Wzgórzach płacąc 10 zł/m2!!! To jest dopiero kwestia do rozwikłania i nad tym powinna się skupić opozycja. 

Niestety, ani Finster, ani Kaczmarek nie zajmują się konkretami, tylko nakręcają spektakl, który powoduje, że tracimy z oczu to co ważne dla miasta. Zresztą od dawna twierdzę, że Kaczmarek jest w swych działaniach lustrzanym odbiciem Finstera. Dobrym tego przykładem były ich donosy na lek. Gierszewską, którą ośmieliła się wyrazić swój krytyczny pogląd nt. szczepionek na COVID-19! 

wtorek, 23 września 2025

Cenzor Kaczmarek

Próbowałem wczoraj zamieszczać komentarze na profilu Chojnice24.pl na Facebooku. Pod artykułem dotyczącym afery, jaką wywołali Kaczmarek z Mrówczyńskim w chojnickim PiS. 

Po tym kiedy zamieściłem swój komentarz, ktoś mnie zapytał czy usuwałem swój wpis. Sprawdziłem, rzeczywiście redakcja Chojnice24.pl, usunęła mój wpis. 

Zatem...napisałem drugi komentarz, po niedługiej chwili okazało się, że nie tylko nie ma komentarza, ale jestem na Facebooku zbanowany przez Chojnice24.pl. Moje komentarze były krytyczne zarówno wobec Kaczmarka jak i Mrówczyńskiego. 

Jeśli jednak, portal oskarżany przez Finstera o, delikatnie to ujmując, miałkie dziennikarstwo, blokuje krytyczny głosy internauty o właścicielu portalu, to czym ten portal różni się od tuby Finstera chojnice.com? Otóż niczym. Kiedy Chojnice24.pl były własnością Zdzisława Tabatha, taka sytuacja była niewyobrażalna, bo to co zrobiło wobec mnie Chojnice24.pl, to podręcznikowe ograniczenie wolności słowa. 

Dla mnie to oczywisty skandal i dowód na to, że Kaczmarek jest nie tylko radnym nieskutecznym, ale z obywatelskiego punktu widzenia - radnym niebezpiecznym!  A Chojnice24.pl, niestety niczym więcej niż narzędziem do realizacji politycznych interesów Kaczmarka. 









Podziały przez pączkowanie

Dowiadujemy się z mediów, zarówno z DzieńDobryPomorze, jak i z Chojnice24.pl (portal radnego Kaczmarka), że doszło do faktycznego rozpadu klubu radnych PiS w Radzie Miejskiej. 

To nie pierwszy raz w historii chojnickiego samorządu, kiedy dochodzi do rozpadu na prawicy, czy szerzej w obozie opozycji. Przede wszystkim mnie ta sytuacja nie dziwi. Już w trakcie wyborów samorządowych wyrażałem pogląd, zgodnie z którym Kaczmarek w PiS, oznacza rozkład tej partii. Jesli dziś ktoś mówi, że PiS w Chojnicach rozpadł się przez Mrówczyńskiego, to jest w błędzie. Bowiem, do czasu, kiedy nie było tam Kaczmarka, był to po prostu PiS Mrówczyńskiego. Poseł poukładał sobie partię w mieście i w zasadzie, gdyby nie pojawił się Kaczmarek niewiele by się zmieniło. W żaden sposób nie usprawiedliwiam tu działań Mrówczyńskiego, który już w przeszłości z lubością wchodził w konfliktu wewnątrz PiS - choćby ze mną, kiedy byłem członkiem tej partii. Zresztą odszedłem z PiS właśnie przez Mrówczyńskiego, który nie chciał żadnych działań monitorujących obóz władzy lokalnej, i wielokrotnie powtarzał wraz ze swoimi przybocznymi, aby nie prowadzić walki z Finsterem. Można powiedzieć, że na tej płaszczyźnie moje odejście z PiS byłoby podobne do tego, co teraz obserwujemy w relacji Mrówczyński-Kaczmarek. Z tym,że...Kaczmarek nie jest członkiem PiS. Kim zatem jest radny Kaczmarek? Otóż w mojej opinii jest zwyczajnym intrygantem, który już w PChS wykonał robotę na rozbicie tego stowarzyszenia i w zasadzie doprowadził je do klęski i politycznej i wyborczej. Kaczmarek w PChS znalazł się dzięki mojemu zaproszeniu do tego grona, a po czasie zaczął wykazywać zachowania, właśnie intrygancko-aroganckie. Dlatego uważam, że radny Kaczmarek nie jest w stanie z nikim współpracować na polu społecznym i politycznym, a samo jego pojawienie się w jakimś środowisku zapowiadać może...rozpad tego środowiska, a co najmniej silne wewnętrzne podziały. Przypomnę, że Kaczmarek nigdy się niczym specjalnym w Chojnicach nie zasłużył, nie jest to przecież prezes klubu - jak choćby Marzenna Osowicka, czy Marcin Gruchała, nie jest to szef żadnego znaczącego stowarzyszenia, nie jest to żaden społecznik. To jest po prostu biznesmen, który szuka maskymalizacji zysku (niekoniecznie finansowego) z podejmowanych działań. Kamil Kaczmarek przez kilka lat rządów PiS bawił się w dziennikarstwo w TVP Bydgoszcz, ale czy ktoś pytał w ogóle jak Kaczmarek znalazł się w TVP? Następnie, po tym kiedy PiS traci władzę, Kaczmarek startuje z listy PiS do RM Chojnice, na której to liście otrzymuje JEDYNKĘ, którą to szansę ciężko przegrać. Pamiętam przecież kiedy oddałem JEDYNKĘ, na liście PiS do RM Chojnice Krzysztofowi Pestce, który w 2018 r. był raczej kompletnie nieznany w mieście, i Krzysztof Pestka otrzymał kilkaset głosów. Po prostu miejsce na liście znaczy bardzo wiele w wyborach proporcjonalnych. Zatem, założyć należy, że chojnicki PiS zaufał Kaczmarkowi, i dał mu na liście JEDYNKĘ, choć Kaczmarek dla PiSu chojnickiego wcześniej raczej publicznie niczego nie dokonał. Zatem, dziś PiS zbiera żniwo nietrafionych decyzji. 

Radny Kaczmarek niestety nie dokonał też dotąd niczego specjalnego w Radzie Miejskiej Chojnic. Na razie zasłynął tylko z szarpaniny z właścicielem lokali gastronomicznych i ciągłych pyskówek z burmistrzem w Radzie Miejskiej. Po prawie dwóch latach bieżącej kadencji można stwierdzić, że styl życia publicznego Kaczmarka, to lustrzane odbicie Finstera. Nawet, podobnie jak Finster ma on swoją tubę propagandową w postaci chojnice24.pl! 

Paradoksalnie uważam, że dobrze się dzieje, podziały przez pączkowanie mogą wyjść na dobre chojnickiej opozycji, na której dotąd nie ma lidera, a przede wszystkim nie ma spójnego środowiska. Projekty takie jak GCH - który współtworzyłem, okazały się być od zarania zinfiltrowane przez Finstera i jego ludzi. Z tego środowiska tylko Marzenna Osowicka rzeczywiście działa na rzecz mieszkańców, jako ogółu, bo to że Marcin Gruchała wszedł do rady żeby zabezpieczyć interesy Boxing Team, to nie jest reprezentowanie interesów mieszkańców, tylko wąskiej grupy wybranych. Zatem Marcina Gruchały do opozycji zaliczyć nie można. 

Należałoby się więc cieszyć, że jest taki Kaczmarek, który próbuje liderować opozycji w radzie, i który próbuje wyprowadzać z równowagi Finstera..., ale chwileczkę, nie o to chodzi w Radzie Miejskiej, aby stawały się one teatrem dwóch zaślepieńców, którzy nic poza sobą już nie widzą. Zatem, konkretów w działaniu Kaczmarka brak. Nie można do nich zaliczyć nawet pozwu z artykułu 212 Kodeksu karnego wobec Finstera, bo choć uważam, że Finster rzeczywiście pomawiał chojnice24.pl, to stosowanie art. 212 kk, to jest zabawa w te same gry i narzędzia, które stosuje Finster. I co gorsza, to zapowiada, że ewentualnie Kaczmarek jest lustrzanym odbiciem Finstera. Zresztą, Finster też już chyba założyl proces z 212 kk. Dokąd to zmierza?

W tym czasie, w Chojnicach dzieje się wiele złego. Planuje się magazyn na żywność dla ludności w hali, która nie była budowana z myślą o magazynie na czas wojny, która leży w dzielnicy przemysłowej i która leży na obrzeżach miasta. Miasto się wyludnia (choć Finster będzie twierdził, że jest inaczej - ale on bazuje na liczbie tzw. klamek). 

Niestety Kaczmarek poniósł polityczną porażkę, bo nie zdołał zintegroać opozycji, a co więcej swoimi działaniami ją rozbił. I nie usprawiedliwa tego fakt, że jakiś radny szukał może przez protekcję burmistrza synekury dla rodziny (jeśli to prawda). Tutaj trzeba wskazać, że wszyscy radni, którzy traktują mandat radnego jako szansę na ustawianie siebie i rodziny, natychmiast ten mandat powinni tracić, jeśli tylko dochodzi do takich działań, lub samych prób podejmowania takich działań. 

W mojej opinii zachowania i postawy Kaczmarka, wynikają po prostu z jego braku kompetencji do sprawowania mandatu radnego.  Jeśli wyobrażał sobie, że może wejść do RM z listy partyjnej, negując lokalne władze partyjne, to się mylił o czym się przekonał. Jeśli wydawało mu się, że Mrówczyński go nie usunie, kiedy ten wykaże wolę niezależnych działań, to naprawdę nie potrafi uczyć się z historii działań posła. 

Co gorsze, Kaczmarek to taki sam cenzor jak Finster...o czym w kolejnym wpisie. 




poniedziałek, 5 marca 2018

Kto agitował?

Stawia się zarzuty burmistrzowi Arseniuszowi Finsterowi, że ten agitował za Marcinem Łęgowskim w trakcie kampanii wyborczej do wyborów uzupełniających rozpisanych na 10 grudnia 2018 r. Burmistrz według działaczy PChS, którzy złożyli doniesienie miał agitować przed choinką bożonarodzeniową w chojnickim ratuszu. Jaki jest mój do tego stosunek? Otóż ambiwalentny. 

Z jednej strony burmistrz winien nie wspominać w tym wystąpieniu o swoim kandydacie, bo dzięki temu uszedłby przed takimi właśnie zarzutami jak obecnie. Prawdopodobnie sprawa może się skończyć ukaraniem burmistrza, a sąd uzna to zachowanie włodarza za wykroczenie.

Dziwi mnie jednak bierność burmistrza, bowiem ten bez skrupułów powinien wystosować podobne zgłoszenie na policję w sprawie PChS. Jak to?

Otóż działacze PChS, w mojej ocenie, złamali prawo w ten sam sposób jaki to zarzucają Burmistrzowi. 

