Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chojnice samorząd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chojnice samorząd. Pokaż wszystkie posty

sobota, 13 czerwca 2026

Chojnicki Budżet Urzędniczy

 



Wraz z Jerzym Erdmanem oraz Wojciechem Czapiewskim zdecydowaliśmy się na petycję w sprawie budżetów obywatelskich (zrzut z pisma poniżej). Dlaczego?


Budżet obywatelski to w Chojnicach jeden z najgorzej wykonanych projektów lokalnej władzy, ale też i najbardziej obrazowo oddający to, jak bardzo władza te przeinacza znaczenie słów, pojęć i praktyk, na swój użytek. Jak to może być, że budżet obywatelski stał się w Chojnicach budżetem urzędniczym? Śpieszę wyjaśnić o co chodzi. Otóż, do Chojnickiego Budżetu nieObywatelskiego swoje zgłoszenia kierują urzędnicy miejscy. Władza chojnicka, jak zawsze sofistycznie sprawna, twierdzi, że każdemu obywatelowi przysługuje takie prawe. Problem w tym, że ci szczególni obywatele - czyli urzędnicy - kierują do ChBO wnioski o przyznanie finansowania na zadania, które winna wypełniać gmina miejska Chojnice, ale na pewno nie z budżetu obywatelskiego. To po prostu robienie z ludzi idiotów. 










Teraz przyjrzyjmy się liście podmiotów występujących o finansowanie w ramach ChBO na 2027 r.




Pracownica Miejskiej Biblioteki występuje o finansowanie na projekt (zapewne czytelniczy, czy promujący czytelnictwo) - "Kryminalny marzec". To nic, że biblioteka w której pracuje ma coraz wyższy budżet - z kasy miejskiej. Czy to dyrektor Zientkowski zmusił do ubiegania się o środki z ChBO na działania, które powinny być realizowane z budżetu biblioteki? 

Pracownik Miejskiej Biblioteki Publicznej Zientkowski występuje o finansowanie projektu: "Orbity Titiusa. Matematyczna harmonia planet" - dyrektor biblioteki chce pieniędzy na projekt, który mógłby realizować z kasy biblioteki - ale co tam, logika jest taka: "jest budżet obywatelski, to złożę projekt i moi koledzy i koleżanki z pracy zamiast przeznaczyć środki na wsparcie działań obywateli, wesprą moje urzędnicze i germanofilskie dążenia". To jest taki brak etyki, rozumu i zwykłej przyzwoitości, że tylko Zientkowski mógł tego dokonać bez mrugnięcia okiem. 

Agnieszka Lewińska - jak rozumiem do niedawna radna, a obecnie dyrektorka MOPS w Chojnicach - kolejna urzędniczka z pomysłem na nowoczesny plac zabaw! Szkoda tylko, że Pani Lewińska to kolejna osoba z lokalnego układu władzy. 

Kuriozalne jest także występowanie do ChBO o środki na inwestycje dla MKS Chojniczanka. Mało milionów miasto przyznało klubowi bez pozornych konkursów? Teraz jeszcze klub chce okradać zwykłych obywateli z pieniędzy na projekty obywatelskie?

Sytuacja ChBO nie była lepsza rok wcześniej, czyli w 2025 r., na liście projektów, które uzyskały wtedy rekomendację do finansowania w ramach ChBO, były także projekty zgłaszane pośrednio lub bezpośrednio nie tylko przez Miejską Bibliotekę Publiczną, ale nawet przez samo Miasto, jak przywołany w naszej petycji Modrak i rozbudowa jego infrastruktury z pieniędzy ChBO! Natomiast negatywnie były oceniane projekty rzeczywiście obywatelskie - jak renowacja parowozu na stacji PKP, akcja "Zdrowe zęby dla dzieci w Chojnicach" i wiele innych obywatelskich inicjatyw (więcej: https://miastochojnice.pl/wp-content/uploads/2025/05/Lista-zweryfikowanych-projektow.pdf ). 

W mojej ocenie, obecna formuła ChBO, to kolejny pas transmisyjny władzy - ma służyć do wyprowadzania pieniędzy publicznych przez urzędników na cele, które wzmacniają ich wizerunek, działania, ale nie mają one nic wspólnego z sferą obywatelską. 

Takich praktyk władzy nie można tolerować, a obecny konkurs w ramach ChBO, powinien zostać natychmiast anulowany, podobnie jak całe ChBO w obecnej formule, która umożliwia korupcyjne praktyki władzy, stojące w sprzeczności z definicją i ogólnie przyjętym rozumieniem pojęcia "budżet obywatelski". 

Jak tak dalej pójdzie, to za rok komitet Finster i Kopczyńskiego wystąpią w ramach budżetu obywatelskiego o finansowanie swojej kampanii wyborczej, i oczywiście komisja przyzna im środki, bo to też obywatele...pierwszej kategorii! 

Podziwiam tych obywateli, którzy poświęcają swój czas, na pisanie projektów, które i tak nie mają szans na otrzymanie finansowania, bo są obywatelskie, a ci obywatele są obywatelami bez związków z władzą, zatem obywatelami drugiej kategorii. 

Skończmy tę farsę! 

sobota, 29 listopada 2025

Chojnice nie są prymusem!

Wbrew propagandzie chojnickiego ratusza, chojnickiej władzy, w Chojnicach nie żyje się najlepiej. Choć oczywiście tej prawidłowej konstatacji próbują przeczyć miejskie bajarki, o czym pisałem w poście Finsterowcom żyje się najlepiej! Obóz władzy, chciałby ludziom wmówić, że żyją w najpiękniejszym i najszczęśliwszym grodzie pomorskim, który jest zarządzany przez najbardziej oświeconą elytę z elyt. 

Na szczęście, poza propagandą obywatele mają też dostęp do obiektywnych danych, do bezstronnych raportów. Z tych wynika, że Chojnice nie są ani pierwszym, ani drugim, ani nawet trzecim najlepszym do życia miastem w naszym województwie. Są bowiem dopiero na 43. miejscu spośród 119 gmin! Tak wynika z "Rankingu Gmin Województwa Pomorskiego 2025", którym nie pochwali się Finster!

Zatem jest co poprawiać. Bo 43. miejsce Miasta Chojnice w rankingu gmin pomorskich, w których badano 119 gmin, to bardzo niska lokata w stosunku do tego totumfackiego przekazu, który od dekad płynie z ratusza. Dodajmy przekazu całkowicie bezpodstawnego i kłamliwego w swej treści, pomijającego problemy miasta i jego mieszkańców. Trywializującego problematykę samorządową oraz ignorującą trudne zagadnienia społeczne. 

wtorek, 23 września 2025

Podziały przez pączkowanie

Dowiadujemy się z mediów, zarówno z DzieńDobryPomorze, jak i z Chojnice24.pl (portal radnego Kaczmarka), że doszło do faktycznego rozpadu klubu radnych PiS w Radzie Miejskiej. 

To nie pierwszy raz w historii chojnickiego samorządu, kiedy dochodzi do rozpadu na prawicy, czy szerzej w obozie opozycji. Przede wszystkim mnie ta sytuacja nie dziwi. Już w trakcie wyborów samorządowych wyrażałem pogląd, zgodnie z którym Kaczmarek w PiS, oznacza rozkład tej partii. Jesli dziś ktoś mówi, że PiS w Chojnicach rozpadł się przez Mrówczyńskiego, to jest w błędzie. Bowiem, do czasu, kiedy nie było tam Kaczmarka, był to po prostu PiS Mrówczyńskiego. Poseł poukładał sobie partię w mieście i w zasadzie, gdyby nie pojawił się Kaczmarek niewiele by się zmieniło. W żaden sposób nie usprawiedliwiam tu działań Mrówczyńskiego, który już w przeszłości z lubością wchodził w konfliktu wewnątrz PiS - choćby ze mną, kiedy byłem członkiem tej partii. Zresztą odszedłem z PiS właśnie przez Mrówczyńskiego, który nie chciał żadnych działań monitorujących obóz władzy lokalnej, i wielokrotnie powtarzał wraz ze swoimi przybocznymi, aby nie prowadzić walki z Finsterem. Można powiedzieć, że na tej płaszczyźnie moje odejście z PiS byłoby podobne do tego, co teraz obserwujemy w relacji Mrówczyński-Kaczmarek. Z tym,że...Kaczmarek nie jest członkiem PiS. Kim zatem jest radny Kaczmarek? Otóż w mojej opinii jest zwyczajnym intrygantem, który już w PChS wykonał robotę na rozbicie tego stowarzyszenia i w zasadzie doprowadził je do klęski i politycznej i wyborczej. Kaczmarek w PChS znalazł się dzięki mojemu zaproszeniu do tego grona, a po czasie zaczął wykazywać zachowania, właśnie intrygancko-aroganckie. Dlatego uważam, że radny Kaczmarek nie jest w stanie z nikim współpracować na polu społecznym i politycznym, a samo jego pojawienie się w jakimś środowisku zapowiadać może...rozpad tego środowiska, a co najmniej silne wewnętrzne podziały. Przypomnę, że Kaczmarek nigdy się niczym specjalnym w Chojnicach nie zasłużył, nie jest to przecież prezes klubu - jak choćby Marzenna Osowicka, czy Marcin Gruchała, nie jest to szef żadnego znaczącego stowarzyszenia, nie jest to żaden społecznik. To jest po prostu biznesmen, który szuka maskymalizacji zysku (niekoniecznie finansowego) z podejmowanych działań. Kamil Kaczmarek przez kilka lat rządów PiS bawił się w dziennikarstwo w TVP Bydgoszcz, ale czy ktoś pytał w ogóle jak Kaczmarek znalazł się w TVP? Następnie, po tym kiedy PiS traci władzę, Kaczmarek startuje z listy PiS do RM Chojnice, na której to liście otrzymuje JEDYNKĘ, którą to szansę ciężko przegrać. Pamiętam przecież kiedy oddałem JEDYNKĘ, na liście PiS do RM Chojnice Krzysztofowi Pestce, który w 2018 r. był raczej kompletnie nieznany w mieście, i Krzysztof Pestka otrzymał kilkaset głosów. Po prostu miejsce na liście znaczy bardzo wiele w wyborach proporcjonalnych. Zatem, założyć należy, że chojnicki PiS zaufał Kaczmarkowi, i dał mu na liście JEDYNKĘ, choć Kaczmarek dla PiSu chojnickiego wcześniej raczej publicznie niczego nie dokonał. Zatem, dziś PiS zbiera żniwo nietrafionych decyzji. 

