Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauczyciele. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nauczyciele. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 sierpnia 2025

Szkoły i dzieci po macoszemu

Wypłynął temat ograniczania środków miejskich na zajęcia w chojnickich szkołach, a szczególnie na zajęcia w godzinach nadliczbowych. Sytuacja wygląda na dramatyczną. Władze miejskie bowiem obcinają środki nauczycielom chojnickich szkół podstawowych na wynagrodzenia nadliczbowe, wprowadzając dodatkowe formy monitorowania czasu pracy nauczycieli. Na ostatniej sesji Rady Miejskiej (25.08.2025), nie wspomniano jednak o tym, że de facto nauczyciele chojnickich szkół nie będą mieli możliwości prowadzenia zajęć nadliczbowych. Co gorsze, dzieci chojnickich szkół nie pojądą już chyba na żadne wycieczki szkolne, jeśli tylko te będą się odbywały w czasie ponad 40 godzinnego czasu pracy. 


Przypomnę, że Arseniusz Finster sam jest nauczycielem przebywającym od wielu, wielu lat na urlopie bezpłatnym (tutaj). Poza tym, Finster buńczucznie wspierał protesty chojnickich nauczycieli w okresie rządów PiS, kiedy ci domagali się podwyżek, ale jednocześnie sam jako burmistrz Chojnic ogranicza chojnickim nauczycielom możliwości zarobkowe! Przypomnę, że to Finster nawoływał o "normalne rozmowy polityków z nauczycielami", a dodatkowo,kiedy strajkowali to obiecywał im wypłatę wynagrodzenia, pomimo podjętego w tym czasie strajku. W całym tym proteście uczestniczyły też dzieci z chojnickich szkół, które dziś jak się okazuje też stają się ofiarami polityki chojnickiego burmistrza, bo raczej nauczyciele nie będą organizować wycieczek, skoro nie ma na to pieniędzy! Warto się tej hipokryzji i krętactwu przyjrzeć bliżej, tutaj i tutaj oraz tutaj. Od dawna wiadomo, że Finster przeczy sam sobie, i prowadzi politykę niezwykłego zakłamania i krętactwa. Ograniczenia możliwości pracy i wynagrodzenia dla nauczycieli jasno i wyraziście kontrastują z tym jak miasto szasta forsą na lewo i prawo, rozdając je na idiotyczne zupełnie sprawy - jeśli tylko wydatki te służą interesom politycznym Finstera. Dla nauczycieli powinna to być wyraźna nauczka, bo antypisowskość Finstera (a wiemy, że chojnickie grono pedagogiczne jest w znakomitej większości antypisowskie i antyprawicowe) nie powinna im przesłaniać szkodliwości jego działań dla systemu edukacji w Chojnicach. Zapytam jeszcze, gdzie teraz i jakim sposobem chojniccy nauczyciele dorobią sobie do pensji, skoro nie mogą prowadzić nadgodzin? Czy przy tych rosnących cenach, galopującej inflacji, Finster ma w tej mierze jakąś propozycję dla nauczycieli? Może wyjazdy latem na szparagi do Niemiec? Albo sprzątanie w MKS Chojniczanka? Ewentualnie może praca, po godzinach, u mości Burmistrza na jego posiadłości (kupił ogromną działkę za 10 zł za metr kwadratowy)?

Dodam, że znam już treść pism i ratusza do szkół, i wystąpień nauczycieli z pytaniami do ratusza w omawianej sprawie. Wynika z tych pism, dla mnie, jasno, że ratusz łamie prawo. 

Działania władzy chojnickiej wobec nauczycieli można sprowadzić do następującej kategoryzacji działań: 

- ścisłe ewidencjonowanie czasu pracy nauczyciela 

- ścisłe ograniczenie (de facto zakaz) działań wykraczających poza pensum

- łączenie klas i zwiększenie liczby uczniów w klasach

- fundamentalne zmiany w pracy administracji szkół

Teraz przejdę do istoty sprawy: w piśmie do dyrektorów chojnickich szkół z 11 marca 2025 r. Finster żądał, aby do dnia 30 kwietnia 2025 r. dyrektorzy przedłożyli mu raport z podjętych działań zapobiegawczych (czyli dotyczących ograniczenia wydatków, zmiany postawy nauczycieli co do kwestii nadgodzin, itd.). 

Działania podjęte przez ratusz doprowadzą do pauperyzacji nauczycieli w Chojnicach, spadku jakości ich pracy, a dla dzieci będą oznaczały ogromne straty w sferze psychiczno-emocjonalnej i społecznej, które rzutować będą na kapitał kulturowy z którym wchodzą w dalsze życie. 