1. W trakcie konferencji prasowych w okresie poprzedzającym wybory uzupełniające do Rady Miejskiej rozpisane na 10 grudnia działacze PChS wykorzystywali obiekt użyteczności publicznej jakim jest Wszechnica Chojnicka, gdzie agitowali za Kornelią Żywicką. Przykład, proszę bardzo: https://www.youtube.com/watch?v=-ufWYnvG3-c . W przeciwieństwie do Burmistrza bezsprzecznie wykorzystali ten obiekt, do tego celu, w sposób umyślny i całkowicie zaplanowany. 

2. W trakcie spotkania mieszkańców osiedli Hallera i Bursztynowego i Igły, które Kornelia Żywicka jako przewodnicząca Osiedla zorganizowała w restauracji Słoneczna w okresie przedwyborczym. Na tym spotkaniu w dniu 27 listopada 2017 r. odbywała się publiczna agitacja na rzecz Kornelii Żywickiej, gdzie przybyli członkowie PChS agitowali na rzecz jej kandydatury, wykorzystując do tego zgromadzenie członków jednostki pomocniczej jednostki samorządu terytorialnego, co jest takim samym wykroczeniem i łamaniem prawa, jakby to Burmistrz na Radzie Miejskiej polecał kandydaturę Marcina Łęgowskiego. Kornelia Żywicka wykorzystała funkcję pełnioną publicznie (za którą nawet przysługuje symboliczne wynagrodzenie ze środków publicznych) do promowania swojej osoby, wykorzystali też tę sytuację członkowie jej stowarzyszenia, bowiem przyszli - jak nigdy - na to zebranie agitować na rzecz Jej kandydatury. To są równe zasady? Materiał video tutaj

Dlatego chciałbym aby czytelnicy mieli świadomość, że nie tylko Arseniusz Finster, ale i PChS może być oskarżany o łamanie prawa w okresie kampanii wyborczej. W związku z tym właśnie byłem daleki od składania doniesień zarówno na Burmistrza jak i na PChS. W mojej ocenie zarówno Burmistrz jak i PChS mogą być oskarżani o działania wykraczające poza dobre praktyki i grę fair play w trakcie wyborów. Stąd PChS mógł sobie dać spokój z wywoływaniem kolejnej burzy w szklance i pojawia się pytanie - co realnie, politycznie PChS zyska nawet jeśli Burmistrz zostanie ukarany o wykroczenie? Satysfakcję? Będzie to pyrrusowe zwycięstwo w sytuacji, gdy sam komitet wyborczy PChS ma sprawę karną bo wydali ponad 2 tys. więcej, aniżeli powinni. W mojej ocenie PChS takimi działaniami próbuje "przykrywać" swoje własne dzialania niezgodne z prawem. Podobnie jak wysyp ostatnich mało racjonalnych pomysłów o wykupie działek w Chojnicach z 75% bonifikatą dla tych, którzy będą chcieli się osiedlać w Chojnicach. Wszystko to ma wprowadzić szum informacyjny w przestrzeń publiczną i ukryć przykrą prawdę o tym, że PChS gra w wyborach bardzo nieuczciwie. 

Jeśli Burmistrz zostanie ukarany, to PChS również powinno zostać ukarane. 

niedziela, 10 grudnia 2017

Po wyborach: komentarz


Wieczór wyborczy w mini skali za nami. Czas na poważne podsumowanie.

Wyniki wyborów uzupełniających 10 grudnia 2017 r. do Rady Miejskiej w Chojnicach: 106 oddanych głosów, 105 ważnych. 50 głosów na Marcina Łęgowskiego z KWW Arseniusza Finstera; 40 głosów na Kornelię Żywicką z PChS, 15 głosów na mnie z KWW Marcina Wałdocha. 

Co myślę o tych wyborach i ich wynikach?

Po pierwsze przerażająco niska frekwencja, liczyłem na 15%, a nawet tyle nie osiągnęliśmy i to jest porażka wszystkich trzech komitetów wyborczych. Frekwencja na poziomie 10% to obraz upadku kultury politycznej w naszym mieście. 

Po drugie otrzymałem 14,3 % głosów, z jednej strony można powiedzieć porażka, i tak jest to wyborcza przegrana, ale z drugiej strony tylko ja byłem w pełni niezależnym kandydatem, który założył swój, po raz pierwszy, komitet wyborczy.

Po trzecie, siły opozycji otrzymały łącznie 52,4% głosów, co jest dla mnie zadowalającym wynikiem. Wskazać przecież trzeba, że założyłem PChS lata temu, a do tego teraz powołałem własny komitet wyborczy i choć podzieleni, to stanowimy większą siłę niż Arseniusz Finster.

Po czwarte, były to chyba najdroższe wybory w historii Chojnic. Pomimo tego, że każdy komitet mógł wydać tylko do 1 tys. złotych na kampanię, jasnym dla mnie jest, że wyłożenie ok. 3 tys. za 105 głosów, to niespotykana dotąd skala nakładów. Zwykle w wyborach samorządowych "płaci" się za głos ok. 3-5 zł, a tym razem jest to 10x wyższa kwota!!! 

Po piąte, głosy tych 15 osób, które oddały na mnie głos, nie będą zmarnowane. Jako jedyny kandydat stworzyłem program wyborczy.  Niestety, w okręgu znalazło się tylko 15 racjonalnych i świadomych wyborców. Wiadomo, że Marcin Łęgowski będzie mechanicznie, nadal, podnosił rękę na wskazanie Burmistrza w sposób zupełnie bezrefleksyjny, a Kornelia Żywicka nie miała żadnego programu, poza tym, że wypisała cele PChS, które słowo w słowo są mojego autorstwa, a gdyby weszła do rady to byłaby posłuszna innemu autokracie - Mariuszowi Brunce, bo niestety sama ma niewiele do powiedzenia na temat spraw społecznych i publicznych. 

Właśnie - Brunka. Mariusz Brunka nie dość, że w kampanii wyborczej nie wykazywał się nigdy błyskotliwością i sam zepsuł swoją własną kampanię w 2014 r., kiedy go silnie wspierałem, to jeszcze obecnie prowadzi wobec mnie szeroką kampanię negatywną wraz ze swoim Kamilkiem. Obaj, choć nic w Chojnicach nie wytworzyli, co miałoby pozytywny i masowy oddźwięk, to obarczają mnie winą za własną porażkę i przegraną Kornelii Żywickiej. Panowie i Panie - za swoje wyniki wińcie siebie. Natomiast chciałbym wskazać, że wiele osób informowało mnie o niestosownych i bardzo niemerytorycznych uwagach Brunki na mój temat w czasie kampanii wyborczej. Ten podstarzały kawaler, będący fanem kotów i odgrywający w Radzie Miejskiej przez przynajmniej dwa lata rolę Stańczyka nadwornego znalazł sobie ostatnio upodobanie w atakowaniu mnie. Być może jest to wynik frustracji w związku z tym, że w Radzie Miejskiej jest typowym przedstawicielem bezradnego radnego, który poza próbami wkładania kija w szprychy i rzucaniem piaskiem po oczach nie potrafił jak dotąd wykreować żadnego projektu, który zostałby przez Radę Miejską przegłosowany. Język zaś którym się posługuje Brunka, to taki żargon typowo uliczny, pełny pogardy, i myślę, że po najbliższych wyborach jedynie na ulicy Brunka będzie mógł się dzielić swoimi niewybrednymi uwagami i spostrzeżeniami. Człowieka bowiem o takiej kulturze nikt nie powinien już traktować poważnie. Panowie Brunka i Kaczmarek w tej kampanii zajęli się przede wszystkim sprawami osobistymi i obyczajowymi, liczeniem kandydatom dzieci i określaniem różnych preferencji i umięjetności. W zapale swojego przemysłu pogardy jaki uruchomili nie mieli jak dotąd czasu na stworzenie żadnego programu dla Chojnic. Natomiast mieli czas, jak Kaczmarek na wysyłanie mi niewybrednych insynuacji w prywatnych wiadomościach, jakieś zniuansowane zastraszanie mnie. Do tego znaleźli też czas na, jak zawsze, bezsensowne batalie sądowe z Arseniuszem Finsterem, które tylko zniechęciły wyborców do udziału w głosowaniu. Z przykrością muszę przyznać, że wyższą kulturą wykazali się nawet przeciwnicy z KWW Arseniusza Finstera. Niestety nienawiść Brunki i Kaczmarka do mnie zeszła na jakiś nihilistyczny poziom i myślę, że wiele osób to obserwuje z pogardą i niedowierzaniem. Powiem wprost i po chłopsku - tym facetom po prostu odbiło. Przejawianie przez te dwie postaci chęci monopolizacji sceny politycznej, uzurpowania sobie prawa do bycia jedyną opozycją w mieście i łaszenie się na władzę bez programu, to elementy postawy, które na pewno zostały krytycznie ocenione przez wyborców. Wyborcy powinni mieć jak największy wybór ugrupowań, programów, itd. Niestety PChS tego nie rozumie i staje się organizacją faszyzującą sferę publiczną, co jest równie groźne jak zjawiska, które sami krytykują i które wiążą z ekipą władzy Arseniusza Finstera. Mam coraz bardziej wrażenie, że gdyby Ci ludzie z PChS kiedykolwiek wygrali wybory, to można będzie jasno powiedzieć, odnosząc to do społecznośći lokalnej, że: "zamienił stryjek, motykę na kijek". Dlatego dla mnie przeciwnikami na scenie publicznej są zarówno PChS, jak i Arseniusz Finster, ale z Burmistrzem okazuje się, można konstruktywnie rozmawiać, z PChSem nie ma o czym, tam jest tylko język pogardy. 

Dziękuję też za poparcie ChRS i PiS. Ciężko zmierzyć jakie miało ono przełożenie w tym okręgu, czy było wartością dodaną czy też, nie, ale nie wypierałem się tego, że jestem z PiS i że uzyskałem poparcie kolegów z ChRS, choć założyłem swój własny komitet. Ta kampania to poważne doświadczenie i sygnał przed przyszłymi wyborami. Z ok. 15% poparciem można uzyskać kilka mandatów w Radzie Miejskiej w ordynacji proporcjonalnej. W końcu Chojnice będą na drodze do tego, aby stać się Perłą Pomorza.

Szczególnie zaś dziękuję za pomoc i udział w pracach komitetu wyborczego: Zbigniewowi, Tomkowi, Krzysztofowi oraz Ani i Łukaszowi. 

Pierwszą sprawą jaką będę próbował poruszyć w kontekście Osiedla Hallera będzie budowa parkingu o kilku poziomach, tak aby w końcu udało się rozwiązać palący dla osiedla problem. 

poniedziałek, 11 września 2017

Lokalne biczowanie Rządu RP

Z dużym niesmakiem przeczytałem dwa wywody przedstawiciela władzy lokalnej i tzw. opozycji z Chojnic w gazecie chojniczanin.pl, wydanie z września 2017 r. Gazeta ta wychodzi w dużym jak na warunki chojnickie nakładzie 5 tys. egzemplarzy, warto więc może wskazać, że zgubne skutki może wywołać jej lektura dla mniej świadomego czytelnika, bo władzę będzie utożsamiać z Arseniuszem Finsterem Burmistrzem Miasta, a opozycję jedynie z członkami Projektu Chojnicka Samorządność (PChS) i przedstawicielem PO w Chojnicach, czyli z Leszkiem Redzimskim. 