Radny Kaczmarek niestety nie dokonał też dotąd niczego specjalnego w Radzie Miejskiej Chojnic. Na razie zasłynął tylko z szarpaniny z właścicielem lokali gastronomicznych i ciągłych pyskówek z burmistrzem w Radzie Miejskiej. Po prawie dwóch latach bieżącej kadencji można stwierdzić, że styl życia publicznego Kaczmarka, to lustrzane odbicie Finstera. Nawet, podobnie jak Finster ma on swoją tubę propagandową w postaci chojnice24.pl! 

Paradoksalnie uważam, że dobrze się dzieje, podziały przez pączkowanie mogą wyjść na dobre chojnickiej opozycji, na której dotąd nie ma lidera, a przede wszystkim nie ma spójnego środowiska. Projekty takie jak GCH - który współtworzyłem, okazały się być od zarania zinfiltrowane przez Finstera i jego ludzi. Z tego środowiska tylko Marzenna Osowicka rzeczywiście działa na rzecz mieszkańców, jako ogółu, bo to że Marcin Gruchała wszedł do rady żeby zabezpieczyć interesy Boxing Team, to nie jest reprezentowanie interesów mieszkańców, tylko wąskiej grupy wybranych. Zatem Marcina Gruchały do opozycji zaliczyć nie można. 

Należałoby się więc cieszyć, że jest taki Kaczmarek, który próbuje liderować opozycji w radzie, i który próbuje wyprowadzać z równowagi Finstera..., ale chwileczkę, nie o to chodzi w Radzie Miejskiej, aby stawały się one teatrem dwóch zaślepieńców, którzy nic poza sobą już nie widzą. Zatem, konkretów w działaniu Kaczmarka brak. Nie można do nich zaliczyć nawet pozwu z artykułu 212 Kodeksu karnego wobec Finstera, bo choć uważam, że Finster rzeczywiście pomawiał chojnice24.pl, to stosowanie art. 212 kk, to jest zabawa w te same gry i narzędzia, które stosuje Finster. I co gorsza, to zapowiada, że ewentualnie Kaczmarek jest lustrzanym odbiciem Finstera. Zresztą, Finster też już chyba założyl proces z 212 kk. Dokąd to zmierza?

W tym czasie, w Chojnicach dzieje się wiele złego. Planuje się magazyn na żywność dla ludności w hali, która nie była budowana z myślą o magazynie na czas wojny, która leży w dzielnicy przemysłowej i która leży na obrzeżach miasta. Miasto się wyludnia (choć Finster będzie twierdził, że jest inaczej - ale on bazuje na liczbie tzw. klamek). 

Niestety Kaczmarek poniósł polityczną porażkę, bo nie zdołał zintegroać opozycji, a co więcej swoimi działaniami ją rozbił. I nie usprawiedliwa tego fakt, że jakiś radny szukał może przez protekcję burmistrza synekury dla rodziny (jeśli to prawda). Tutaj trzeba wskazać, że wszyscy radni, którzy traktują mandat radnego jako szansę na ustawianie siebie i rodziny, natychmiast ten mandat powinni tracić, jeśli tylko dochodzi do takich działań, lub samych prób podejmowania takich działań. 

W mojej opinii zachowania i postawy Kaczmarka, wynikają po prostu z jego braku kompetencji do sprawowania mandatu radnego.  Jeśli wyobrażał sobie, że może wejść do RM z listy partyjnej, negując lokalne władze partyjne, to się mylił o czym się przekonał. Jeśli wydawało mu się, że Mrówczyński go nie usunie, kiedy ten wykaże wolę niezależnych działań, to naprawdę nie potrafi uczyć się z historii działań posła. 

Co gorsze, Kaczmarek to taki sam cenzor jak Finster...o czym w kolejnym wpisie. 




piątek, 6 grudnia 2024

Kolejny tajemniczy inwestor?

Coraz głośniej o sprawie zakupy i sprzedaży przez Miasto Chojnice i dwa inne samorządy siedziby po byłym PKO przy ul. Kościerskiej. 

Miasto, z tego co wiem, zakupiło swoje udziały w nieruchomości za 0,5 mln w 2020 roku (więcej info o zakupie ). Przypomnę, ze obiekt ma 1800 m. kw., a działka leży w bardzo dobrej lokalizacji. Obecnie władze miejskie zamierzają sprzedać ten budynek za 1,7 mln złotych (wypowiada się tylko Finster - z tego co widzę w mediach). W międzyczasie architekt wykonał prace projektowe dla adaptacji budynku pod cele związane z Warsztatami Terapii Zajęciowej. Ten naliczył ponoć miastu 150 tys. złotych za swoją pracę. Zatem, biorąc pod wzgląd koszty dodatkowe związane z tą nieruchomością wychodzi pewnie około 1,7 mln zł kosztów po stronie samorządów.  Według Finstera ten 1,7 mln to wycofanie się z twarzą z nieudanej inwestycji. Umówmy się, z nietrafionych inwestycji nie da się wyjść z twarzą, bo bazowały na złych decyzjach niekompetentnych samorządowych partaczy. Finster sam chyba też zapomniał, że w międzyczasie budynek został ponoć zdemolowany, a straty oszacowano na 170 tysięcy!!!

Zapytajmy więc o ile wyniosła inflacja od czasu zakupu tej nieruchomości? Ciężko o wiarygodne dane w tym względzie, nawet jeśli wejdziemy na GUS. Przyjąć jednak można, że nieruchomości w tym czasie podrożały średnio o 20%!!! Oznacza to, że nie 1,5 mln, a co najmniej 1,8 mln plus koszty projektu adaptacji, czyli około 2 mln zł, plus koszty strat wywołanych demolką budynku, czyli około 2,2 mln, to powinna być miminalna cena za budynek po byłym PKO. Biorąc jednak pod wzgląd realia rynkowe, położenie budynku i możliwości wykorzystania go w działalności handlowo-usługowej, trzeba uznać, ze cena byłaby kilka razy wyższa!!! 

Sprzedaż tego budynku należy poddać głębokiej krytyce, badając też formę jego nabycia od PKO. Warto też zwrócić uwagę na to, że wiele instytucji miejskich mieści się obecnie w budynkach, za których wynajem od podmiotu zewnętrznego miasto płaci poważne kwoty. Czy nie byłoby lepiej wyremontować budynek po byłym PKO i przenieść tam np. MOPS, aniżeli płacić za pomieszczenia w tzw. starym szpitalu? Wydaje się, że to dyktowałaby zwykła gospodarność. Chyba, że mamy na celu utrzymywanie z miejskich środków określonych przedsiębiorców?

Chodzą słuchy po mieście, że od dawna jest już tajemniczy inwestor na ten budynek i być może jest to znowu problem, który się wiele razy w Chojnicach powtarzał. Kiedy to nagle pojawia się pomysł sprzedaży/prywatyzacji mienia publicznego, za co koszty ponosi lokalna społeczność, a wzbogacić się ma w ten sposób, pośrednio na majątku publicznym, z góry określony i wąskiej grupie wiadomy przedsiębiorca (popatrzcie na przypadek sprzeda lat, kiedy Finster próbował sprzedać udziały Miasta Chojnice w ZZO, albo kiedy przekształcano przedszkola samorządowe na prywatne)? Oczywiście to tylko dywagacje, ale jeśli Miasto Chojnice sprzeda ten budynek spółce, która zbuduje tam centrum dentystyczne, to znaczy, że było ziarno prawdy w plewach plotek, które chodzą po mieście. 

czwartek, 14 listopada 2024

Polityka bez Palucha

Jednym z efektów ubocznych, ostatnich wyborów samorządowych jest odejście Mariusza Palucha z polityki, a przy tym i z rady powiatu. Mandat wygasł w Radzie Powiatu Paluchowi 30 września 2024 r. Wielu chojniczan śmieje się i naigrywa z faktu roszad kadrowych w obozie Finstera (tak, tak, odbyły się konkursy - każdy o tym wie). Zdarza się, że daje się słyszeć głosy oburzenia na Palucha, że sięgnał teraz po prezesurę Promocji Regionu Chojnickiego. Być może pozostanę jedną z niewielu osób, która publicznie pogratuluje Mariuszowi Paluchowi nowej pracy. Oczywiście wiemy, że to swoisy wynik tzw. karuzeli stanowisk, ale...efekt dla chojniczan będzie piorunujący. 

Po pierwsze Paluch znika z polityki, jako prezes spółki samorządowej będzie miał praktycznie związane ręce w kwestii kandydowania do jakiegokolwiek samorządu chojnickiego - a to już jest osiągnięcie samo w sobie. Paluch bowiem nic mądrego i pożytecznego przez lata swej bytności w polityce nie zrobił. Zasłynął z wpadek, lapsusów i komicznych pomysłów. 

Analizując obecną sytuację polityczną w Chojnicach, trzeba chyba uznać, że Paluch zaczął lokalnemu układowi politycznemu wadzić, dlatego odesłano go na "spokojny odcinek", gdzie Mariusz Paluch zarobi na tyle, żeby nie żądać więcej, ale też i będzie z nim w końcu...spokój, a swoje talenty będzie mógł rozwijać wreszcie tam gdzie ich miejsce - na scenie, ale już nie tej politycznej. 

Chojniczanie mogą odetchnąć z ulgą. Jednego ... mniej w polityce. 

niedziela, 30 czerwca 2024

Temat zastępczy na Radzie Powiatu

Od dawna głoszę, że chojnickie starostwo, a tym samym i powiat chojnicki, jego władze, to w zasadzie kondominium lokalnych wójtów/burmistrzów. Jest tak, wskazują na to dobitnie ostatnie wydarzenia.