Należy zatem, uzyskać raporty stworzone przez dyrektorów chojnickich szkół. Z nich dopiero, dowiemy się czy dyrektorzy są posłusznymi wykonawcami drakońskich propozycji chojnickiego ratusza i jak bardzo drakońskie zasady zaczną obowiązywać w szkołach od 1 września. 


AKTUALIZACJA - otrzymałem z ratusza dokumenty, stanowiące raport dyrektorów dwóch chojnickich szkół. Raporty te powstały w odpowiedzi na żądania Burmistrza, między innymi likwidacji nadgodzin, w tym i de facto zakaz organizacji wycieczek szkolnych. Uważam, że opinia publiczna w Chojnicach powinna dowiedzieć się o tym, jak zarządza się oświatą w mieście, dlatego publikuję dokumenty otrzymane z ratusza w tej sprawie. Widać w nich przede wszystkim rozbieżność stanowisk w odpowiedzi dwóch dyrektorek chojnickich szkół. Co ciekawe, faktycznie zarówno nadgodziny, a w tym i wycieczki dla dzieci, wyjścia do teatru, a zapewne i kina, po prostu są obecnie niemożliwe. Widać też dążenie do jak najpełniejszego monitorowania czasu pracy nauczycieli - co jest kwestią wręcz żenująca, biorąc pod wzgląd jak wiele pracy nauczyciel wykonuje w domu. 

Najbardziej zawiedzenie obecną sytuacją powinni być uczniowie oraz rodzice - brak zajęć dodatkowych w poprzednim wymiarze i formie, brak wyjazdów edukacyjnych, brak dostępu do oferty kultury, itd. Czy rodzice i nauczyciele pozostawią tę sytuację bez odpowiedzi? Jak rzeczywiście wygląda obecnie sytuacja w szkołach? Czy różni się ona od tego, co wskazano w dyrektorskich raportach, jeśli tak, to w jakim aspekcie?








piątek, 26 kwietnia 2019

Molestowanie moralne

Obserwowałem przebieg strajku nauczycieli (?), wczoraj na Starym Rynku w Chojnicach. Pierwszy problem tkwi w tym, że nie był to strajk samych nauczycieli, ale wspierały ich dwie inne grupy - władze samorządowe, był tam przecież i wypowiadał się Burmistrz Miasta, ale i niestety uczniowie chojnickich szkół. Wychodzi na to, że nawet swojego własnego strajku nauczyciele nie potrafią samodzielnie przeprowadzić i muszą mieć wsparcie zewnętrzne. 

Będę podtrzymywał to o czym wielokrotnie pisałem, nauczyciele posiadają w takich społecznościach jak chojnicka i tak wielką przewagę nad innymi grupami zawodowymi, między innymi dlatego, że to oni de facto dzierżą władzę w mieście (pisałem o tym tutaj i tutaj).  Widać po wczorajszym proteście,że z tych przewag w sposób wydatny korzystają, nawet w czasie protestów. Warto bowiem zauważyć, że w czasie trwania wczorajszej manifestacji Miasto Chojnice udostępniło siłami ChCK nauczycielom cały sprzęt - więc zapewne mikrofony, nagłośnienie, itd. Warto to zestawić z zachowaniem władz miasta, kiedy to protesty społeczne są rzeczywiście wyrazem żywiołowych postaw mieszkańców, a kiedy władze takie protesty w sposób niezgodny z prawem zagłuszały. Tak było przecież w 2011 r. (zobacz tutaj).

W mojej ocenie nauczyciele w Chojnicach dają się manipulować władzy samorządowej. Po pierwsze dlatego, że nigdy nie zorganizowali strajku, ani protestu wobec warunków pracy, które tworzy im lokalny samorząd. Przecież to nie kto inny, jak nauczycielka Marzenna Osowicka wielokrotnie podnosiła nieprawidłowości i niejasności w przyznawaniu dodatków do wynagrodzenia dla nauczycieli w chojnickich szkołach, w domyśle sugerując, że dodatki i to najwyższe otrzymują ci, którzy popierają aktualną linię polityczną burmistrza i dyrektorów szkół. Jakoś wtedy nauczyciele chojniccy nie potrafili walczyć o "swoje". Zlecone audyty stwierdziły wtedy, w 2015 r., że brak było nawet górnej granicy dla dodatków, a dyrektorzy mieli szeroką możliwość uznaniowego przyznawania dodatków do wynagrodzeń. Czy ktoś z nauczycieli, poza Marzenną Osowicką, interesował się wtedy tym tematem?