Szczególnie nie spodobało mi się słowa Arseniusza Finstera, który twierdzi, że minister Błaszczak opowiadał o nawałnicy "bzdury i nie miał racji", podczas konferencji prasowej, która odbyła się w Chojnicach. Ponadto Burmistrz Miasta zapomniał chyba wskazać, a oczekiwałbym od Burmistrza rzetelnych informacji, skąd pochodziły fundusze przekazane poszkodowanym w Chojnicach rodzinom, było to wsparcie w kwocie 6 tys. złotych? Czy to czasami nie krytykowany minister Błaszczak był tym, który uruchomił te kwoty dla samorządów ze środków centralnych MSWiA? Skąd Panie Burmistrzu pochodziły te pieniądze? Bo pisze Pan o tej pomocy dla poszkodowanych 55 rodzin w kwocie 6 tys. zł dla każdej rodziny, jakbyśmy mieli do czynienia z funduszami, które Pan wygospodarował na ten cel z miejskiego budżetu? Proszę tę kwestię wyjaśnić mieszkańcom. Głęboka krytyka jaką też Burmistrz Chojnic obarcza rząd jest dalece nieadekwatna do jej braku wobec jego koalicjanta z powiatu, czyli wobec starosty Stanisława Skai i jego pracowników. Tej krytyki oczywiście brakuje, to nic, że starosta nie zdał egzaminu w kwestii dbałości o bezpieczeństwo mieszkańców powiatu, winny jest przecież rząd. Co najmniej dziecinne jest powatarzanie zaś obiegowych opinii o wielkim solidaryzmie i jego znaczeniu w walkach ze skutkami nawałnicy i kreowanie na bohatera człowieka, który zdał swój egzamin  z powierzonych obowiązków - mam na myśli sołtysa Rytla. Prawda jest bowiem inna niż chce ją widzieć Burmistrz - ludzie z Rytla zdali egzamin jako wspólnota, ale nie zdała go kompletnie władza lokalna. Mogę Burmistrzowi Chojnic przedstawić zdjęcia z Parku 1000 lecia, gdzie jeszcze kilka dni po nawałnicy leżały połamane drzewa - czy to była rękojmia do krytyki innych, kiedy nieporządek panował na własnym podwórku? Zaś poniżej pasa jest stosowaniem jako argumentu w walce politycznej Burmistrza Finstera, faktu śmierci córek starosty chojnickiego. Prosiłem Burmistrza Chojnic o zmianę postaw, ale Burmistrz znowu mi udowadnia swoimi dzialaniami i słowami, że dla osiągania celów politycznych nie cofnie się przed żadną niegodziwością. 

Zaś dwaj członkowie PChS, czyli Mariusz Brunka i Kamil Kaczmarek nie szczędzą w odniesieniu do nawałnicy jaka nawiedziła również powiat chojnicki słów sarkastycznej krytyki wobec rządu. Według nich, to ogólne zainteresowanie mediów i mobilizacja społeczna zainteresowały w ogóle sprawą władzę państwowa i jej siły zbrojne. 

Nieco rozczarował mnie też komentarz Leszka Redzimskiego z PO. Mam wiele sympatii dla Leszka Redzimskiego i uważam, że jest to jeden z poważniejszych chojnickich polityków, ale sugerowanie, że Wojsko Polskie musiało się najpierw wraz z władzami państwowymi przygotować do parady w Warszawie, a dopiero potem ludzie władzy mieli czas na interwencję w regionie, to smutna nieprawda. 

Niezależnie, kto i jak zbija kapitał polityczny na klęskach żywiołowych, to mam taką jedną myśl, która mi przyświeca i sprawdza się niezależnie od reżimów politycznych - Biada ludziom władzy, jeśli w czasie ich rządów kraj ich nawiedzi jakiś niszczycielski żywioł. Siła żywiołu bowiem jest tak znaczna, że korzyści z niej płynące zawsze dmą tylko i wyłącznie w żagiel opozycji. Słowem, dla opozycji nie może się wydarzyć nic lepszego, jak tylko klęska żywiołowa. W mikroskali oglądamy to w Chojnicach - z jednej strony mamy podstawy krytykować starostę chojnickiego Stanisława Skaję, który jest moim zdaniem odpowiedzialny politycznie za ofiary, ale z drugiej strony, lokalni włodarze wywodzący się z obozu postkomunistów chojnickich dmą w rogi obwieszczając światu winę rządu polskiego za tragedie jaka spotkała nas wszystkich. 

W mojej ocenie rząd niczym nie zawinił, po to są samorządy, aby ponosić odpowiedzialność za bezpieczeństwo na podległym im obszarze w pierwszej kolejności i reagować też muszą w pierwszej kolejności. Polska nie składa się tylko z powiatu chojnickiego i kiedy nas nawiedza żywioł, to w tym samym momencie rząd polski może otrzymywać informację o tragediach w dziesiątkach innych gmin i powiatów. Dlatego pójdźcie Państwo po rozum do głowy i zrozumcie - rząd jest jeden dla ok. 40 milionów Polaków na obszarze ponad 310 tys. km. kw., zaś ludzie władzy w Chojnicach nie radzą sobie z zarządzaniem i zapewnianiem bezpieczeństwa na obszarze ok. 1,5 tys. km kw. i przy ludności ok. 100 tys. To jest prawdziwy obraz nędzy i rozpaczy intelektualnej. Leniuchy i niedorajdy życiowe, które są u władzy, są w pierwszej kolejności winni opieszałej reakcji na zbliżające się zagrożenie. 

wtorek, 11 października 2016

Czym są prawybory?

W Chojnicach wprowadziłem do przestrzeni publicznej ideę organizowania prawyborów. Pierwszy raz organizowałem je w ramach Stowarzyszenia Arcana Historii w 2007 r. 

Wtedy jeszcze nie przyszło mi do głowy, że prawybory można organizować bez wiedzy o kandydatach, czy też komitetach wyborczych. Panowie z założonego przeze mnie PChS nauczyli mnie w tym roku, czym jest szczyt doby postmodernizmu. Parafrazując słowa jednego z kluczowych filozofów, mogę podać credo ich obecnego działania - nic nie jest prawdą, wszystko wolno! Tym ukierunkowani zorganizowali w ostatnią sobotę nic innego, jak właśnie prawybory w Chojnicach.

Jako propagator tej idei w Chojnicach, jako jej ojciec w naszym mieście, odczuwam potężny dysonans poznawczy. Prawybory mają za zadanie zwiększenie udziału obywateli w wyborach, bliższe zapoznanie się wyborców z kandydatami, przybliżenie wyborcom programów wyborczych, wstępne rozeznanie wyników wyborów. Czym mogą być prawybory 3 lata przed wyborami?

Z pewnością stają się one, zakładając dobrą wolę organizatorów, nadal elementem wzmacniania społecznej partycypacji w procesie wyborczym, ale zakładając złą wolę, są one po prostu manipulacją opinią publiczną.

Ponieważ wykształciłem w sobie zmysł krytyczny, to przedstawię czarną wizję. Prawybory w których uczestniczy, jako asystujący organizatorom łamacz kręgosłupa demokracji lokalnej, czyli nie kto inny, jak Arseniusz Finster, to dowód na pogrążenie idei prawyborów. Czy Panowie koledzy i koleżanki z PChS, zapomnieli już, jak Finster odstraszał od urny wyborczej w czasie referendum o odwołanie Straży Miejskiej? Czy zapomnieli o jego braku zgody na rywalizację wyborczą? Czy zapomnieli z kim publicznie się pokazują? Kogo władzę i osobę legitymizują swoją postawą w przestrzeni publicznej? Czy nie krzyczeli jeszcze niedawno - "Finster satrapa"? Jeśli natomiast przyjrzeć się efektom prawyborów - nikły udział i wygrane Nowczesnej i PO, które zdobyły łącznie ok. 60% głosów, to naprawdę potężny cios w Dobrą Zmianę. 

Szkoda, że organizacja którą zakładałem, przekształciła się w Projekt Chojnickich Cyników. Nie akceptuję takich postaw, są one psuciem dobrej roboty społecznej, jaką wykonuje mnóstwo innych ludzi. Nie idźcie tą drogą. 

Wyniki podane przez PChS postaram się zweryfikować poprzez wykonanie własnych badań, na reprezentatywnej liczbie mieszkańców Chojnic. Dziś tylko wierzę, bo nie wiem tego, że te wyniki nie oddają rzeczywistego poparcia społecznego dla partii politycznych w mieście. Żałuję też, że PChS zatracił swój dawny, tak rześki, rozum obywatelski. Taka działalność w zamyśle prowadząca do aktywizacji społeczeństwa, ma jednak zbyt wysokie koszty, będące wynikiem braku społecznej...odpowiedzialności. 

środa, 13 kwietnia 2016

Megalomania i niewiedza

We wtorek (14.04) odbyła się konferencja PChS na której tematem przewodnim, sporej części konferencji były wypowiedzi Kamila Kaczmarka.

Kamil Kaczmarek usiłuje przedstawić argumentację za tym, że wygaszanie mandatów radnych Mirosława Janowskiego i Marcina Łęgowskiego jest w interesie społecznym i jest podbudowane orzecznictwem, ale już sprawy o wygaszenie mandatów wobec Mariusza Brunki i Kazimierza Jaruszewskiego, to sprawy nieistotne. W swojej ocenie, nie pierwszy raz, myli się bardzo, ale Kamil Kaczmarek lubi szarżować, a potem przegrywa procesy sądowe, nawet z Arseniuszem Finsterem. Przy tym jest tak pewny siebie, że nie wstydzi się i chodzi po korytarzach sądowych z wizerunkami Mao i nie powstrzymuje się od różnego typu zachowań o których dotąd w Chojnicach nikt nie słyszał. Może właśnie dlatego i tym razem w zupełnie nieracjonalny sposób odrzuca taką możliwość, że to Mariusz Brunka może stracić mandat radnego. Niestety Kamil Kaczmarek widzi złe postępowanie, niegodne u radnych KWW Arseniusza Finstera, ale nie zauważył nic zdrożnego w tym, że koledzy Brunka i Zientkowski podpisali ze sobą umową, która przyniosła koszty dla miasta, a oni w ten sposób załatwili finansowanie działań swojej Fundacji.

Przypominam, że to ja wysłałem pisma do wojewody pomorskiego o wygaszenie mandatów radnych Brunki i Jaruszewskiego. Żałuję też, że Kamil Kaczmarek przypisuje sobie i PChS inicjatywy wygaszenia mandatów radnych Janowskiego i Łęgowskiego, kiedy to Radek Sawicki osobiście, jako pierwszy informował opinię publiczną o sprawie i to On tę sprawę unaocznił,  a nie Kamil Kaczmarek.