Po pierwsze Radio Weekend poinformowało o podejrzeniach o kradzież około 30 tys. wysuniętych prawdopodobnie pod adresem radnego z komitetu tworzonego między innymi przez wójta Zbigniewa Szczepeńskiego i  burmistrza Finstera, czyli z Powiatowego Forum Samorządowego (PFS), czyli wobec radnego Eugeniusza W.  O sprawie napisał też portal Chojnice24.pl.  Oczywiście, zgadzam się z twierdzeniem o wciąż aktualnej zasadzie domniemania niewinności, jednak samo podejrzenie jest bardzo niekomfortowe nie tylko dla wiceprzewodniczącego Rady Powiatu Chojnickiego (złożył podobno rezygnację z funkcji), ale też dla jego politycznych mentorów, czyli lokalnego układu władzy. 

W tych nieprzyjemnych okolicznościach, zdaje się, że lokalna władza dokonała swoistego fortelu, bo na ostatniej sesji Rady Powiatu Przeowdniczący Rady Powiatu Chojnickiego Robert Skórczewski odczytał haniebny w mojej ocenie list ze skargami od Burmistrza Miasta Chojnice na radną powiatową - Mirosławę Dalecką.  Mamy do czynienia oczywiście z tym samym zachowaniem i postępowaniem, które jest dobrze znane w Chojnicach. Arseniusz Finster, wymachuje pozwami i grozi nimi publicznie, albo i w prywatnie od dekad - głównie po to, według mnie, żeby uciszać oponentów. W zależności od stopnia w jakim włodarz czuje awersję do danej osoby skala oskarżeń rośnie lub spada. Tak jest i w tym przypadku w mojej ocenie. Poza tym, Arseniusz Finster wykazał już, że nie mając żadnych obiektywnych podstaw - w mojej ocenie, występuje do pracodawców swoich oponentów politycznych lub do ciał kolegialnych jak w przypadku Mirosławy Daleckiej z pismami o treści noszącej znamiona treści oszczerczej. Sam doświadczyłem podobnych działań, bowiem donos (tak, dla mnie i w mojej ocenie takie działania to donosy) na mnie Arseniusz Finster wysłał do mojego pracodawcy i stosując przekłamania i nadinterpretacje, przedstawił mnie w sobie tylko znanej perspektywie, ale oczerniającej w oczach osób, które sedna sprawy nie znają przecież. Brzydzę się takimi praktykami i uważam, że nie mają one nic wspólnego z demokracją i respektowaniem otwartej rywalizacji politycznej, a tym bardziej z rzekomą dbałością o swoje dobre imię i zaufanie publiczne. Wydaje mi się, że takimi działaniami Finster od lat skutecznie umacnia ponad 30% głosujących w przekonaniu, że nie jest godny pełnić tego urzędu, który pełni.  

Nie godzi się jednak, żeby Rada Powiatu była miejscem do biczowania oponentów politycznych i ich subordynowania przez wzgląd na osobistą niechęć, albo i nawet ostrą walkę polityczną, a nawet przez wzgląd na oskarżenia o przestępstwa.  Nie było przecież żadnej informacji na Radzie Powiatu o przywołanych przez media oskarżeniach wobec Eugeniusza W., ale było o Daleckiej - jakie to obiektywne towarzystwo...

Warto zapytać, czy jeśli ja prześlę pismo z oskarżeniami wobec np. starosty Marka Szczepańskiego, to ten list również zostanie odczytany na sesji Rady Powiatu Chojnickiego? Oczywiście, że nie. Podobnie jak stałoby się w przypadku takiego listu do Rady Miejskiej Chojnic z oskarżeniami moimi wobec Arseniusza Finstera. Do rozwiązywania spraw natury prawnej są sądy powszechne. Skargi można pisać w Chojnicach na rządzących, ale równie dobrze można pisać na przysłowiowy Berdyczów. Są to groźne praktyki, ukazujące, że nie ma u nas tolerancji dla opozycji politycznej, dla innych poglądów, ani dla działalności politycznej poza obozem władzy. Nie ma też u nas równowagi na linii obywatel-władza. Obywatel ma czuć oddech władzy na karku, na przykładzie działań podejmowanych wobec opozycji. Tak oceniam nagonkę publiczną którą urządza radnej Daleckiej Arseniusz Finster (nie ma żadnych wymogów formalnych w takich sprawach, aby przedstawiać takie okoliczności spraw pomiędzy dwoma stronami przed radnymi Rady Powiatu) - i podkreślam, ja się nie wypowiadam o merytorycznej stronie tej sprawy. 

Finster może sobie interpretować, co i jak chce. Może swoje żale wylewać publicznie w np. miejskich gadzinówkach, ale ani on, ani żaden inny samorządowiec nie jest uprawniony do prowadzenia tego typu walki politycznej, takimi metodami wykorzystując do tego lokalne samorządy i lokalnych samorządowców, i w końcu swoje stanowiska i mienie publiczne - pismo wysłał Finster do Rady Powiatu podpisując je jako Burmistza Miasta Chojnice. Radni o sporze Finster-Dalecka pewnie nic dokładnie nie wiedzą, ale oczywiście wysłuchają oskarżeń płynących z "ambony" od "władcy Chojnic". Zawsze śmieję się, że Finster gdyby mógł i gdyby miało to mieć jakieś przełożenie na ludzkie postawy, to pisałby na chojnicką opozycję do papieża. Niestety, w mojej opinii Arseniusz Finster zachowuje się na lokalnym podwórku politycznym trochę jak taki szkolny skarżypyta, ale i szkolny rozrabiaka. Bo sam innych nawyzywa, oskarża, oczernia, a jak otrzyma w przysłowiowej zapłacie taki sam lub podobny zestaw postaw i zachowań, to biegnie do "Pani" ze skargą. Nie godzi się, naprawdę się nie godzi. 

Nie wnikam na razie w kwestie merytoryczne sporu pomiędzy Finsterem a Dalecką, ale zrobię to niebawem, jeśli zajdzie taka potrzeba i detalicznie - w świetle prawdy i faktów, podam na blogu wszystkie dowody, które są niezbędne do tego, żeby opinia publiczna wyrobiła sobie w sprawie obiektywny pogląd, a nie taki jaki na sprawę narzuca Arseniusz Finster. 

Podsumowując, poza wymiarem walki politycznej - wywołanie tematu Daleckiej na Radzie Powiatu, to jest według mojej oceny temat zastępczy wobec oskarżeń jakie wypłynęły pod adresem Eugeniusza W. Fakty są jednak przykre, media podają, że Eugeniusz W. to radny i miał ponoć ukraść 30 tys. Jeśli będzie tak, że okaże się to prawdą, to ataki na Dalecką w niczym nie pomogą w odzyskaniu wizerunku przez lokalny układ władzy, a jeśli radny jest niewinny, to po co to odwracanie uwagi od sprawy?

środa, 26 czerwca 2024

Po debacie na temat raportu o stanie miasta

Dziś napiszę bardzo krótko. Jesteśmy świadkami żałosnej postawy niektórych radnych "opozycyjnych", którzy w czasie głosowania nad absolutorium i wotum zaufania dla Finstera, oddali głos "za". Szczególnie boli mnie postawa Marcina Gruchały, który zakładał Głos Chojniczan jako stowarzyszenie, które ma budować wizję alternatywną dla miasta wobec układu lokalnego, ale chyba o tym zapomniał i jakby nigdy nic, dał głos "za" absolutorium Finsterowi. Myślę, że dziś wielu wyborców Marcina Gruchały może żałować źle oddanego głosu, mogą być po prostu rozczarowani, jak rozczarowany jestem i ja. Nie podoba mi się taka postawa i wskazuje ona, że GCH było dla pewnych osób tylko trampoliną do gabinetu Finstera. Pełnienie mandatu radnego, działalność publiczna, nie może służyć realizacji partykularnych interesów - ani tych indywidualnych, ani tych nawet danego "swojego" środowiska, tylko szerszych interesów społeczności chojnickiej. Kto tego nie rozumie i dba przede wszystkim o swoje interesy, nie o sprawy publiczne, ten mandatu radnego powinien się zrzec. 

Musimy jako strona społeczna bacznie obserwować działania lokalnej władzy i jej akolitów oraz wszystkich tych, którzy próbują się do tego układu "przykleić". 





sobota, 9 marca 2024

Urząd informacji nie posiada?

Zapytałem Urząd Miejski w Chojnicach o to czy finansowano ze środków publicznych studia podyplomowe Adamowi Kopczyńskiemu, obecnemu wiceburmistrzowi, a przede wszystkim czy Urząd Miejski w Chojnicach sfinansował w jakiejś mierze studia MBA na Collegium Humanum Kopczyńskiemu. Pytanie to jest zasadne, gdyż jak się okazuje z publikacji prasowych w wielu przypadkach, studia takie finansowały instytucje publiczne w których zatrudnieni byli studiujący na Collegium Humanum. Urzędy pokrywały najczęściej część kosztów, ale w wielu przypadkach i całość opłaty za MBA. 


Odpowiedź to kpina ze zdrowego rozumu i oczywiste unikanie jednoznacznej odpowiedzi przez miejskie władze, na bardzo proste pytanie. Na które mogą być tylko dwie odpowiedzi: albo UM Chojnice finansował w części lub całości studia MBA Kopczyńskiemu, albo ich nie finansował. 





Aktualizacja: 12.03.2024; Jak wynika z przekazanej mi odpowiedzi na zapytanie o dostęp do informacji publicznej, Adam Kopczyński nie złożył do Urzędu Miejskiego żadnego dowodu ukończenia studiów MBA na Collegium Humanum, wreszcie też wyjaśniło się, że UM Chojnice nie finansował żadnych studiów Adamowi Kopczyńskiemu. Teraz istotne pytanie, dlaczego od razu UM Chojnice nie mógł odpowiedzieć w ten sposób? 











niedziela, 25 lutego 2024

Samorządowcy i politycy z powiatu chojnickiego z MBA w Collegium Humanum

W Polsce wybuchła afera związana z uczelnią Collegium Humanum. Jak się okazuje wielu samorządowców i polityków uzyskiwało na tej uczelni dyplomy prestiżowych studiów MBA. Również w Chojnicach mamy absolwentów tych studiów, którzy są osobami publicznymi.