Słuchając tego co do powiedzenia miał wczoraj Burmistrz Miasta (urlopowany od dwóch dekad nauczyciel) w czasie manifestacji - władzy samorządowej, nauczycieli i uczniów (strajkują chyba wspólnie), można było dojść do wniosku, że manipulowanie przez samorząd wynagrodzeniami nauczycieli musi mieć swój kres. Burmistrz bowiem zapowiedział, że : "podjęto słuszną decyzję o zawieszenie strajku, nie będzie argumentów, że nauczyciele strajkują, wzięliśmy uczniów jako zakładników. Natomiast my zyskujemy czas...Rekompensaty za ten strajk. Nie możemy powiedzieć, że zapłacimy za ten strajk, bo byśmy łamali prawo...Ale możemy wypłacić pewne inne świadczenia zgodnie z prawem". Oznacza to nic innego, jak zapewnienie, że z pieniędzy gminnych władza samorządowa jednak za ten strajk nauczycielom zapłaci. Jest to nic innego jak kolejna odsłona wojny totalnej z PiS, i niestety dalsza finsteryzacja prawa lokalnego oraz postępującego w Chojnicach procesu podważania autorytetu władzy państwowej, co tworzy jakieś złudne wrażenie u osób niezorientowanych istnienia swoistej autonomii Chojnic w ustroju Polski. Nawołuję w tym miejscu Burmistrza do tego, aby z pomysłu rekompensat za strajk wycofał się, jeśli ma na względzie dobro Miasta Chojnic - bo koszty finansowe rekompensat mogą być bardzo wysokie, jeśli podda ktoś to działanie pod wątpliwość na drodze prawnej. Zapędy Burmistrza Chojnic do stawania przeciw PiS są powszechnie znane, podobnie jak próby finsteryzacji prawa, ale watro pamiętać o tym, że wiele razy Burmistrz nie miał racji w tym co głosił publicznie. Niech przykładem będzie proces prywatyzacji przedszkoli samorządowych, który według Butmistrza miał przebiegać bez problemów i z samymi korzyściami społecznymi, a mieliśmy lata procesów sądowych z przedszkolankami, dodatkowe koszty za złe decyzje polityczne, skandale w czasie prywatyzacji, oraz wreszcie ponowne powołanie cichcem jednego przedszkola samorządowego, bo system wymykał się z pod kontroli ratusza, co strona społeczna lata temu już prognozowała i za co była nękana. 

Czas sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nauczyciele na co dzień nie walczą o swoje prawa, już tutaj w przestrzeni lokalnej, dlaczego nie próbują wypracować standardów swojej pracy w relacjach z gminami i powiatami, czyli jednostkami, które ich zatrudniają de facto. Dlaczego nauczyciele nie protestują wobec miejskich, milionowych, inwestycji na stadionie Chojniczanki, skoro to publiczne pieniądze, które mogłyby zasilić edukację i ich własne portfele (może jakiś nauczycielski protest wobec inwestycji milionów w podgrzewaną murawę)? Natomiast decydują się uczestniczyć w strajkach, które realnie podminowują ich pozycję społeczną, zawodową i finansową, szczególnie w relacji do głównego płatnika subwencji oświatowej, czyli do państwa. W Chojnicach ta subwencja ma się jak 4:1, w stosunku państwo-gmina. Deklaracje Burmistrza, który chce, powiedzmy to wprost, obejść prawo, aby wynagrodzić strajk ze środków publicznych jest niebezpiecznym dla lokalnej władzy rozwiązaniem w perspektywie prawomocności takich działań. Ta próba może Miasto słono kosztować. Osobiście, rozumiem, że nauczyciele muszą za coś żyć i chcą tego wsparcia, ale może wreszcie pierwszy raz się przekonają, że na działalności społecznej się nie zarabia, na niej się zawsze finansowo traci i zaprzeczanie temu prawu przez Miasto będzie dalszym pogłębianiem konformizmu nauczycieli, odmawianiem im podmiotowości i kontynuowaniem molestowania moralnego przez lokalne władze samorządowe wobec belfrów. Nauczyciel za wszytko chcieliby pieniądze, wczoraj usłyszałem na proteście, że jak jadą z dziećmi na wycieczki szkolne, to nikt im za to nie płaci. Takie słowa są jedynie obrazem, oderwania się od rzeczywistości kolejnej grupy społecznej. 

Ciekawe jak to jest, że my się potrafiliśmy przysłuchiwać protestom Burmistrza, nauczycieli i uczniów bez prób zagłuszania tego protestu, próbując zrozumieć cele i intencje manifestujących, a przecież cała centro-prawica jest metkowana w Chojnicach jako oszołomy! Jak pokazują przykłady z życia, trzeba być naprawdę niezłym oszołomem, żeby zachowywać się normalnie...


Zdjęcia z wczorajszego strajku:




Głos zabrał Burmistrz Miasta Arseniusz Finster, zapewniając zgromadzonych nauczycieli, i uczniów, że nauczyciele otrzymają remkompensatę za strajk.