Tutaj zapis konferencji:



Podsumowując Kamil Kaczmarek twierdzi, że moje wnioski do wojewody są niepoważne, no i śmieszne. Widać poważne według Niego jest to, w jaki sposób finansuje się działalność pewnych radnych w Chojnicach. Uważa, że moje argumenty są "śmieszne" (ale czy w ogóle widział moje pismo do wojewody?). Czy widział Kamil Kaczmarek pisma od wojewody pomorskiego w sprawie Brunki i Jaruszewskiego? Natomiast ja nic nie wyrokuję, liczę na prawników wojewody pomorskiego i żadnej ze spraw nie lekceważę. Uważam, że zarówno Pan Brunka, jak i Janowski winni stracić mandat. Odnośnie tej deprecjacji mojego działania i tego, co mówi Kamil Kaczmarek o tym, że te sprawy są zupełnie odmienne (Janowski, Łegowski vs. Brunka, Jaruszewski), zamieszczam poniżej dwa pisma, które jednoznacznie wskazują, że są to sprawy tej samej, równie dużej, wagi. Jak się skończą, to ciężko wyrokować w związku z niejasnym orzecznictwem. I ja o tym nie wyrokuję, ale Kamil Kaczmarek tak, bo On ma wiedzę o wszystkim, a szczególnie dużą o Chojnicach.

Dla mnie w tym co mówi Kaczmarek jest jeden wielki szum informacyjny, niewiele rozumiem z tego co mówi Kamil Kaczmarek, wiem natomiast, że Kamil Kaczmarek potrzebuje medialnego szumu, bo poza szumem jeszcze nic pozytywnego w Chojnicach i długofalowego nie zrobił. Niestety Kamil, nie potrafisz zauważyć negatywnych działań swoich kolegów, dlatego w moich oczach tracisz na autentyczności i stajesz się "karierowiczem". Mnie, "plemienna solidarność" nie bawi. Wracając do poniższych pism, proszę mi wskazać, jakie są przesłanki do banalizowania sprawy radnych Brunki i Jaruszewskiego w kontekście sprawy radnego Janowskiego?






poniedziałek, 21 grudnia 2015

Wola ludu

Jesteśmy po pierwszym w historii Miasta Chojnice, referendum lokalnym. Przede wszystkim ogromnym, pozytywnym, zaskoczeniem jest wynik i frekwencja. Chyba przez lata daliśmy sobie wmówić wizję świata narzucaną przez Arseniusza Finstera, wizję w której zakłada się, że chojniczanie nie mają nic do powiedzenia. Ta wizja upadła. Ponad 24% głosujących, ponad 7 tysięcy dorosłych chojniczan poszło głosować w referendum, to sukces komitetu referendalnego. 

Oczywiście wyniki są niewiążące, ale już wiadomo, iż mogą mieć wpływ na decyzje władz miejskich. Ciężko bowiem będzie zlekceważyć głos ponad 7 tysięcy osób. Warto w tym miejscu przypomnieć, że na Arseniusza Finstera zagłosowało w 2014 r. niewiele więcej osób, bo ok. 8,7 tys. Warto mieć to porównanie na względzie, podejmując kolejne decyzje. Opozycja okrzepła, a Kamil Kaczmarek wraz z Arturem Eichenlaubem zrobili to, czego nikt w Chojnicach nie potrafił zrobić przez lata, po prostu porwali za sobą tysiące ludzi. I z tym faktem ciężko dyskutować. 

Niemniej stało się też tak, jak przypuszczałem, referendum nie rozwiązało konfliktu, a co więcej stanie się nowym kamieniem milowym dość rozwojowego scenariusza dalszej walki politycznej w mieście. 

środa, 16 grudnia 2015

Podważanie demokracji

Burmistrz Finster wprawił się w praktykach podważania demokracji. Działo się tak kilkukrotnie w przeszłości, warto przypomnieć kwestię zakłócania zgromadzenia publicznego, które wspólnie organizowwały Arcana Historii i Wspólna Ziemia w 2011 r. w Chojnicach. Kiedy my byliśmy z tubami ręcznymi na Starym Rynku, tam czekał już na nas burmistrz Finster z głośnikami o dużej mocy z Chojnickiego Domu Kultury. Dość to groteskowe rozumienie demokracji. Obecnie Finster namawia, żeby nie brać udziału w głosowaniu, jawnie zniechęca i podważa ideę referendum. Namawia ludzi, aby nie dali wyrazu swoim poglądom. W domyśle zamyka im usta i odbiera prawo do głosu. 

Ciekawe, że Finster nie namawiał do pozostawania w domach, kiedy były wybory prezydenckie w 2010 r., gdy prezentował swojego Idola Bronisława Komoworskiego na Starym Rynku w Chojnicach. Dlaczego wtedy nie mówił: "nie warto brać udziału w głosowaniu, bo władzę i tak przejęli ludzie odpowiedzialni za katastrofę smoleńską i oni teraz będą rządzić, a to są moi bardzo dobrzy przyjaciele". Dlaczego Arseniusz Finster nie zniechęcał wyborców do udziału w demokratycznym akcie głosowania w czasie wyborów samorządowych, kiedy wystawiał swój komitet? Przecież wiadomo było, że ludzie wybrani z jego komitetu, to będzie zestaw burmistrzowskich kukiełek i te wybory nic nie zmienią. Dlaczego wtedy namawiał do głosowania? Namawiał przecież i to wielokrotnie. 

Być może jest tak dlatego, ze burmistrz Chojnic nie zna najprostszych mechanizmów demokracji i nie odróżnia czynnego prawa wyborczego od biernego prawa wyborczego, kojarząc pierwsze z udaniem się do urny wyborczej, a drugie z pozostawaniem w domu, taką swą wiedzę ujawnił dziś w Radio Weekend. Indolencja totalna i człowiek z tak niskim poziomem wiedzy merytorycznej od kilkunastu lat zarządza Chojnicami!

W Chojnicach w związku z praktykami, jakie się ujawniły wokół referendum trzeszczy kręgosłup demokracji, a tym, który go niszczy jest Arseniusz Finster. Dlatego warto wziąć udział w referendum, aby pokazać, że głos każdego z nas, każdego obywatela ma znaczenie i nie można postępować, tak jak postępuje burmistrz Finster, który nawołuje do pozostawania w domach! Pokażmy mu siłę demokracji! Te praktyki władzy niczym się nie różnią od tych, jakie znają wszystkie dyktatury. Naczelnym tego wyznacznikiem jest odmawianie głosu i przy tym, co jest ironią niesłychaną, powoływanie się na prawo demokracji. Ale czy Jaruzelski wprowadzając stan wojenny nie powoływał się na demokrację? Czy pacyfikujący huty i kopalnie nie powoływali się na demokrację? Finster miał takich nauczycieli i takich ma doradców, którzy demokracji uczyli się od komunistów, byli komunistami, a od takich politruków właśnie, jak Szlanga, Ostrowski i Pietrzyk lub Włodzimierz Deluga demokracji uczył się Arseniusz Finster. Ten człowiek nie widzi nic poza własną władzą i żądżą jej utrzymania bez względu na społeczne koszty. 

Idźmy na referendum, bo o prawo do głosu walczyli Polacy wielokrotnie i to prawo należy szanować. Po debacie w Radio Weekend, Finster - Kaczmarek (zapis debaty: http://weekendfm.pl/?n=57292&-finster_kaczmarek_straz_miejska ), liczę na tłumny udział chojniczan w głosowaniu 20 grudnia.



Źródło: Facebook Manipulator Chojnicki

wtorek, 15 grudnia 2015

Między Scyllą i Charybdą

W Odysei Homera występuje postać legendarnego Odyseusza, który płynąc przez Morze Egejskie musi kluczyć pomiędzy dwoma potworami - Scyllą i Charybdą. Mit ten stał się synonimem ciężkiego wyboru, pomiędzy dwoma zgoła złymi rozwiązaniami. Myślę, że przed takim wyborem staniemy 20 grudnia w Chojnicach.

Po obejrzeniu wczorajszej debaty Finster - Kaczmarek w chojnice.tv 


jestem przekonany o dychotomii problemu Straży Miejskiej w Chojncach. Z pewnością nikt do siebie nie przekonał, a Panowie wymienili na tyle dużo ciosów, że obydwaj nie wyszli bez szwanku dla swych wizerunków z tej debaty. 

W wyniku refleksji nad słowami i postawami obu, więcej powstaje zwątpienia w człowieku, aniżeli chęci udziału w jakiejkolwiek formie aktywności społecznej. Z jednej strony oczywistym jest, że są przypadki w których z burmistrzem Chojnic do sądu trzeba iść, ale są i sytuacje w których mądrzej jest dla wszystkich zrezygnować ze sporu sądowego, który toczy się o przysłowiową "pietruszkę", wywołując jedynie poruszenie społeczne i w efekcie apatię lokalnej społeczności, która aktywność społeczną utożsamia z walką przed Temidą. Dlatego też, występuje w tym konflikcie wokół Straży Miejskiej nieusuwalna dychotomia - argumenty za i przeciw oraz spowodowany tym ruch społeczny w postaci komitetu referendalnego i opór władzy przed radykalną zmianą, będą musiały ze sobą współistnieć, jako element "doskonałej chojnickiej rzeczywistości". Konflikt, który narósł i się wytworzył jest nierostrzygalny i chojniczanie nie pomogą żadnej ze stron, bo naraziliby istniejący stan rzeczy - dychotomiczny podkreślam - na szwank. Myślę, że tak z powodu niskiego zaangażowania społecznego, jak i z powodu zniechęcenia sporami, frekwencja może być nie tylko niska, ale nawet bardzo niska. Obawiam się, że inicjatorom ciężko będzie "wyciągnąć z domów", więcej, jak 3 tysiące ludzi. Pomimo profesjonalnej kampanii, zbytnia agresywność i ewidentne zagrania marketingowe, nie licujące ze szczytnym celem, podkopały wiarygodność przedsięwzięcia. 

Osobiście żałuję, że żaden z Panów nie odpowiedział na moje pytania, które uznałem za kluczowe - Kamil Kaczmarek nie odpowiedział, co stało za decyzjami powoływania Straży Miejskiej w latach 90. (powoływał się jedynie na nieokreślone idee), a burmistrz Chojnic nie umiał odpowiedzieć jasno, co stanie się z pracownikami SM, gdyby tę formację rozwiązano. Bez tej wiedzy podejmowanie, jakiejkolwiek decyzji jest niemożliwe. Oto bowiem, Kaczmarek chce rozwiązania czegoś, czego genezy nie zna i celów przez to nie potrafi określić, a Finster z góry zaznacza, iż planu nie ma na wypadek rozwiązania SM, czyli nie jest roztropnym gospodarzem, ale raczej wyrachowanym politykiem. Obaj nie tylko zmuszają społeczeństwo do rejsu pomiędzy Scyllą i Charybdą, ale jednocześnie sami błądzą w tańcu walki politycznej, który z interesem społecznym ma niewiele wspólnego. 