Każdego kolejnego dnia jest coraz więcej wiadomości o podejrzeniach w sprawie rzekomych nieprawidłowości w Collegium Humanum. Chodzić ma, według doniesień prasowych o prawdopodobnie nieuczciwe nabywanie dyplomów studiów MBA (odbywają się jako studia podyplomowe, ale dają "wejście" do spółek Skarbu Państwa). 

Z tego co wiadomo na ten moment, sprawa jest w toku. "Newsweek" napisał nawet o "handlu dyplomami na masową skalę". Sprawa dotyczy chyba przede wszystkim polityków i samorządowców. Jest zresztą sporo doniesień o tym, że np. urzędnicy z Poznania korzystali nawet z dofinansowań Urzędu Miejskiego w pokrywaniu kosztów takich studiów. Podobne sytuacje, kiedy to samorządowcy i lokalni politycy uzyskiwali dyplomy z Collegium Humanum miała też miejsce np. w Łowiczu. Podobnie sytuacja wygląda z wybranymi samorządowcami w Gołdapi. Na ten moment nie wiadomo oczywiście, czy osoby z tych miejscowości uzyskały te dyplomy w sposób uczciwy czy też nie, ale to zapewne wyjaśni się w nadchodzącym czasie.

Co ciekawe, również w Chojnicach nie brakuje takich osób, które legitymowały się dyplomem MBA z Collegium Humanum. Pytaniem otwartym zaś pozostaje na razie to, czy ktoś z tych osób korzystał z finansowania publicznego swoich studiów MBA na Collegium Humanum. 

Do takich osób, które publicznie ujawniły, że posiadają dyplom MBA z Collegium Humanym na pewno zaliczyć musimy: obecnego wiceburmistrza Chojnic Adama Kopczyńskiego (który kłamał w jednej z kampanii wyborczych na temat swojego wykształcenia); Marka Rodzenia, obecnie radnego powiatowego z Brus, który zasiadał lub jeszcze zasiada w jednej ze spółek Skarbu Państwa. 

Z tego też co rozumiem ze strony sejmowej, to również poseł Aleksander Mrówczyński jest absolwentem studiów MBA na Collegium Humanum i posiada dyplom MBA tej uczelni, choć On jak wynika z pobieżnego sprawdzenia internetu nie umieszczał kopii swojego dyplomu w sieci. 

W związku z powyższymi faktami i niepokojącą sytuacją związaną z zarzutami wobec pracowników Collegium Humanum i podejrzeniu o "handel dyplomami na masową skalę", uważam, że przywołane przeze mnie osoby publiczne, winny jako osoby publiczne właśnie zająć głos w tej sprawie. Przede wszystkim, odpowiadając w jaki sposób uzyskały dyplom MBA, czy finansowały te studia w jakiejkolwiek mierze ze środków publicznych? Na ten moment, stwierdzić jedynie należy, że źle to wygląda. 

Poniżej zamieszczam elektroniczne zdjęcia tych dyplomów, które Panowie sami udostępnili w mediach i internecie:














środa, 21 lutego 2024

Kto płacił za imprezę Finstera?

Niektórzy z chojniczan, zastanawiają się do dziś, kto zapłacił za imprezę z okazji 25 lat burmistrzowania Arseniusza Finstera. Tym bardziej, że sama forma zaproszeń na to "wydarzenie" była wielce zastanawiająca. Otóż zaproszenia wyglądały tak, że przedstawiciel organu uchwałodawczego - Przewodniczący Rady Miejskiej, zapraszał na imprezę fetującą organ wykonawczy. Nie wiem czy ktoś znajdzie w Polsce jaskrawszy przykład zblatowania tych dwóch organów władzy, aniżeli ten właśnie. I niech pomyślą o tym krytycznie, wszyscy ci, którzy tak narzekali na brak podziału władzy w Polsce. 

Po drugie, pojawia się kwestia pytań o to, kto rzeczywiście płacił za tę imprezę. Arseniusz Finster zapytany o to w Radio Weekend przez redaktora, odpowiedział, że płacił jego klub radnych. Z tym, że to nie do końca prawda. 

Jak wynika bowiem z faktury, którą uzyskałem z Chojnickiego Centrum Kultury, za wynajęcie ChCK zapłaciła 1900 zł osoba fizyczna - Renata Dąbrowska, która jest co prawda radną z komitetu Finstera, ale płaciła jako osoba fizyczna. Tym bardziej można zachodzić w głowę, dlaczego na ten publiczny pokaz władzy zapraszał oficjalnie Przewodniczący Rady Miejskiej? Czy Pani Renata Dąbrowska opłaca Finsterowi wszystkie rachunki? Czy pokrywa też inne wydatki? Czy płaciła z własnych pieniędzy, czy była to zrzutka radnych? Jeśli zrzutka radnych, to na jakiej podstawie i czy są na to dokumenty? Jeśli klub radnych Finstera zapłacił za wynajem sali na benefis, to pozostaje inne ważne pytanie - kto i z jakich źródeł pokrył pozostałe wydatki związane z imprezą tego wieczoru? Może chojniccy przedsiębiorcy lub może przedstawiciele służb mundurowych?

Żeby Czytelnicy mnie źle nie zrozumieli. Nie doszukuję się niczego innego w tej sprawie, jak zwykłej nieprawidłowości formalno-prawnej przy organizacji czołobitnej i poddańczej imprezy dla "władcy Chojnic" (określanej błednie benefisem). Zresztą imprezy na której swoim idiotycznym i poniżającym podarunkiem dla Finstera skompromitowali się przedstawiciele służb mundurowych (słynna grafika pt. "Słońce Chojnic"). Za co jeszcze powinni odpowiedzieć, bo chciałbym publicznie podnieść tę kwestię, że nie godzi się, aby mundurowi składali publicznie hołd organowi wykonawczemu gminy miejskiej. Zachodzi tutaj bowiem uzasadniona obawa o ich uczciwość i rzetelność oraz profesjonalizm. Chyba, że mamy do czynienia naprawdę z sytuacją w której Finster nie jest tylko burmistrzem, ale wręcz władcą Chojnic bez cudzysłowia i takich hołdów oczekuje? Jeśli tak, to byłoby to gorszące. Czy taka sytuacja może wzbudzać zaufanie obywateli do służb mundurowych? 








piątek, 9 września 2022

Hektary burmistrza

Pod tym linkiem możecie sprawdzić oświadczenia majątkowe, w tym oświadczenia majątkowe Arseniusza Finstera, obecnie Burmistrza Chojnic. Co też polecam uczynić tym, którzy chcą zweryfikować to co napiszę poniżej. 

Jak wynika z oświadczenia majątkowego, które Arseniusz Finster złożył 28 marca 2022 r., według jego stanu posiadania majątku, posiadał On na 31 grudnia 2021 r. 8 hektarów ziemi. Jest to oświadczenie majątkowe za 2021 r. Natomiast we wcześniejszym oświadczeniu majątkowym za 2020 r., tej ziemi Arseniusz Finster nie wykazuje, znakiem tego, nie posiadał jej wcześniej jak w 2021 r. Oznacza to, że ziemię tę musiał zakupić w 2021 r. 

W oświadczeniu majątkowym za 2021 r. Arseniusz Finster wykazał, że ponad 8 hektarów ziemi, które posiada jest warte 81 tys. złotych i są to "nieużytki, grunty rolne". Oznacza to, że metr tej ziemi, którą Finster nabył w 2021 r. kosztował go raptem 1 zł. Miejmy na uwadze to, jakie są ceny ziemi w Chojnicach i wokół Chojnic. Czy Arseniusz Finster kupił sobie ponad 8 hektarów w Czarnobylu za taką cenę? Czy to jest 8 hektarów po jakimś wysypisku śmieci? Chciałbym też, żeby Arseniusz Finster wyjaśnił chojniczanom, jak się kupuje ponad 8 hektarów ziemi (81.060 m. kw.) za 1 zł za m. kw. To może być cenna wiedza pozwalająca wielu chojniczanom na uzyskanie własnej ziemi lub choćby działki ziemi. Teraz proszę się zapytać Burmistrza, gdzie i jakim cudem zakupił on ziemię za 1 zł za metr kwadratowy, i kto mu taką ziemią w takiej cenie sprzedał? To jest pierwsze istotne pytanie. Drugie natomiast dotyczy uprawnień do nabywania hektarów ziemi rolnej przez osobę niebędącą rolnikiem. I tutaj pytanie - czy Burmistrz jest rolnikiem lub czy uzyskał uprawnienia do nabycia ziemi rolnej, jeśli tak, to proszę o odpowiedź - kiedy, gdzie i na jakich zasadach Arseniusz Finstera takie uprawnienia uzyskał? Wszystkie te pytania i odpowiedzi na nie są istotne dla przejrzystości władzy w Chojnicach i sprawa nabycia takiego areału ziemi nie jest prywatną sprawą Burmistrza Chojnic, bo nabył ją za cenę 1 zł za metr kwadratowy co nie licuje z cenami rynkowymi ziemi i winien On publicznie wyjaśnić opinii publicznej o co chodzi w tym całym zakupie, tak aby uciąć wszelkie spekulacje, których w mieście już nie brakuje. Proszę zatem, żeby Burmistrz zajął głos w sprawie i wyjaśnił opinii publicznej kwestię nabycia ziemi w takiej cenie. 

Od lat obserwuję, że chojnicka wierchuszka polityczna staje się "klasą włościan", ale nie przypuszczałem, że są też po prostu rolnikami... Obawiam się jednak, że trzeba stanąć przed próbą odpowiedzi na poważne pytanie na ile nasi samorządowcy angażują się w obrót nieruchomościami oraz na ile jest to postępowanie właściwie i nie stojące w konflikcie z wykonywanymi przez nich obowiązkami, pełnioną funkcją? 