Zagłosuję za rozwiązaniem Straży Miejskiej i zrobię tak z kilku powodów:
- Finster nie dokona żadnej reorganizacji tej instytucji i odwołanie Straży Miejskiej skoro stało się elementem walki politycznej, to musi nim być - czyli jak najwięcej ludzi musi zagłosować za rozwiązaniem SM, aby wpłynąć na zarządzanie miastem, być może wtedy Finster zacznie respektować głosy o naprawę sytuacji, zanim przyjdzie mu gasić kolejny pożar;
- SM do roku 2015 nie miała żadnych dzielnicowych i jest to zabieg przedreferendalny, pomysł dzielnicowych wyszedł zresztą ode mnie. Niemniej Finster go zaakceptował, ale w sposób niegodziwy, bo nie ujawnia, ani On, ani Straż Miejska, że dzielnicowych w SM nigdy wcześniej nie było;
- Komendant SM wystawiał mandaty, choć jego formacja nie zadbała, podobnie jak ratusz o prawidłowe oznakowanie drogowe, to znaczy, że formacja ta przywiodła jakąś część mieszkańców i gości do szkody (mandaty), pomimo tego Finster nawet nie odwołał komendanta;
- w SM pracuje zbyt wiele osób, jeśli bowiem nagle jest ok. 10 dzielnicowych, to co robi pozostałych ponad 20 strażników? 
- SM nie ewoluuje od lat 90. XX w., w żaden sposób zakres jej funkcji nie jest w stanie sprostać wyzwaniom, jakie stoją przed lokalną społecznością w drugiej dekadzie XXI w., gdy jest tak zarządzana i zorganizowana jak obecnie;
- SM i jej komendant przez kilkanaście lat lekceważyli komunikowanie się z mieszkańcami;
- SM nie podejmuje akcji w kluczowych dla bezpieczeństwa lokalnej społeczności momentach - sam byłem świadkiem zdarzenia, kiedy pod ratuszem toczyła się rozróba, a Strażnicy nie wychodzili z ratusza i w strachu oczekiwali na policję...;
- utrzymywanie formacji, która daje specjalne gratyfikacje jej funkcjonariuszom, którzy z kolei w żaden specjalny sposób nie narażają się dla naszego bezpieczeństwa, zdrowia i dobrobytu, jest bezcelowe. 

Być może likwidacja SM, to pierwszy krok do zmiany burmistrza, bo obawiam się, że bez zmiany na fotelu burmistrzowskim nie możemy myśleć o jakichkolwiek zmianach w zarządzaniu miastem, co w trakcie walki referendalnej udowodnił zarówno Finster, jak i SM. Problemem Chojnic nie jest Straż Miejska, problemem Chojnic jest burmistrz Arseniusz Finster. Próba likwidacji SM, to leczenie objawów, bez namysłu nad przyczynami. Warto jednak, tym razem, podjąć choćby walkę z objawem szerszej choroby drążącej to miasto... 

środa, 26 sierpnia 2015

Wiozą Kaczmarka

Kamil Kaczmarek, inicjator komitetu referendalenego w sprawie rozwiązania Straży Miejskiej w Chojnicach ma spory problem na głowie. W trakcie kampanii wyborczej, pomylil się i w przestrzeń publiczną rzucił wieści, które mu przysporzyły kłopoty Przyłapał go na tej "nierzetelności" burmistrz Finster i w trybie wyborczym wytoczył mu sprawę, którą wygrał. Kamil Kaczmarek zmuszony został do zamieszczenia sprostowania w chojnickich mediach z którymi zresztą doszedł w tej sprawie do porozumienia. Niestety nie mógł go osiągnąć z właścicielem chojnice.com panem Bogdanem Durajem. Ten bowiem, jak przekonywał mnie Kamil, żądał od niego wygórowanej stawki 1500 zł. 

Zadzwoniłem więc kiedyś do pana Bogdana Duraja, czego nigdy i w niczyjej sprawie nie zrobiłem, prosząc o względną wyrozumiałość wobec Kamila Kaczmarka, jako człowieka przecież rzutkiego i młodego, może też nie do końca obeznanego z realiami chojnickimi. Pan Duraj wyraził zgodę na rozmowę porozumiewawczą z Kamilem Kaczmarkiem i też sprawa wydawała się być zażegnaną. Jak wielkie jest dziś moje zdziwienie, kiedy czytam, że Kamil Kaczmarek przegrał w sądzie i zostaje zmuszony do tego, aby w końcu sprostowanie na chojnice.com zamieścić. 

Przy tym w artykule: http://www.chojnice.com/wiadomosci/teksty/Kaczmarek-ponownie-przegral-w-sadzie/14848 , który napisał sam zainteresowany sprawą, czyli Bogdan Duraj, uprawia się nagonkę publiczną na Kamila Kaczmarka.

Prawda jest taka, kruk - krukowi oka nie wykole, jak mawia się starym porzekadłem. Każdy przecież ma swoich kolegów. Czy jednak koledzy czasami poza zasadami koleżeństwa nie powinni też przestrzegać norm społecznych i prawa? Moje pytanie kieruję zarówno do pana Arseniusza Finstera, jak i Bogdana Duraja.

Wiem ile Kamil Kaczmarek płacił w niektórych mediach, za zamieszczenie tego sprostowania i wiem, ze nie były to sumy zaporowe, a raczej całkowicie racjonalne. Mieszczące się powiedzmy w ramach ceny reklam.

Jeśli się komuś wydaje, że Kamil Kaczmarek to "chłopiec do bicia", to zasadniczo myli się w swej ocenie. Kamil dziś wręczając na korytarzu sądu Arseniuszowi Finsterowi wydruk sowieckiego pomnika przypomniał mu, kto jest dla Arseniusza Finstera punktem odniesienia życiowego, kto jest jego autorytetem. I za tę odwagę należą się Kamilowi duże brawa. O sowietofilstwie należy przypominać. Albo zaczniemy być zdolni do przyznawania się do swoich ideologicznych zapośredniczeń i na tej bazie do dialogu, a nawet do kłótni w ramach demokracji, albo możemy w imię jednemyślności niszczyć ludzi, co własnie uprawia władza przy pomocy mediów. 

Kto to słyszał, żeby kogoś gonić po sądach, za zaniżanie w opinii publicznej długu miasta. Burmistrz powinien Kaczmarkowi kwiaty kupić. Natomiast jeśli chce być tak skrupulatny, to niech policzy ile pieniędzy  wpuścił w basen miejski, ile w nieudane projekty typu Balturium, ile w przedszkola...ile w Straż Miejską, itd., a następnie niech na siebie doniesie, bo wiedzę ma taką, że na pewno taki proces przeciwko sobie wygra. Synekury polityczne kosztują, ale płacić za nie swoim siłownikom głowami niepokornych, to chyba przesada Panie Burmistrzu?

sobota, 15 sierpnia 2015

Zakładnik

Obchodzić więc będziemy wkrótce w Chojnicach święto demokracji. Będziemy mieli referendum, nigdy dotąd nie mieliśmy w sprawach lokalnych w Chojnicach referendum i to zorganizowanego przez obywateli! Gratuluję inicjatorom, choć stoję do nich w tym temacie w opozycji i uważam, że należy Straż Miejską pozostawić, ale gruntownie zreformować, to wyrażam podziw dla wytrwałości. Nie wierzyłem, że inicjatorzy zbiorą wymagane podpisy.

Zmierzając do sedna sprawy znowu trzeba wskazać Arseniusza Finstera, będzie, jak to często tutaj bywa negatywnym bohaterem tego posta. 

Burmistrz Chojnic staje się powoli zakładnikiem swojej nieudolności, przykłady mnożą się w tempie wykładniczym i zapowiadają szybką, acz wcześniej niespodziewaną polityczną katastrofę. Miliony na przedszkola, następnie popieranie referendum w sprawie rozwiązania Straży Miejskiej, potem wycofywanie się z tego poparcia rakiem. Najpierw obietnice wobec Marka Knitera, potem woda w ustach. Burmistrz jest zakładnikiem swej nieudolności, bowiem gdyby był dobrym zarządcą miasta, to byłby w stanie spełniać swoje obietnice, niestety wszystko co mówi staje się pustosłowiem i to w słownikowym znaczeniu. Czy ktoś widział Mariusza Palucha, prezesa chojnickiego basenu w kagańcu? Oczywiście nie! A miał być kaganiec, tak zapowiadał Arseniusz Finster. Jest burmistrz zakładnikiem swych własnych manipulacji, bo nie może się teraz wycofać z nich, nie może zarzucić swych praktyk, bo naruszyłby konstytutywny składnik swej tożsamości, przestałby być sobą, a czy ktoś inny może być burmistrzem? Chwilami są zrywy, przebłyski chęci bycia fair, ale to tylko odzywa się "słabe i ludzkie" alter ego, ten zakładnik, który chciałby się wyzwolić, ale jest już za późno.

Zakładnik czasami popada w tak zwany syndrom sztokholmski i przywiązuje się do swego prześladowcy, wręcz go broni. Tak robi sam zakładnik wobec siebie w tym przypadku, co więcej będąc oprawcą i zakładnikiem w jednym staje się także punktem odniesienia dla grupy siłowników chojnickich (siłowniki:http://polityka-chojnice.blogspot.com/2015/02/siowniki-finstera.html ), które naśladują jego własne praktyki, jak ostatnio zrobił to Antoś z ORMO, czyli Antoni Szlanga. 

Chojniccy działacze i aktywiści kręgu władzy, uwierzyli, dzięki bierności społecznej do której przywykli byli przez lata, że demokracja lokalna polega na manipulacji, co doskonale sprawdzało się do czasu, kiedy w Chojnicach nie zaczęły funkcjonować zręby kontroli społecznej, wobec dość napastliwej i bezwstydnej władzy. Przykład inicjatywy Kaczmarka i Eichenlauba przy jednoczesnym wzroście różnorodności działań społecznych niechybnie doprowadzi tę władzę do upadku. Nikt jednak nie będzie chciał...Zakładników.

środa, 17 czerwca 2015

Rozdwojenie jaźni

Rozpoczął się sezon poważnych zmian politycznych i to nie tylko w sferze polityki krajowej, ale i lokalnej.

Z najnowszego numeru "Czasu Chojnic" można się dowiedzieć, że Artur Eichenlaub (PO) i Kamil Kaczmarek (PChS) zawiązują komitet referendalny w sprawie likwidacji Straży Miejskiej. Pomysł ogólnie należy tylko pochwalić, ale nasuwają się kolejne pytania o przyczyny współpracy Kaczmarka z PO, który przecież w kampanii prezydenckiej wspierał kandydata PiS Andrzej Dudę. 

Od dwóch lat przyglądam się działalności Kamila Kaczmarka, wielokrotnie wykazał się chęcią działania w imię idei obywatelskości i realnych zmian. Niestety, częściej, jak rzadziej, działał na rzecz swojej własnej popularności, aniżeli realnej efektywności. Czego przykład mieliśmy w czasie samorządowej kampanii wyborczej, kiedy to Kaczmarek nie wychodził z sądu w sprawach, które toczyły się w trybie wyborczym, pomiędzy Nim, a Arseniuszem Finsterem. Te nie pomagała wcale w zyskiwaniu popularności przez opozycję, czego Kamil Kaczmarek jednak słuchać nie chciał. Teraz okazuje się, że partnerem do współpracy dla Kaczmarka jest członek PO, partii, która Polskę niszczyła przez lata, partię, która namnożyła patologie społeczne, z tą partią Kamil Kaczmarek będzie teraz walczył ramię w ramię, o sprawiedliwość i idee obywatelskie...

Lokalna scena polityczna przeżywa proces szatkowania do potęgi, kto może na tym zyskać? Z jednej strony na pewno obywatele, bo można się spodziewać wzrostu liczby inicjatyw, z drugej strony zyska obecna władza, bowiem skonsolidowana opozycja w mieście, to już przeszłość do której PChS w obecnym składzie nie zdoła nawiązać.

Nie dość, że pożegnałem się na niwie politycznej z Mariuszem Brunką, to w tym samym tygodniu, żegnam się z Kamilem Kaczmarkiem. Wysoce niezrozumiała jest dla mnie współpraca ze środowiskiem PO, które bylo przecież przez lata w koalicji z burmistrzem Finsterem i jako "partia władzy" miała przemożny wpływ na funkcjonowanie i istnienie Straży Miejskiej. Kamil, nie idź tą drogą...

sobota, 8 listopada 2014

Nasi kandydaci do Rady Miejskiej w Chojnicach

Poniżej przedstawiam Państwu listę kandydatów opozycji, którzy popierają kandydaturę Mariusza Brunki na stanowisko burmistrza i będą po wyborach tworzyć jedną koalicję w Radzie Miejskiej. Lista ta uwzględnia wszystkie 21 okręgów wyborczych na które w wyborach samorządowych podzielone jest miasto. W wyborach do miasta nie ma list! Zwycięża ten kandydat, który dostanie najwięcej rzeczywistych głosów. Podaję, więc też poza nazwiskami kandydatów i numerami okręgów listę ulic, które ten okręg obejmuje. PiS wystawiło 7 kandydatów, PChS 13 (w tym kandydaci Kongresu Nowej Prawicy). Zapraszam na stronę Państwowej Komisji Wyborczej, gdzie można odnaleźć szczegóły (komisje, okręgi, kandydaci dla całego miasta: http://wybory2014.pkw.gov.pl/pl/gminy/view/220201 ). Nasz kandydat na stanowisko burmistrza Mariusz Brunka, jest także kandydatem do Rady Miejskiej w Chojnicach z okręgu nr 2. Mieszkańcy tego okręgu mogą więc oddać 2 głosy na Mariusza - jeden jako na kandydata do Rady Miejskiej w Chojnicach, drugi jako na kandydata na stanowisko burmistrza. Prosimy o głos na NASZYCH kandydatów. 

Kandydaci:

Okręg nr 1 - Andrzej Dolny z PiS - ulice:Asnyka,Bałuckiego, Brzechwy,Człuchowska od nr 31 i 38 do końca,Gałczyńskiego,Jaracza,Jastruna,Kasprowicza,Kołłątaja,Lenartowicza,Leśmiana, Miłosza,Norwida,Orkana,Orzeszkowej,Paderewskiego,Przybosia,Reja,Sienkiewicza,Skargi,Staffa,Tetmajera,Zapolskiej,Żeromskiego


Okręg nr 2 - Mariusz Brunka z PChS - ulice:  31 STYCZNIA OD 2-32 i 1-27, CZŁUCHOWSKA NR1-29 i 2-36a,GRUNWALDZKA, KWIATOWA, MICKIEWICZA, MŁYŃSKA, PLAC PIASTOWSKI,POKOJU TORUŃSKIEGO,SAN CARLOS, SUKIENNIKÓW


Okręg nr 3 - Radosław Sawicki z PChS - ulice: BORSKA, BRUSKA, CHOCIŃSKA, CZERSKA, KARSIŃSKA,KARTUSKA, KOŚCIERSKA OD NR12 DO KOŃCA (PARZYSTE), KSIĄŻĄT POMORSKICH OD NR 42-44, OBROŃCÓW CHOJNIC, WIELEWSKA


Okręg nr 4 - Bartosz Bluma z PiS - ulice: DALEKA, DŁUGA, GDAŃSKA OD NR 53 i 68 DO KOŃCA,KASZTANOWA, KOLEJOWA, LIŚCIASTA, LUDOWA, MAŁE OSADY, MATEJKI,PRZYTOROWA, SKRAJNA, TUCHOLSKA, USTRONNA, WILLOWA

Okręg nr 5 - Zbigniew Matuszczak z PiS - ulice: BOISKO KOLEJOWE, CZARNA DROGA, DWORCOWA,GRUNOWO, LICHNOWSKA,ŁUŻYCKA, MESTWINA, NAD DWORCEM,PRZEMYSŁOWA, SKŁADOWA, ŚWIĘTOPEŁKA OD NR 3 DO KOŃCA, ROLBIECKIEGO, TOWAROWA

Okręg nr 6 - Kamil Kaczmarek z PChS - ulice:ALEJA BRZOZOWA, ANGOWICKA, BRONIEWSKIEGO, DZIAŁKOWA, KASZUBSKA, KRASICKIEGO, ŁUKOWICZA, NOWOTKI, PARKOWA, PIŁSUDSKIEGO, PLAC NIEPODLEGŁOŚCI, PLAC ŚW.JERZEGO, SAWICKIEJ, SĘDZICKIEGO, SWAROŻYCA, TARGOWA,ZABORSKA.

Okręg - nr 7 - Marcin Wałdoch z PiS - ulice:14 LUTEGO,ALEJA MATKI BOŻEJ FATIMSKIEJ, BATALIONÓW CHŁOPSKICH, BOLESŁAWA CHROBREGO, BUCHOLCA, CZYNU ZBROJNEGO KOLEJARZY, DUCHA ŚWIĘTEGO, FINDERA, GOEDTKE, KARPUSA, KASPRZAKA, MAKOWSKIEGO, OBROŃCÓW WESTERPLATTE, OKRZEI, POWSTAŃCÓW WIELKOPOLSKICH,PROCHOWA, RYDZKOWSKIEGO, SIKORSKIEGO, SOBIERAJCZYKA, SZABLEWSKIEJ,WARYŃSKIEGO,WOLSZLEGERA, WYCECHA







Okręg - nr 8 - Krzysztof Haliżak z PChS popierany przez KNP - ulice: 
31 STYCZNIA OD NR 29 i 34 DO KOŃCA, BOCZNA, GROBELNA,KRÓTKA, PIETRUSZKOWA, PLAC JAGIELLOŃSKI, STEFANA BATOREGO, STRZELECKA OD 1-15 i 2-36, SZEROKA, SZPITALNA, ŚW.PAWŁA, ŚW. PIOTRA, WODNA, ZIELONA.

Okręg - nr 9 - Jacek Studziński z PChS - ulice: BANKOWA, CECHOWA, GIMNAZJALNA, JEZIORNA, KOSZAROWA, KOŚCIUSZKI, KRĘTA, MYŚLIBOJA, NOWE MIASTO, OGRODOWA, OKRĘŻNA, PLAC KOŚCIELNY, POCZTOWA, PODGÓRNA, PODMURNA, STAROSZKOLNA, STARY RYNEK, SZEWSKA, WYSOKA.

Okręg nr 10 - brak kandydata opozycji dla ulic: kOŚCIERSKA OD 9 DO KOŃCA (NIEPARZYSTE), MŁODZIEŻOWA NR 1,3,7A,9,11 i NR 4-44 (PARZYSTE).

Okręg nr 11 - Kornelia Żywicka  z PChS - ulice:MŁODZIEŻOWA OD NR 13-33 (NIEPARZYSTE).

Okręg nr 12 - Violetta Kasprzak z PChS - ulice:DRZYMAŁY OD 1-31A i 2-28, ŁANOWA, SPÓŁDZIELCZA, WARSZAWSKA.

Okręg nr 13 - Helena Potulska z PChS popierana przez KNP - BUDOWLANYCH, DĄBROWSKIEGO, DRZYMAŁY OD NR 30 i 33 DO KOŃCA, GDAŃSKA OD NR 1-51 i 2-66, kOŚCIERSKA OD NR1-7 i 2-8A, MODRZEWSKIEGO, SAMBORA, SUBISŁAWA, ŚWIĘTOPEŁKA OD 1-1E, WICKA ROGALI, ŻWIRKI I WIGURY.

Okręg nr 14 - Zbigniew Opas z PChS - ulice: ALEJA BAYEUX, FILOMATÓW, JANA PAWŁA II, MAJKOWSKIEGO, ZUŁEK

Okręg nr 15 - Joanna Gierszewska z PiS - ulice:KSIĄŻĄT POMORSKICH OD NR 4-40.

Okręg nr 16 - Marzenna Osowicka z PChS - ulice: DERDOWSKIEGO,IGIELSKA, IGŁY, KILIŃSKIEGO, LIPOWA, MODRA, PLAC ŚW. FAUSTYNY, RZEPAKOWA, SIELSKA, WAGNERA, WIDOKOWA.

Okręg nr 17 - Alicja Kreft z PChS - ulice:AGRESTOWA, BRZOSKWINIOWA, BYTOWSKA od NR 2-68 ( PARZYSTE), JABŁONIOWA, KARNOWSKIEGO, MALINOWA, MORELOWA, MOROZOWA, PODLESIE, PORZECZKOWA, POZIOMKOWA, STROMA, TRUSKAWKOWA, WETERYNARYJNA, WIŚNIOWA, STRZELECKA OD NR 17 i 38 do końca.

Okręg nr 18 - Ireneusz Siemionkowicz z PiS - ulice:18 PUŁKU UŁANÓW, 3 MAJA, ARMII KRAJOWEJ, ARMII LUDOWEJ, I BATALINÓW STRZELCÓW, DAMBKA, GRYFA POMORSKIEGO, JEDNOŚCI ROBOTNICZEJ, KARDYNAŁA STEFANA WYSZYŃSKIEGO, KAZIMIERZA JAGIELLOŃCZYKA, KAZIMIERZA WIELKIEGO, KRÓLOWEJ JADWIGI, MASTALERZA, MIESZKA I, POMORSKA, SYBIRAKÓW, WŁADYSŁAWA JAGIELLY, WOJSKA POLSKIEGO,WRYCZA, ZAWISZY CZARNEGO, ZYGMUNTA AUGUSTA

Okręg nr 19 - Jarosław Kościelski z PChS popierany przez KNP: CEYNOWY, SPORTOWA.