Poniżej zamieszczam jpg stron z dwóch wskazanych oświadczeń majątkowych:


1. W oświadczeniu majątkowym za 2020 r. Arseniusz Finster nie wykazuje jeszcze 8 ha ziemi. 


2.  W oświadczeniu majątkowym za 2021 r. Arseniusz Finster wykazuje ponad 8 ha ziemi w cenie 1 zł za metr!

    

Dziś, tj. 12.09.2022 r. Arseniusz Finster na konferencji prasowej wydał sprostowanie, z którego wynika, że zamiast wpisać 8.106 m. kw. Finster wpisał 81.060 m. kw. Żałuję, że burmistrz sam nie potrafił mi  tego sprostowania przesłać wraz z podziękowaniem za to, że wskazałem błąd w Jego oświadczeniu majątkowy, który mógł być podstawą postępowania prokuratorskiego. Nie ma za co Panie burmistrzu...

Natomiast ze sprostowania wynika, że Arseniusz Finster kupił metr ziemi nie za 1 zł za m. kw., ale za 10 zł za m. kw. Nadal uważam, że to jest cena nieosiągalna dla "Kowalskiego" i chciałbym, żeby Burmistrz Miasta Chojnice postępując transparentnie wykazał chojniczanom, gdzie można zakupić tak tanio działki - jaki jest ich rzeczywisty charakter. I ciekawe, dlaczego Burmistrz kupił sobie działkę za 10 zł za m. kw. a nie np. za około 200 zł za m. kw. jak proponuje chojniczanom na tzw. "Trapezie" koło Metalowca? No cóż z całej sytuacji morał taki, że nawet "nieomylny" burmistrz popełnia najprostsze, acz poważne błędy, i wypada zapytać ile takich "omyłek" znajduje się w innych dokumentach, które podpisuje Burmistrz Chojnic, który nie potrafi sprawdzić nawet poprawności własnego oświadczenia majątkowego? Czy możemy mieć do kogoś takiego zaufanie? Czy ktoś popełniający tak proste i podstawowe błędy powinien być odpowiedzialny za budżet Chojnic? Odpowiedź nasuwa się sama...tak jak kolejne pytania o cenę 10 zł za m. kw. zakupionej przez Arseniusza Finstera ziemi. 




                    


piątek, 24 czerwca 2022

Podstawowa zasada

Od dekad pokutuje w Chojnicach wrażenie o nieomylności burmistrza Finstera i jego jakoby specjalnych zdolnościach do operowania liczbami. Problem polegał jednak na tym, że przez lata rzadko kto i rzadko kiedy dokładnie sprawdzał to o czym Finster mówi, więcej przyjmowano na wiarę niż na rozum. Po prostu tak łatwiej, mniej wysiłku potrzeba, i żyć można spokojniej. Kiedy jednak zaczniemy sprawdzać co Finster opowiada, między innymi na sesjach i na konferencjach prasowych, kiedy zaczniemy to konfrontować z faktami i stawiać to w obliczu prawdy, zacznie się okazywać, że wiele z tych solennych zapewnień, "danych" jest tyle warte co kłamstwa Adasia Kopczyńskiego o jego wykształceniu. Burmistrz też został już wielokrotnie przyłapany na kłamstach, ale widać nadal zbyt mało razy, bo radni z jego komitetu nadal wierzą mu bezgranicznie. Dlatego sprawdzimy dokładnie wszystkie rzucane publicznie przez Finstera kwoty, Jak choćby ta o 178 mln złotych inwestycji w latach 2018-2021. Podstawowa zasada debaty publicznej z Finsterem i jego ekipą, polega zatem na tym, że każde słowo należy poddać procedurze fact-checkingowej. Tego będziemy się trzymać kurczowo. 

niedziela, 12 czerwca 2022

Wokół protestu w obronie polany w Lasku Miejskim

Jesteśmy po bardzo udanym "spacerze na polanę w Lasku Miejskim", który w zasadzie był protestem społecznym przeciwko degradacji i zabudowie tego miejsca. W proteście wzięło udział około 120-150 osób, które wyraziły swój pogląd na projekt uchwały Rady Miejskiej w Chojnicach, która zmieni przeznaczenie tego terenu i umożliwi inwestycję "tajemniczemu inwestorowi", ukrywanemu zresztą przed opinią publiczną przez Arseniusza Finstera. 

W trakcie naszego spotkania padło kilka inicjatyw. Przede wszystkim Chojnicki Alarm dla Klimatu nadal zbiera podpisy pod petycją w sprawie Lasku Miejskiego. Ponadto, Krzysztof Haliżak wyszedł z propozycję inicjatywy uchwałodawczej w sprawie zablokowania możliwości inwestycji w Lasku Miejskim na cele hotelarskie, szpitalne lub inne - zbieramy podopisy w tej sprawie. Zbieraliśmy też podpisy pod listą poparcia dla mojego uczestnictwa w debacie wokół raportu o stanie Gminy Miejskiej Chojnice. Debata ta odbędzie się 20 czerwca 2022 r. Gdyby ktoś chciał mi się jeszcze na liście podpisać, zapraszam do kontaktu. 

Z mojego punktu widzenia w czasie tej debaty najważniejsza była żywiołowość i spontaniczność wypowiedzi mieszkańców - okazało się, że "wśród zwykłych obywateli" miasta mamy grupę osób, które bardzo interesują się sprawami miejskimi oraz stanem naszej przyrody. Wszyscy byli zgodni co do tego, że mamy w mieście deficyt terenów zielonych, a ewentualna zabudowa polany w Lasku Miejskim będzie kolejnym ciosem wymierzonym w środowisko. 

Poniżej przedstawiam linki do relacji prasowych z wydarzenia, całość protestu na stronie chojnice.tv: 

https://czas.tygodnik.pl/pl/11_wiadomosci/13215_spacer-w-obronie-lasku-miejskiego-foto.html?fbclid=IwAR2k-IugGl9Hbdk1yjXU7MXvdOhLNj8x5xPd-ZydDQQnFGOgZLLE9aUE_Z0

https://chojnice24.pl/artykul/36905/chca-by-polana-pozostala-polana/#comments

https://weekendfm.pl/?n=101370&chojnice_-nie_pozwolimy_sobie_odebrac_tej_przestrzeni_to_zielone_pluca_chojnic_duze_zainteresowanie_chojniczan_wczorajszym_spacerem_spolecznym_dla_lasku

https://chojnice.tv/wideo-7756-Spacerowali_w_obronie_polany_w_Lasku_Miejskim

https://www.zawszepomorze.pl/mieszkancy-chojnic-kontra-burmistrz-chojniczanie-nie-chca-sprzedazy-polany-pod-budowe-obiektu


poniedziałek, 30 maja 2022

Lasek Miejski idzie pod młotek?

Mamy w Chojnicach nową Kontrowersję. Chodzi o zapowiadany projekt uchwały w sprawie zagospodarowania części Lasku Miejskiego, gdzie znajduje się boisko-polana. 

Dla wielu chojniczan jest to nie do pomyślenia, żeby miasto sprzedało na jakąś formę działalności gospodarczej tak piękny i zielony teren. Argumenty Arseniusza Finstera to jak zwykle słowna ekwilibrystyka i nic nie znaczący słowotok, a kto w szuka w tych wypowiedziach sensu i logiki równie dobrze może szukać go w każdej innej katastrofie. 

To co mówi burmistrz naszego miasta jest zatrważające. Przyznał bowiem, że teren ten był nieuczęszczany przez chojniczan, w domyśle - leży odłogiem. I to fakt, trzeba przyznać, że 20-30 lat temu to boisko tętniło jakimś cyklicznym życiem. Były tam różne zawody, pikniki, itd. Obecnie jest polana z nikłą funkcją sportową. Warto jednak zapytać, kto do tego doprowadził? Mieszkańcy, czy lokalna władza z Finsterem na czele? W czyjej gestii jest dbałość o ten teren? Zaniedbania władzy są przedstawiane jako argument za zbyciem tak wartościowej działki na rzecz jakiegoś, śmiem przypuszczać już wiadomego, inwestora (zresztą Finster przyznał dla "Czasu Chojnic", że jakiś inwestor jest, ale nie jest to rodzina Bonnów. Tym bardziej powinien ujawnić najpierw, kto stał się inispiracją tych zapowiadanych zmian w prawie. Ukrywanie personaliów tego inwestora przez Finstera wygląda bardzo brzydko. Czyżby radni znowu mieli na gwizdek burmistrza podejmować decyzję w ciemno?). I tutaj powstaje pytanie - czy w Chojnicach prawo miejscowe jest pisane pod dyktando lokalnych bieznesmenów, deweloperów i lokalnego układu? 

Władzie miejskie w sprawie Lasku Miejskiego nie zaproponowały żadnych konsultacji społecznych - bo nie można za nie uznać debaty zero-jedynkowej o tym, czy ten teren teraz nagle zbyć i zezwolić na jego adaptację pod jakiś hotel, hospicjum czy dom spokojnej starości. Miasto przede wszystkim powinno przedstawić alternatywne pomysły na zagospodarowanie tego terenu, a nie robi tego. Ponadto, wielce niepokojące jest zachowanie burmistrza, który publicznie, z tego co mi wiadomo nie ujawnił rzeczywistych motywów prowadzących do zmiany przeznaczenia tego terenu. Jeśli był ktoś kto Finstera poprosił o takie działanie, to dla przejrzystości należało najpierw poinformować opinię publiczną, kto i w jakim celu chce tam inwestować i pod kogo się to prawo układa. Uważam, że tego powinniśmy wymagać od władz miejskich. Na razie jest to forsowanie pewnych założeń sprzyjających lokalnemu układowi władzy, forsowanie, które dobrze znamy z innych działań ratusza. 