Okręg nr 20 - Ewa Windorpska z PChS - ulice:Borówkowa, Bytowska od nr 70 do końca (parzyste), Cisowa ,Czereśniowa, Daglazjowa, Dębowa, Gruszkowa, Jagodowa, Jarzębionowa, Jesionowa, Jeżynowa, Klonowa, Lelewela, Leśna, Metorologiczna, modrzewiowa, Orzechowa, Sosnowa, Śniadeckich, Weilanda, Wierzbowa, Wróblewskiego, Wybickiego, Winogronowa,Żurawinowa

Okręg nr 21 - Andrzej Bucław z PiS - ulice: Baczyńskiego, Bieszka, Bytowska od 1-61(nieparzyste), Chopina, Dąbrowskiej, Długosza, Fredry, Gojawiczyńskiej, Gombrowicza, Heweliusza, Kochanowskiego, Konarskiego, Konopnickiej, Kopernika, Krasińskiego, Kraszewskiego, Kruczkowskiego,Lema, Moniuszki,Nałkowskiego, Niemcewicza, Prusa, Reymonta, Rodziewiczówny, Skłodowskiej-Curie, Słowackiego, Solskiego, Staszica, Tuwima, Wyspiańskiego, Zamieście.

czwartek, 24 lipca 2014

Umowy chojnickie

Kamil Kaczmarek, członek Projektu Chojnicka Samorządność, ujawnił dla chojniczan rejestr umów Urzędu Miejskiego w Chojnicach.

Miasto jednak wielokrotnie opierało się wymogom jakie nakłada na nie Ustawa o dostępie do informacji publicznej, co więcej miasto łamie własne ustalenia wpisane w strategie rozwoju miasta. Po raz kolejny jesteśmy świadkami jak burmistrz miasta kpi sobie z mieszkańców. Uważam, że ma podstawy do takiego zachowania.

Sprawę szeroko komentowały media: http://chojnice24.pl/artykul/18703/kaprys-czy-ustawowy-obowiazek/
http://www.chojnice.com/wiadomosci/teksty/Czy-jest-cos-do-ukrycia/12509
http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20140722/INNEMIASTA04/140729845

W wyniku bezpodstawnych oskarżeń burmistrza Finstera, Kamil Kaczmarek złożył na tego skargę na ręce Rady Miejskiej. Skarga została wczoraj (23.07) oddalona na komisji rewizyjnej. Od głosu wstrzymał się tylko i wyłącznie radny PiS Rafał Mielecki, który upomniał radnych, że obywatele mają pełne prawo do wglądu w umowy i tego prawa nie można łamać.

Dlaczego Finster ma podstawy do blokowania dostępu do umów, które zawiera miasto? I tutaj przypomnę, że Kamilowi Kaczmarkowi początkowo oferowano dostęp do umów w Urzędzie Miejskim, po upublicznieniu rejestru Kamil Kaczmarek musi czekać na zgodę na dostęp do materiałów nawet do miesiąca. Więc na nic są już słowa Finstera o bezpośrednim dostępie dla każdego obywatela.

Wracam do pytania. Dlaczego Finster ma podstawy do blokowania dostępu do umów?

Wystarczy ten rejestr przejrzeć, a jest on w sieci, aby poznać odpowiedź na to pytanie. Kamil Kaczmarek podzielił się ze społeczeństwem rejestrem miejskich umów od marca. Według mnie, umowy poniżej zamówień publicznych umożliwiają samorządowcom wiele nadużyć i dlatego właśnie powinny one być udostępniane publicznie i publicznie monitorowane. W Chojnicach możliwość monitoringu tych umów nie istnieje. Władza skrywa swe działania.

Przechodząc do rejestru. Wymienię kwestie budzące moje oburzenie, ale i mające drugie dno.

1. Obsługa miejskiej "supertoalety" za okres od 01.04.2014 - 30.09.2014 to koszt 10.000 zł. Ciekawie ta obsługa funkcjonuje, skoro toaleta potrafi być tygodniami nieczynna. Była też nieczynna toaleta w czasie chojnickich prawyborów parlamentarnych.

2. 72 tysiące za przebudowę i termomodernizację ChkS Kolejarz?

3. Inspektor nadzoru inwestorskiego - kwoty kilkudziesieciu tysięcy złotych?

4. Prawie 18 tysięcy dla Bogdana Duraja i chojnice.com za transmisje z Rady Miejskiej? To jest jakiś żart. Czy w te koszty zalicza się też praca dj'a przez Bogdana Duraja na chojnickim rynku? 

5. Usługa serwisu kawowego 1.230 zł??? 

6. Pół roku eksploatacji fontanny to naprawdę musi być koszt prawie 30 tysięcy złotych???

7. Umowa na transmisje (te same jakie wykonuje już chojnice.com) przez chojnice.tv za bardzo podoby, pół roczny okres to 7 tysięcy złotych. Dlaczego nie prawie 18 tysięcy jak dla chojnice.com? Dlaczego dwa podmioty są sponsorowane przez miasto jako kanały transmisji obrad??? Wolę transmisje z chojnice.tv, ale czy  rzeczywiście miasto musi wszystkich utrzymywać? Dlaczego obowiązują obie umowy? Dlaczego miasto dubluje umowy?

8. Co to są za umowy/ugody prawne z kancelariami na sumy kiluknastu tysięcy złotych? Za co się płaci tym darmozjadom w togach?

9. Setki tysięcy na konserwacje zabytków? Jakie jest tego uzasadnienie, jak te środki są rzeczywiście wykorzystywane?

10. 13 tysięcy na pięć tablic infomracyjnych, żeby reklamować Park 1000 lecia??? Wraz z planem miasta? Czy to nie jest przesada?

11. 40 tysięcy dla jakiegoś asystenta koordynatora rodziny??? Może coś więcej dowiemy się o tym programie i realizujących go osobach?

12. Usługa gastronomiczna - jednodniowa - prawie na 3 tysiące złotych w czasie "Dni Chojnic 2014"???

13. TYSIĄC złotych za tak zwane tłumaczenie symultaniczne??? Stawka za dwa dni takiej pracy na rynku nie przekracza 600 zł. Podpisano dwie takie umowy. Jeden tłumacz nie wystarczył, czy to dwie umowy z tym samym tłumaczem. Czyli 2 tysiące za dwa dni jedzenie i picia przy jodłowaniu?

14. Na jakiej podstawie wybiera się hotele w których miasto nocuje swoich gości zagranicznych? Który to był hotel?

15. Kim są "eksperci" w komisjach wchodzących w skład komisji egzaminacyjnych dla nauczycieli ubiegających się o stopień nauczyciela mianowanego? Kto wyznacza tych "ekspertów"?

16. Jaka firma wdraża w ratuszu usługę Internet Banking? Na jakiej podstawie została wybrana?

17. W baszcie malarza Jutrzenki były obslugiwane w dniach 07.07. - 21.07.2014 jakieś grupy, koszt ich oprowadzania to prawie 1500 zł. Czy w baszcie nie pracuje już kustosz? Ile osób zostało obsłużonych? Przez kogo?

18. Badania mikrobiologiczne i fizykochemiczne wód wpływających do Parku 1000 lecia, prawie 4 tysiące złotych? Nie prostestuje przeciwko kosztom, nie wiem ile one powinny wynosić dla takich badań. Ale konftrontuje to z wypowiedziami burmistrza, który kluczył co do zakresu badań.

19. Kto nadzoruje pracowników, pracujących w ramach prac interwencyjnych?

20. Co to są za umowy, bliżej niesprecyzowane "o asystę techniczna" opiewające na kwoty kilku tysięcy? 

21. W lipcu, kiedy nieodpłatnie praktycznie (jakaś symboliczna stówa), ktoś zaczął działać w Lasku Miejskim, miasto remontuje za 16 tysięcy plac zabaw? Dlaczego akurat w lipcu? Dlaczego miasto robi coś pod prywatnego przedsiębiorcę, a nie dba o mienie publiczne bez względu na działających w pobliżu przedsiębiorców?

22. Widzimy ile pochłaniają stypendia sportowe. Od lipca do grudnia 178 tysięcy złotych. Nic tylko ćwiczyć!


Podsumowując, umowy o niskich kwotach są bardzo dobrym narzędziem legalnego wyprowadzania pieniędzy. Jak to działa?

Otóż Pan X (jakiś urzędnik) informuje Pana Y (przedsiębiorcę), że ten dostanie zamówienie na usługi których wykonanie to rynkowy koszt 10 tysięcy złotych, ale jak zrobi to za 13 tysięcy, to jeszce dodatkowo dostanie 1 tysiąc, a 2 tysiące da urzędnikowi. Nie oskarżam, ukazuję jak to może działać. Uważam, że należy szczegółowo zbadać wszystkie umowy Urzędu Miejskiego, co więcej należy też zerknąć do spółek miejskich.

I w związku z narzucającymi się podejrzeniami w interesie burmistrza Finstera powinna być dbałość o pełną transparentność wydatkowania pieniędzy publicznych. Środkiem do tego jest zamieszczanie rejestru online, tak aby każdy mieszkaniec w dowolnym i dogodnym dla siebie momencie miał prawo monitorować działania władzy. To nie jest łaska Panie Finster, to jest Pana obowiązek!

Rejestr ujawniony przez Kamila Kaczmarka w pdf:



piątek, 16 maja 2014

Finster o sadownictwie - sadownictwo o Finsterze


Oto zapis z chojnice.tv, z dzisiejszej wypowiedzi burmistrza Chojnice Arseniusza Finstera od 18:35 minuty nagrania, Finster mówi:



- "ja jestem już takim starym drzewem w Chojnicach, bo mam 50 lat, ale wydaję owoce, natomiast Pan Kaczmarek jest sadzonką dopiero, jeszcze żadnego jabłka nie urodził, nie wiadomo czy starczy mu wody i minerałów w ziemi, żeby wrosnąć w Chojnice, żeby tutaj coś dobrego dla miasta zrobić, bo to jest młody człowiek, chyba nie stąd, bo nie widziałem go przedtem. Mieszka tu od marca czy od lutego, ale życzę mu żeby nie podlewał się takimi rzeczami, które są bo nie wyrośnie jako drzewo. A ja jeszcze przez kilkadziesiąt lat będę rodził jabłka dla mieszkańców Chojnic, jeżeli tak się mogę porównać do takiego drzewa".

Metafory i metonimie

Wypowiedzi burmistrza Finstera, te najbardziej emocjonalne często zawierają nadbudowę metafor i metonimi językowych, które ujawniają brak zewnętrznych możliwości przekazania szczerego przekazu, wynikającego z dużego stopnia internalizacji sterotypów kulturowych i subordynacji systemowych, ale dotyczy to działania w określonych okolicznościach w których prosty przekaz językowy zastępowany jest językiem metafor ("jestem takim starym drzewem"), metonimii (będę rodził jabłka).

Nawiązanie do jabłka i jabłoni ma też niezwykle silny przekaz na bazie kulturowej. To przecież drzewo prawdy w rajskim Edenie rodziło jabłka, które pozwalały poznać czym jest dobro i zło, czym jest prawda i kłamstwo. W kontekście tej metafory, to Finster w Chojnicach jawi się w swoim własnym dyskursie jako moderator rzeczywistości, osoba określające znaczenia pojęć, ich prawdziwość bądź fałsz, wskazująca na to co dobre, a co złe. Nietrudno to też zaobserwować w innych wypowiedziach i działaniach omnipotencyjnego burmistrza Chojnic.

Presupozycje

"Mieszka tu od marca czy od lutego", "nie wiadomo czy starczy mu wody i mimerałów w ziemi, żeby wrosnąć w Chojnice", "Pan Kaczmarek jest sadzonką dopiero".

Presupozycje zawierają w języku ukryte intencje.

Zastanówmy się nad faktycznym znaczeniem stwierdzenia "nie wiadmo czy starczy mu wody i minerałów w ziemi, żeby wrosnąć w Chojnice". Burmistrz nie mnie, ni więcej, wskazuje Kaczmarkowi, że ten powinien się zastanowić, czy ma w lokalnym środowisku na tyle dużo wsparcia i źródeł energii, aby przetrwać i stać się czymś, do czego według presupozycji Finstera Kaczmarek aspiruje - czyli "starym drzewem w Chojnicach". Uważam, że są to też ukryte wręcz groźby - zapewne nie groźby utraty życia czy zdrowia, ale wskazanie, że "starym drzewem" żeby się stać to trzeba mieć dostęp do zasobów do krótych dostępu Kaczmarek nie ma według Finstera.

"Pan Kaczmarek jest sadzonką dopiero" - oczywiste wskazania na kruchość, niesamodzielność, konieczność korzystania z zewnętrznych sił dających wsparcie i opiekę. Nawiązanie do niepewnego rozwoju i konieczności "dozoru". Porównanie równe "szczeniakowi", z tym, że bardziej zakamuflowane negatywne emocje.

Modalność normatywne - deontyczna

Finster stwierdza, że Kaczmarek to jest młody człowiek i ma jeszcze czas na poprawę. Próbuję na bazie normatywnej, tradycyjnego rozumienia hieriarchicznego społeczeństwa zsubordynować, przywołać do porządku Kaczmarka w oparciu o relację starszy - młodszy. Zresztą dokonuje tego zabiegu językowego w całym dyskursie jaki prowadzi z Kaczmarkiem. Nie wie ile lat ma Kaczmarek, ale jego młody wygląd stara się wykorzystać przeciwko niemu, powtarzając jak mantrę "jaki młody człowiek, taki młody człowiek". Co ewidentnie ma dać impuls u odbiorcy do stwierdzeni niekompetencji Kaczmarka i pozbawia go jakiegokolwiek prawa do wygłaszania sądów i opinii wartościujących o burmistrzu Finsterze i jego działaniach.

Finster próbuje poprzez odwołanie do szeroko akceptowalnych norm społecznych przywołać po prostu "młodego człowieka", do porządku i posłuszeństwa, jakim wykazać się powinien nie tylko wobec starszego od siebie mężczyzny, ale też i wobec człowieka władzy. Ta niesubordynacja, może się skończyć dla Kaczmarka tym, że... z sadzonki nigdy nie stanie się drzewem.

Na gruncie ideologicznym widoczny jest w dyskursie Finstera typowo paternalistyczny stosunek do opozycji. To Finster przedstawia siebie jako tego, który mówi prawdę, który ma rację i zna fakty. Poza przekazem werbalnym ważne jest też baczenie na przekaz niewerbalny jakiego dokonuje Finster. Wręcza materiały dziennikarce, którą publicznie przy tym poucza za to, ze napisała co myślała, a co nie jest zbieżne z jego myślą. Jest to obraz typowego konsewartysty, człowieka w wieku średnim, który dba już tylko o zachowanie status quo.

W całej wypowiedzi ujawniają się mechanizmy deprecjacji i dewaluacji oponenta w oparciu o wręcz pierwotne instynkty i podstawowe fundamenty kultury na których bazują wszystkie znane nam stereotypy.

Przypomnę, kilka lat temu, kiedy udowodniłem, ze baszta Jutrzenki jest faktycznie zamknięta w godzinach otwarcia, burmistrz Finster nazwał mnie suchym korzeniem i stwierdził, że mam suchy korzeń, że co więcej, uschnę. To wskazuje, na projekcję jakiej dokonuje. Prawdopodobnie burmistrz Finster sam czuje się niezakotwiczony, paradoksalnie, w lokalnym środowisku w lokalnej wspólnocie. Czuje się człowiekiem z zewnątrz, żeby nie powiedzieć, że czuje się człowiekiem bez tożsamości i...korzeni właśnie.

Przykry to jest obraz. Emerytura polityczna będzie wytchnieniem.

Niemniej przeraża też reakcja chojnickich mediów, które zachowanie i język burmistrz przedstawić winny jako skandaliczne. Przypomnę, że najpierw na debacie w poniedziałek w Sukiennicach Kaczmarka Finster uznał "farbowanym lisem", a dziś mówi o nim, że to "sadzonka". Jakoś nikogo z dziennikarzy dotąd to nie wzruszyło. Niesamowite. O tym właśnie myślałem, mówiąc o kulturze politycznej. W Chojnicach każdy kto ma odmienne zdanie od burmistrza jest dla niego obiektem do treningu reperturuatu wyzwisk i stereotypowych łatek. Lis to przecież w naszym kręgu kulturowym, ten który się skrada do kurnika...Ten który w nocy zabija, kiedy dobry gospodarz śpi. Jest to dyskurs odczłowieczania. Tak typowy dla opresyjnych ideologii i reżimów, w których mówiono o "wszach", "hienach", "suchych drzewach", "szkodnikach", "gryzoniach". Warto mieć to na uwadze tak bezrefleksyjnie słuchając - a ten brak refleksji obserwuję u chojniczan - słów burmistrza Finstera. W Jego ustach, człowiek nie jest po prostu człowiekiem, jest zawsze kimś lub czymś podrzędnym - szczególnie jeśli chodzi o przeciwników politycznych.

Kiedy tak obserwuję zachowanie burmistrza, coraz bardziej rozumiem skąd ta Moskwa i pokłony czerwonej gwieździe...










Komentarze ekipy Finstera

Arseniusz Finster, jak to ma w zwyczaju, zamiast o merytoryce to projektuje swoje wizje świata na członków opozycji.

Radio Weekend już nadaje, że Arseniusz Finster oskarża Kamila Kaczmarka z PChS o jakieś wpisy Internetowe. Szkoda, że z taką pieczołowitością Finster nie tropi wpisów przeciwko członkom PChS. Przypomnę tutaj, że jeden z kolegów Finstera - który składa z nim kwiaty 14 lutego na Cmentarzy Żołnierzy radzieckich chciał podłożyć BOMBĘ pod budynek w którym byliby członkowie PChS!!! To mediów nie interesuje, prawda? Więc ja może zainteresuję świat tą sprawą w inny sposób. 

Oczywiście Radio Weekend myśli Finstera nadaje w świat. Grillowania opozycji ciąg dalszy. Szkoda, że Radio Weekend i inne media w Chojnicach w ogóle nie interesują sie wielce ciekawą sprawą doktoratu Finstera. Otrzymali dziennikarze chojniccy ode mnie linki do postów, również otrzymali je od Radka Sawickiego. Niestety w tej sprawie jest milczenie. Nic w Chojnicach, nawet naga prawda, nie ma prawa odbrązowić wizerunku Arseniusza Finstera. Ciekaw jestem jaka będzie reakcja na dalsze teksty o doktoracie, bo materiał jest niezwykle interesujący i stawia postać burmistrza w ośmieszającym go świetle.

O tym właśnie mówiłem o kulturze ostracyzmu, opresji i różnych formach pośredniego zastraszania członków opozycji. 

Sytuacja zaostrza się też przez udział niektórych mediów wyraźnie opowiadających się po stronie władzy. 

czwartek, 17 kwietnia 2014

Post-ideologiczne refleksje

W Chojnicach po wizycie Mateusza Piskorskiego pozostał niesmak.

Przez swoje kłamstwa i brak kultury - nie przedstawił nawet w skrócie swojegi resume - doszło do awantury, która skończyła się wyjściem z sali Kamila Kaczmarka, a potem wyjściem moim.

Kremlowski ideolog przemawiając w Chojnicach powoływał się na autorytet nauki, szczególnie politologii. Stąd zarzuciłem Panu Piskorskiemu, że kłamie, manipuluje i wprowadza w błąd słuchaczy, będąc jednocześnie moskiewskim agentem wpływu w Polsce. 

Człowiek ten jeździ po państwach dyktatorskich - jak Syria, Sudan, Białoruś i legitymizuje rządy autokratów bądź despotów, do tego jest wyznawczą różnej maści poglądów, które przybrane są w panslawistyczną humoreskę. Jest to o tyle groźne, że próbuje sprzedać na przykład pod tytułem wykładu "Polska polityka wschodnia" idee głoszone przez Kreml i tamtejszego ideologa Aleksandra Dugina. 

Udałem się na ten wykład tylko dlatego, aby dać zgromadzonym tam możliwość konfrontacji poglądów Pana Piskorskiego z obiektywną wiedzą politologiczną, ale nie było ku temu szans i możliwości, bo w powstałej atmosferze kłamstwa, fałszywych przesłanek i żałosnych intelektualnie argumentacji mogła jedynie narastać złość. Do tego Pan Piskorski był w towarzystwie dwóch wyjątkowo krzykliwych akolitów swojej nauki, którzy zdaje się mają pełnić na takich spotkaniach role porządkowe - to na pewno może sprzyjać dialogowi. Tym bardziej, że Ci akolici do zgromadzonych zwracają się w najlepszych przypadkach na "Ty". 

Durne to było i to bardzo. Tak niskiego i płytkiego poziomu nie widziałem i nie słyszałem jeszcze nigdy. Każdy ma prawo głosić swoje poglądy i nie w tym, rzecz, że odmawiam tego prawa Panu Piskorskiemu. Ale kiedy przykładowo idę głosić mój sprzeciw przeciwko składaniu kwiatów przez burmistrza pod Czerwoną Gwiazdą to nie mówię, że robię to z naukowego punktu widzienia, ale wprost wskazuje na pobudki ideologiczne i historyczne. 

Ci którzy nie byli, niech nie żałują. Poniżej link do materiału z zajścia:

http://chojnice.tv/wideo-305-Relacja_ze_spotkania_z_Mateuszem_Piskorskim_

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Zaproszenie na Czas Próby

Klub Gazety Polskiej w Chojnicach i Stowarzyszenie Arcana Historii zapraszają w dniu 1 lutego (sobota) o godzinie 17.00 do Wszechnicy Chojnickiej przy ul. Wysokiej 3 na promocję książki pod tytułem Czas Próby Krystiana Frelichowskiego.

Promocja odbędzie się w Czytelni (p. 104, I piętro).

Krystian Frelichowski to bydgoski działacz antykomunistyczny, więzień PRL-owski, działacz społeczny, nauczyciel i wychowawca. 

Serdecznie zapraszamy!

Kamil Kaczmarek - Klub Gazety Polskiej w Chojnicach
Marcin Wałdoch - Stowarzyszenie Arcana Historii