W sprawie oburzające jest też wykorzystanie przez Finstera "zgody na sprzedaż boiska w Lasku Miejskim" przez Zarząd Osiedla Słoneczne. Po pierwsze żaden zarząd, żadnego osiedla nie posiada uprawnień do podejmowania takich decyzji, nie leży to bowiem w kompetencji chojnickich jednostek pomocniczych samorządu. I Finster podnosząc ten argument manipuluje opinią publiczną. Ponadto, do decyzji o zbyciu takiego terenu nie byłoby też uprawnione Ogólne Zebranie Mieszkańców Osiedla Słoneczne, bo takie ciało również nie posiada kompetencji do zbycia takiej nieruchomości. Zgoda zarządu osiedla w tak ważkiej sprawie nic nie znaczy, również dlatego, że teren ten pełni swoje funkcje nie tylko wobec mieszkańców osiedla ale jest integralną częścią kompleksu Lasku Miejskiego, który pełni funkcje rekreacyjną wobec wszystkich mieszkańców Chojnic, a nie tylko mieszkańców wskazanego przez Finstera osiedla. To co robi Finster obecnie można byłoby przyrównać do sytuacji w której zarząd osiedla Śródmieście w Chojnicach zdecydowałby o zbyciu płyty Starego Rynku dla inwestora, który wybuduje tam kurzą fermę. Byłoby to równie kuriozalne, jak to co Finster robi obecnie. 

Nastąpiła więc chwila w której bez względu na nasze sympatie i antypatie do rządzących miastem, powinniśmy zewrzeć szyki i wyrazić swój zdecydowany protest wobec planów zmiany przeznaczenia dla tej części Lasku Miejskiego z jasnym domaganiem się wskazania celu społecznego, któremu może służyć ta przestrzeń. Bardzo zaniedbana i zapomniana przez nasze władze. W Lasku Miejskim, mówiąc literalnie można się dosłownie zabić o sprzęty za które odpowiedzialne jest Miasto, bo nikt chyba nie dokonuje przeglądu połamanych ławek, przeszkód terenowych - służących do biegów przełajowych, i innych instalacji. Tego władze miejskie nie miały czasu, energii ani woli dopilnować. W Chojnicach brakuje zieleni, osiedla pozbawione są praktycznie parków i innych zielonych miejsc, a jedno z ostatnich zielonych miejsc Chojnic staje się łupem drapieżnego biznesu, któremu tak powolny zdaje się być Burmistrz Chojnic. Jeśli Arseniusz Finster chce realizować cele biznesowe, a nie społeczne, to powinien założyć firmę i porzucić swoją misję samorządową, bo ta rozmija się z celami, którym powinien służyć, a te cele to przede wszystkim cele społeczne i dbanie o dobrostan chojniczan. Wszystkich chojniczan jako społeczności, a nie wybranej grupy.  

Poniżej zamieszczam zdjęcia z Lasku Miejskiego - z tej części, która ma iść pod młotek (a może siekierę) wraz z projektem uchwały RM Chojnice dla tego terenu. 

















Wszystkim, głęboko zainteresowanym tematem, proponuję lekturę czterech ustaw: o samorządzie gminnym, o stowarzyszeniach, ustawa z 6 grudnia 2006 r. o zasadach prowadzenia polityki rozwoju, a szczególnie ustawy z 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym: https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20030800717/T/D20030717L.pdf . W kontekście tych aktów prawnych, uważam, że istnieją poważne wątpliwości natury prawnej wobec działań podejmowanych obecnie przez ratusz. 


Zamieszczam link do petycji przygotowanej przez Chojnicki Alarm dla Klimatu a skierowanej do Burmistrza Miasta Chojnice: https://www.petycjeonline.com/petycja_w_sprawie_zachowania_lasku_miejskiego_oraz_odstpienia_od_jego_sprzeday_i_wszelkich_w_nim_dziaa_inwestycyjnych_-_w_sprawie_projektu_miejscowego_planu_zagospodarowania_przestrzennego?uv=43512672&utm_source=whatsapp&fbclid=IwAR3Cw8l51-qFWxJ3N0nmCUnLq_XFaOTiL1Y4lWuu0yIZk2UJovmUe0OzXyM . 

poniedziałek, 14 lutego 2022

Finster napisze listy do Papieża?

 Popatrzcie jest już realny efekt naszych sobotnich konferencji - Arseniusz Finster po kilku latach zauważalnie mniejszej aktywności zdecydował się na konferencje, rzec można tematyczne. Nie zmusiły go do tego media, ale właśnie obywatelskie zaangażowanie. To bardzo cieszy, że Arseniusz Finster zaczął się udzielać w ten sposób i dostrzega konieczność odpowiadania na nasze argumenty i zarzuty. Dzisiejsza konferencja tutaj. 

Widziałem dzisiejszą konferencję, a w szczególności czas poświęciłem na wystąpienie burmistrza. 

W związku z tym odpowiadam burmistrzowi w sposób następujący: 

- nigdy w sferze publicznej nie stwierdziłem, że Arseniusz Finster nie jest doktorem - a jeśli jest inaczej, to niech Arseniusz Finster wykaże, gdzie i kiedy miało to miejsce.  Mógłbym, gdybym był jak Finster, z miejsca wystąpić do sądu z 212 kk o pomówienie. Finster powiedział, cytuję: "[...] i napisał, że Finster nie jest doktorem", na materiale video jest to: 35:28 do 35:33, tutaj. Finster po prostu kłamie. Podkreślam, nigdy i nigdzie tak nie napisałem. Kolejnym ciekawym wątkiem jest to, że wskazuje, że uzyskał uznawalność w Polsce swojej pracy na bazie "traktatu paryskiego" (te powszechnie znane traktaty paryskie dotyczą kwestii zmian klimatu), w mojej ocenie Finster się co najmniej pomylił, albo nie wie o czym mówi, a wypadało by znać podstawę prawną dla swojego wykształcenia z Rosji: bo chodzi najpewniej o konwencję praską z 1972 r. Konwencja praska była narzucona przez ZSRR demoludom i stanowiła, o uznawalności wykształcenia z Sowietów w demoludach. Niestety prawo to przetrwało w Polsce okres transformacji aż do 2004 r., co też wskazuje jaki problem mieliśmy z postkomuną w różnych obszarach. I niech nikt się nie łudzi, że standardy uzyskiwania stopni naukowych i tytułów są i były w ZSRR/Rosji takie same jak w Polsce i państwach Zachodu. Takie małe przejęzyczenie i obraz nieomylności włodarza. Nie wszystko, co Finster opowiada, to prawda objawiona i należy to bardzo ostrożnie przyjmować do wiadomości ze sporą dozą krytycyzmu, bo burmistrz różne rzeczy opowiada z dużą dozą pewności siebie. Jeszcze dodam tyle, że mam prawo prywatnie myśleć i mówić o doktoracie Finstera, to co o nim rzeczywiście myślę, natomiast publicznie w tej mierze nie można mi nic zarzucić. Przecież to ja, a nie kto inny, kilka lat temu opublikowałem kilka wpisów o arcanach doktoratu Finstera. Coraz częściej mam wrażenie, że Finster swój doktorat traktuje jako temat zastępczy, żeby nie odnosić się do merytorycznych zarzutów i odwracać uwagę opinii publicznej, obecnie być może od ZZO. 

- wielokrotnie pisałem o kłamstwach Finstera i nie dotyczyło to pojedyńczego i przywołanego przypadku z którego oczywiście Finster tłumaczy się Mariuszem Paluchem. Ale kto wierzy w bajki, że do Rady Nadzorczej przyjmuje się "rzekomych doktorów"? Jeśli więc chodzi o taką dokładną listę swoich kłamstw publicznych, której domaga się Arseniusz Finster to oczywiście taką listę przygotuję. Zaspokoję w tym względzie pragnienia włodarza, w odpowiednim dla siebie momencie, bo nie jestem na etacie u Finstera.

- rzekome vacatio legis [według Finstera "wakacjo legis" - nie wiem co to, ale chyba chodzi o vacatio legis] dla nowelizacji ustawy o referendach lokalnych ma przypadać na 2024 r. to nieprawidłowa interpretacja burmistrza, który nie rozumie chyba procesu legislacyjnego. Ta ustawa nadal nie została uchwalona i według strony sejmowej jest na etapie I czytania. Teraz dlaczego mówię o 15% progu dla referendów? Bowiem takie są plany i zamiary inicjatorów, ale tutaj też burmistrz nie doczytał zapewne istotnych szczegółów. Otóż 15% progu będzie obowiązywało jeszcze przed wyborami w 2023 r., a żeby mogło obowiązywać przed najbliższymi wyborami, musi być wprowadzone w 2022 r. Natomiast od 2024 roku, albo i wcześniej - w 2023 r. tuż po wyborach zacznie obowiązywać 0% frekwencji dla referendów lokalnych - i z tego powinien się burmistrz najbardziej radować - o ile dotrwa na urzędzie do tego czasu. Tutaj szczegółowe informacje w tej sprawie. Zresztą trzymam rękę na pulsie i będę informował mieszkańców o dalszych pracach nad tym projektem, żeby też burmistrz mógł być na czasie. 

- Arseniusz Finster jest bardzo niekonsekwentny w swoim pohukiwaniu i zastraszaniu oponentów politycznych. Zapowiadał mi bowiem podjęcie kroków prawnych za to, że jego "zawiadomienie" nazwałem "donosem". Jak zwykle puste groźby, które mają na celu zastraszenie przeciwników. Ten sposób uznał za nieskuteczny, więc skierował pismo na mój Uniwersytet. Chwyta się nieporadnie, czego popadnie. 

- Finster listy pisze, no i dzwonić też lubi. Jest na tyle bezczelny, że potrafi zadzwonić do mnie w Sylwestra i szykanować mnie, a potem w świetle mediów prezentuje się jako merytoryczne niewiniątko. Prawda jest jednak taka, że kiedy chodzi o kłamstwa wygłaszane publicznie przez Finstera i jego siłowników, to wszystko jest kwestią semantyki, a kiedy opozycja użyje zwrotu "prawie" zamiast "prawie całkowicie" - to są kłamstwa i brak wiedzy. Ot, burmistrzowska logika. 

- list Finstera na Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w mojej sprawie. Pismo takie Finster powinien opublikować, a jeśli tego nie zrobił to ja je wkrótce opublikuję, bo jest to informacja publiczna. Napisałem post pod tytułem: Burmistrz uprzejmie donosi i teraz mógłbym napisać drugi pt. Burmistrz uprzejmie donosi cz. II. Finsterowi się wydaje, że on jest taki sprytny. Jednak się myli, po pierwsze nie ma podstaw do żadnych listów wobec mnie na żadną uczelnię, a po drugie narusza w ten sposób moje podstawowe prawa obywatelskie i nastaje na wolność nauki. Będzie w związku z tym listem i moja, dość ostra interwencja. Bo gdybym publicznie kłamał, gdybym publicznie Finstera szkalował, to ja rozumiem skargi, ale tutaj chodzi po prostu o urażone ego burmistrza o nic więcej. A ten szał burmistrzowski wynika tylko i wyłącznie z kilku męskich słów, które usłyszał ode mnie w prywatnej rozmowie i gdyby miał honor i byłby człowiekiem jakiegoś większego formatu, umiałby przyjąć do wiadomości moją prawdę na swój temat. Nie potrafi i zachowuje się jak urażona panienka. Gdybym też był tak małostkowy i nieporadny jak Finster, to po kłamstwach jego przybocznego czyli wiceburmistrza Kopczyńskiego, powinienem napisać list na Uniwersytet Warszawski, opisać sprawę i zapytać - czy jest im wszystko jedno, kiedy ci którzy nie ukończyli tej uczelni, mówią, że ukończyli, podobnie jak mówią ci którzy ukończyli ją rzeczywiście? Oczywiście dotąd takiego czegoś nie zrobiłem, bo uważałbym to za haniebne działanie. To jest po prostu esencja postawy "ojca miasta". Ciekawe ile listów gratulacyjnych Finster wysłał na Uniwersytet w związku z moimi osiągnięciami naukowymi? Zero oczywiście. Podobnie ze stypendiami czy nagrodami z miasta - takich otrzymałem również okrągłe zero. To jest taki chyba element "katechizmu Finstera" - bo nie wiem czy wiecie, ale Finster mówi, że ma taki katechizm. Okazuje się więc, że chyba elementem tego "katechizmu Finstera" stało się przez lata wykonywanie telefonów do pracodawców swoich oponentów politycznych, robił tak w przeszłości, robi tak i teraz. Kiedy burmistrz intelektualnie nie nadąża za argumentami i działaniami opozycji, to sięga po swój "katechizm". Brak siły argumentów, powoduje, że stosuje argumenty siły. 

- ostatnie z pytań Finstera o to "co ci panowie zrobili dla Chojnic", to akurat pod złym adresem składa. Biorąc pod wzgląd środki i możliwości ja dla Chojnic oddałem ponad połowę dorosłego życia w różnych inicjatywach. Od czysto naukowych po czysto społeczne, ale przede wszystkim, czego burmistrz nie potrafi docenić buduję, specjalnie dla Chojnic, konstruktywną opozycję wobec lokalnego układu władzy od 2010 r. I tak, gdyby nie takie inicjatywy jak moje, demokracja w Chojnicach byłaby zupełnie zaprzepaszczona, a za szumnymi hasłami o demokracji lokalnej idą konkretne sprawy gospodarcze. 

Finster się dziwi, że jedni z nas mówią o możliwości dialogu, a inni - jak ja przede wszystkim mówię, że na dialog w zaciszu okienko się już zamknęło i nazywa to jakąś niekonsekwencją. My jesteśmy ludźmi wolnymi, nad nami nie ma żadnego uzurpatora i satrapy, który kazałby się nam trzymać linii partyjnej, dlatego każdy z nas mówi co uważa za słuszne i zgodne ze swoimi przekonaniami. Rozumiem, że Finsterowi ciężko taką sytuację pojąć, bo u nas nie ma przecież dogmatu jednomyślności.  

Merytorycznych treści od burmistrza na konferencji było tyle co kot napłakał, a chyba 1/2 jego wystąpienia była pod tytułem Konfederacja, Haliżak, Wałdoch. Brakuje odpowiedzi na pytania, które postawiliśmy, brakuje merytorycznych odpowiedzi na zarzuty, które postawiliśmy. Jest tylko festiwal butnych ataków - czyli Finster niczym nie zaskakuje. Jeszcze proponuję żeby Arseniusz Finster napisał na mnie list/donos do Papieża. 

Jeszcze raz, cieszę się, że konferencje zainicjowane przez kolegów z Konfederacji pobudziły Pana z Zielonych Wzgórz do działania. Szkoda tylko, że działania szkodliwego. 

Media nasze lokalne natomiast są biernymi odbiorcami słowotoku Finstera. Zero merytorycznych pytań, zero dociekań, śmieszki i przytakiwania. Mamy w Chojnicach mikrofony, aparaty i dziennikarzy, ale zero dziennikarstwa, niewiele z wolnych mediów i zupełny marazm. Fachowy dziennikarz zrobiłby z Finstera swoimi pytaniami ser szwajcarski, ale nie ma komu. Umiejętności nie brakuje lokalnymi dziennikarzom, ale już odwagi bardzo. 

Pięknym też podsumowaniem władzy burmistrzowskiej. była Finsterowa prośba/komenda do wiceburmistrza w trakcie trwania konferencji: "Adaś, zamknij okno". Wszystko na swoim miejscu. 



piątek, 10 grudnia 2021

Samorządowi hejterzy?

 Od lat uważam, że chojnicki klub piłkarski MKS "Chojniczanka" to ratuszowa przybudówka polityczna i pas transmisyjny woli władzy samorządowej do chojniczan wiernych barwom klubu. To co stało się ostatnio na stadionie, to co było mową nienawiści skierowaną przeciwko radnej powiatowej Mirosławie Daleckiej, tylko mnie w takim przekonaniu utwierdza. Jest mi przykro nie tylko dlatego, że jestem chojniczaninem, ale dlatego, że byłem piłkarzem tego klubu i ze smutkiem obserwuję jak kibice i klub są wykorzystywani przez "tłuste koty" samorządowe. Osobiście uważam, choć nie wiem czy tak było, że ten baner został przygotowany na zlecenie władz samorządowych. Żeby to zweryfikować należy publicznie postawić pytanie, zarówno do burmistrza Arseniusza Finstera, wiceburmistrza Adama Kopczyńskiego, starosty Marka Szczepańskiego i wicestarosty Mariusza Palucha o to, czy baner ten powstał na ich zlecenie czy tylko na zlecenie któregoś z nich. Ludzie ci, w mojej opinii, wielokrotnie bowiem udowodnili, że w hejcie nie znają granic, nie znają ich też w atakach na opozycję polityczną. Jeśli zaś stoją personalnie za tym co się wydarzyło powinni ponieść odpowiedzialność - najpierw poprzez rezygnację z pełnionej funkcji. 


Link do informacji o tym haniebnym zajściu: https://weekendfm.pl/?n=94470&

piątek, 26 marca 2021

Co się dzieje z Galerią Jutrzenki Trzebiatowskiego?

Powstała około dekadę temu, otwierana z wielką pompą, zapowiadana jako serce kultury chojnickiej i Mekka artystów - Galeria Jutrzenki Trzebiatowskiego chyba umarła i zatarły się po niej ślady na mapie Chojnic, pozostały tylko rachunki dla Miasta Chojnice? 

Pamiętam, że koszt remontu baszty, która mieści Galerię Jutrzenki Trzebiatowskiego wyniósł około 1 mln zł. Ponadto Miasto wzięło na siebie utrzymanie tego obiektu oraz jego kustosza, a Jutrzenka Trzebiatowski oddał swe dzieła Miastu, zachowując prawa do lokalu w baszcie. Do dziś uważam, że dla Miasta Chojnice był to tragiczny interes. Zarówno w znaczeniu społecznym jak i gospodarczym. Nie dość, że wpakowano około miliona złotych środków publicznych w "domek zabaw i wystaw" dla jednego człowieka, to jeszcze miejsce to faktycznie stoi puste i raczej nie służy już nikomu i niczemu, poza tym, że jest przy głównej arterii miasta pomnikiem przerośniętego ego dwóch ludzi - Jutrzenki Trzebiatowskieg i Finstera, który chciał się nieco ugrzać w świetle "sztuki". Żałosne, małomiasteczkowe i szkodliwe społecznie działanie, w mojej ocenie, z których zresztą słynie nasz włodarz. 

Jak sytuacja wygląda po latach? Otóż Miasto Chojnice już nie prowadzi nawet od 2015 r. ewidencji o odwiedzinach w Galerii Jutrzenki Trzebiatowskiego, ale płaci ze środków publicznych na utrzymanie "tego domku dla jednego malarza". Czy to nie jest kolejny przykład tego jak źle zarządzane są Chojnice? 

Obecnie zaś jest na horyzoncie kolejna Galeria Jutrzenki Trzebiatowskiego, ale ... w gminie Siennica Różana na Lubelszczyźnie. Zaskakujące prawda? O sprawie napiszę wkrótce więcej, ale dziś tylko zdradzę, że i w tej gminie chore pomysły włodarzy samorządowych rozpalają wyobraźnię mieszkańców, na myśl o tym, że z pieniędzy publicznych przeznaczone będą być może miliony na kolejne mauzoleum dla jednego artysty malarza - Jutrzenki Trzebiatowskiego.  Czy wielki "przyjaciel" Chojnic znudził się już swoją galerią w Chojnicach? 



piątek, 22 stycznia 2021

Czy będziemy trzecią Hiroszimą?

Burmistrz Chojnic nie wie już po jakie argumenty sięgać, żeby usprawiedliwić kuriozalne i wręcz w mojej opinii szkodliwe działania polegające na wydatkowaniu publicznych milionów na podgrzewaną murawę. Sięgnął więc po argument ilościowy (czyli taki jaki najbardziej lubi nasz skrupulatny Burmistrz, tonący w szczegółach niczym sklepowy subiekt). Burmistrz stwierdził, że Chojnice są wśród grupy tylko 40 miast w Polsce, które posiadają podgrzewaną murawę! Miast zaś, jak wylicza Burmistrz jest 968 w państwie polskim. Dlatego, mniemać należy, że jest to wyróżnienie. 

Jednak błąd myślenia Burmistrza polega na tym, że czyni z złego działania i szkodliwych poczynań atut, atut, którym zamierza się chwalić - na takiej oto zasadzie, że im mniej jest miast w Polsce, które mają coś tak złego i idiotycznego jak w Chojnicach, tym lepiej dla chojniczan! 

Nie ukrywam, obawiam się tej logiki. Czekam bowiem w trwodze, na chwilę, w której Burmistrz zechciałby jeszcze bardziej wyróżnić miasto, nie tylko na tle miast polskich lub europejskich, ale w gronie planetarnym! Niestety wydaje mi się, że jedyną drogą do tego, byłaby zapowiedź Burmistrza, że wszystkie środki budżetowe Miasto Chojnice przeznacza na konstrukcję bomby atomowej, która spadnie na Chojnice, dzięki czemu będziemy w gronie zaledwie trzech miast na świecie, na które spadły bomby atomowe, ale tylko jedynym, które wydało na to własne środki! 

poniedziałek, 18 maja 2020

Jak rozpoznać autokratę?

Przyjęło się uważać, że problem dyktatury i autokracji oraz dyktatorów i autokratów, to problem polityki państwowej, ale to nieprawda. Okazuje się bowiem, że modele "wykrywania autokratów" w skali państwowej idealnie sprawdzają się w odniesieniu do analizy polityki lokalnej. Według nieskomplikowanej instrukcji, składającej się z 4 punktów możemy sprawdzić, czy mamy do czynienia z autokratami w lokalnych samorządach.


Politologiczny masterpiece. Na tym mógłbym skończyć opis książki Tak umierają demokracje, autorstwa dwóch amerykańskich profesorów z Uniwersytetu Yale. Autorami są prof. Steven Levitsky i prof. Daniel Ziblatt. W swej książce analizują czynniki, które wpływają na upadek demokracji i stawiają jedną główną hipotezę, to dopuszczenie autokratów, ekstremistów do władzy przez demokratów, którzy szukają szerszego poparcia społecznego lub potrzebują go w sytuacji kryzysowej powoduje, że autokraci raczej "miękko" dochodzą do władzy, wcale nie potrzebują rewolucji. Przykładem może być Hitler, może być i Chavez w Wenezueli. 

Taka narracja, którą proponują autorzy jest niezwykle cenna, ich analiza dogłębna, a synteza naprawdę intelektualnie orzeźwiająca, ale...nadal zapomina się w świecie i zapominamy my sami, że pierwszą szkołą demokracji są lokalne społeczności. Można więc rzec, że nie jest tak, że "ryba psuje się od głowy", ale wręcz przeciwnie, bo w demokracji, powiemy na przykładzie ryby, że zepsuła się "od ogona". Dlatego autokratów nie należy szukać i filtrować ich na bramkach demokracji, tylko na poziomie polityki państwowej, ale przede wszystkim na poziomie polityki samorządowej. Wszysycy się podniecają tylko Obranem, Kaczyńskim, czy innymi autokratami ze świata, w ogóle nie zwracając uwagi na to, że ich burmistrzowie i wójtowe, starostowie, radni, to tacy sami, jak nie gorsi autokraci a wręcz despoci z czego właśnie później, z tego podglebia samorządowego wyrasta taka mizerna kultura polityczna w skali państwa. Dlatego chciałbym Czytelnikom przybliżyć taką prostą instrukcję, którą w swej książce zawarli amerykańscy politolodzy. Po to, żeby łatwo było Wam i nam podnieść alarm, kiedy autokraci niszczący demokrację, będą dzierżyli lub sięgali po władzę. Podam to wraz z lokalnymi przykładami z życia politycznego i pozostawiam pod Waszą ocenę.

Jak rozpoznać autokratę? 

Cztery kluczowe znaki w zachowaniu autokraty:

1. Odrzucenie lub słabe przywiązanie do demokratycznych reguł. 

Przykłady: Wybiórcze stosowanie prawa - łamanie regulaminów i statutów w tym jednostek pomocniczych jednostek samorządu terytorialnego - rad osiedli. Występowanie przeciwko demokratycznym wyborom i ich dewaluacja - np. odmawianie sensowności udziału w referendum lokalnego, rozpowszechnianie w tej sprawie fałszywej wiedzy i faktów. Próby ostracyzmu wobec działań pewnych organizacji społecznych i politycznych, w tym próby kryminalizacji, podważanie swobód i wolności politycznych - jak zakłócanie protestów społecznych przy wykorzystaniu mienia publicznego i swojej funkcji publicznej - jak zakłócanie naszych protestów w sprawie niezgody wobec prywatyzacji przedszkoli samorządowych. Ograniczanie dostępności do partycypacji w życiu publicznym np. poprzez partykularne wykluczenie z prac w gremiach powołanych przez gminę - jak odmowa prawa udziału w pracach miejskich komisji grantowych - co i mnie spotkało, przez wzgląd np. na  niedorzeczne przesłanki. Pogwałcenie zasad i kultury demokracji poprzez np. organizacje z urzędu kontrmanifestacji społecznych - jak ta "paluchowa" pod basenem. Składanie niemożliwych do spełnienia obietnic wyborczych, wykorzystując społeczną i obywatelską niekompetencję w sprawach racjonalnej oceny możliwości ich spełnienia - jak obietnice darmowego użytkowania basenu dla wszystkich mieszkańców powiatu. Podejmowanie decyzji w sposób niedemokratyczny i partykularny - przykładem może być to jak rozpatruje się petycje obywatelskie w Chojnicach. 

2. Odmowa uznania oponentów za pełnoprawnych przeciwników. 

Przykłady: Przeciwnicy polityczni to najczęściej dla autokratów u władzy - ekstremiści, wrogowie, przeciwnicy porządku i ładu - tutaj można dziesiątki przykładów podać z Chojnic, kiedy lokalne władze i włodarze tak przedstawiali swoich oponentów. W tym i przedstawiano ludzi opozycji wręcz jako śmiertelne zagrożenie dla miasta i życia mieszkańców. Dyskwalifikacja oponentów politycznych z życia politycznego i odmowa im prawa zajmowania głosu publicznego pod pozorem domniemanych przestępstw i przewin - tutaj lista też może być długa - według lokalnych włodarzy zblatowanych z organami ścigania, ktoś miał skakać po samochodach, ktoś inny czerpał korzyści z nieuprawnionych praktyk zawowodych, ktoś innych fałszował dokumenty, ktoś innych ukrywał swe mieszkania i majątki, itd. Kluczem tej gry dla autokraty jest rzucanie w przestrzeń publiczną niczym niepotwierdzonych ale publiczne podsyconych przez zblatowane instytucje oskarżeń wobec Pani X lub Pana Y, który krytycznie wypowiadał się o władzy lokalnej. Do tego dochodzi czasami i tak też było w Chojnciach, sugerowanie ludziom opozycji nieznanych powiązań - a to z Kaczyńskim, a to z organizacjami ekstemistycznymi i radykalnymi. 

3. Tolerowanie lub popieranie przemocy.

Przykłady :Tutaj można byłoby stawiać daleko idące hipotezy, natomiast żeby nie brnąć w to samo co czynią lokalni autokraci, warto tylko postawić pytanie na które odpowiedzi będą już konkretnymi przykładami - czy lokalni włodarze utrzymywali bliskie kontakty z przestępcami, ludźmi działającymi na pograniczu prawa i bezprawia, czy czerpali z takich konaktów korzyści polityczne i i osobiste? Czy wspierali akty przemocy, również przemocy w Internecie poprzez sponsorowanie i szerzenie mowy nienawiści? Czy odmawiali publicznego potępiania Internetowego trollingu wymierzone w szkalowanie, pomawianie i zniesławianie swoich oponentów politycznych? Czy milcząco popierali akcje przemocy wobec swoich przeciwników politycznych? Czy wyrażali poparcie dla przemocy politycznej wobec swoich przeciwników politycznych, organizowanej przez ich siłowników, stronników i fanatyków? Twierdząca odpowiedź na którekolwiek pytanie w tym punkcie oznacza, że u władzy mamy autorkatę/autokratów niszczących demokrację.

4. Gotowość do ograniczania swobód obywatelskich opononetów, w tym mediów. 

Przykłady: Tutaj należy postawić następujące pytania. Czy lokalni politycy i samorządowcy udzielali poparcia dla działań ograniczających swobody obywatelskie - odpowiedź będzie twierdząca - przykłady są liczne od blokowania inicjatyw obywatelskich po prawne i regulaminowe ograniczanie oraz manipulowanie regulaminami i prawem w celu wykluczenia postalatów i działań oponentów ze sfery publicznej. Czy korzystali z praw penalizujących wolność słowa - TAK, tutaj też okazuje się, że nasi włodarze, a konkretnie włodarz korzystał wielokrotnie z tego prawa, pozywając do sądu w sprawie rzekomych pomówień osoby, które były jego oponentami politycznymi i wygłaszały niewygodne fakty i interpretacje na temat działalności władzy samorządowej. Czy grozili podjęciem kroków pawnych lub zastosowaniem innych sankcji przeciw swoim krytykom? Otóż tak - i tutaj lista będzie długa, od telefonów do różnych oponentów, po listy urzędowe i pogróżki oraz pisma przedprocesowe oraz rzeczywiste pozwy "za byle co", bo nie podoba się krytyka publiczna władzy samorządowej. Czy grozili krokami prawnymi i sankcjami prawnymi, czy wymuszali i wymuszają przekaz medialny? Oczywiście, że tak - przykłady są liczne. Wystarczy wskazać na interwencje władz samorządowych w lokalnych redakcjach portali, gazet i radio oraz ich nieustanne pohukiwanie i starania podporządkowania sobie przekazu poprzez uzależnienie decyzji o współpracy i sponsorowaniu ogłoszeń w danych redakcjach od poprawności przekazu politycznego. 

Zgodnie z powyższym, co chyba każdy już zrozumiał, nie mamy w lokalnej przestrzeni do czynienia z demokracją lokalną, tylko z autokracją lokalną, a u władzy nie mamy samorządowców, tylko autokratów, którzy wyczerpują cały model zachowań, które charakteryzują demogagów, populistów i autokratów a w końcu i despotów na świecie. Jedyna różnica jaka występują między takimi Kaddafim, Husajnem, Stalinem, Hitlerem a lokalnymi autokratami jest taka, że ci byli wielkimi despotami, a ci nasi to takie ich tyci kopie, niemniej dla demokracji równie szkodliwe.