Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PiS Chojnice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PiS Chojnice. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 września 2025

Podziały przez pączkowanie

Dowiadujemy się z mediów, zarówno z DzieńDobryPomorze, jak i z Chojnice24.pl (portal radnego Kaczmarka), że doszło do faktycznego rozpadu klubu radnych PiS w Radzie Miejskiej. 

To nie pierwszy raz w historii chojnickiego samorządu, kiedy dochodzi do rozpadu na prawicy, czy szerzej w obozie opozycji. Przede wszystkim mnie ta sytuacja nie dziwi. Już w trakcie wyborów samorządowych wyrażałem pogląd, zgodnie z którym Kaczmarek w PiS, oznacza rozkład tej partii. Jesli dziś ktoś mówi, że PiS w Chojnicach rozpadł się przez Mrówczyńskiego, to jest w błędzie. Bowiem, do czasu, kiedy nie było tam Kaczmarka, był to po prostu PiS Mrówczyńskiego. Poseł poukładał sobie partię w mieście i w zasadzie, gdyby nie pojawił się Kaczmarek niewiele by się zmieniło. W żaden sposób nie usprawiedliwiam tu działań Mrówczyńskiego, który już w przeszłości z lubością wchodził w konfliktu wewnątrz PiS - choćby ze mną, kiedy byłem członkiem tej partii. Zresztą odszedłem z PiS właśnie przez Mrówczyńskiego, który nie chciał żadnych działań monitorujących obóz władzy lokalnej, i wielokrotnie powtarzał wraz ze swoimi przybocznymi, aby nie prowadzić walki z Finsterem. Można powiedzieć, że na tej płaszczyźnie moje odejście z PiS byłoby podobne do tego, co teraz obserwujemy w relacji Mrówczyński-Kaczmarek. Z tym,że...Kaczmarek nie jest członkiem PiS. Kim zatem jest radny Kaczmarek? Otóż w mojej opinii jest zwyczajnym intrygantem, który już w PChS wykonał robotę na rozbicie tego stowarzyszenia i w zasadzie doprowadził je do klęski i politycznej i wyborczej. Kaczmarek w PChS znalazł się dzięki mojemu zaproszeniu do tego grona, a po czasie zaczął wykazywać zachowania, właśnie intrygancko-aroganckie. Dlatego uważam, że radny Kaczmarek nie jest w stanie z nikim współpracować na polu społecznym i politycznym, a samo jego pojawienie się w jakimś środowisku zapowiadać może...rozpad tego środowiska, a co najmniej silne wewnętrzne podziały. Przypomnę, że Kaczmarek nigdy się niczym specjalnym w Chojnicach nie zasłużył, nie jest to przecież prezes klubu - jak choćby Marzenna Osowicka, czy Marcin Gruchała, nie jest to szef żadnego znaczącego stowarzyszenia, nie jest to żaden społecznik. To jest po prostu biznesmen, który szuka maskymalizacji zysku (niekoniecznie finansowego) z podejmowanych działań. Kamil Kaczmarek przez kilka lat rządów PiS bawił się w dziennikarstwo w TVP Bydgoszcz, ale czy ktoś pytał w ogóle jak Kaczmarek znalazł się w TVP? Następnie, po tym kiedy PiS traci władzę, Kaczmarek startuje z listy PiS do RM Chojnice, na której to liście otrzymuje JEDYNKĘ, którą to szansę ciężko przegrać. Pamiętam przecież kiedy oddałem JEDYNKĘ, na liście PiS do RM Chojnice Krzysztofowi Pestce, który w 2018 r. był raczej kompletnie nieznany w mieście, i Krzysztof Pestka otrzymał kilkaset głosów. Po prostu miejsce na liście znaczy bardzo wiele w wyborach proporcjonalnych. Zatem, założyć należy, że chojnicki PiS zaufał Kaczmarkowi, i dał mu na liście JEDYNKĘ, choć Kaczmarek dla PiSu chojnickiego wcześniej raczej publicznie niczego nie dokonał. Zatem, dziś PiS zbiera żniwo nietrafionych decyzji. 

Radny Kaczmarek niestety nie dokonał też dotąd niczego specjalnego w Radzie Miejskiej Chojnic. Na razie zasłynął tylko z szarpaniny z właścicielem lokali gastronomicznych i ciągłych pyskówek z burmistrzem w Radzie Miejskiej. Po prawie dwóch latach bieżącej kadencji można stwierdzić, że styl życia publicznego Kaczmarka, to lustrzane odbicie Finstera. Nawet, podobnie jak Finster ma on swoją tubę propagandową w postaci chojnice24.pl! 

Paradoksalnie uważam, że dobrze się dzieje, podziały przez pączkowanie mogą wyjść na dobre chojnickiej opozycji, na której dotąd nie ma lidera, a przede wszystkim nie ma spójnego środowiska. Projekty takie jak GCH - który współtworzyłem, okazały się być od zarania zinfiltrowane przez Finstera i jego ludzi. Z tego środowiska tylko Marzenna Osowicka rzeczywiście działa na rzecz mieszkańców, jako ogółu, bo to że Marcin Gruchała wszedł do rady żeby zabezpieczyć interesy Boxing Team, to nie jest reprezentowanie interesów mieszkańców, tylko wąskiej grupy wybranych. Zatem Marcina Gruchały do opozycji zaliczyć nie można. 

Należałoby się więc cieszyć, że jest taki Kaczmarek, który próbuje liderować opozycji w radzie, i który próbuje wyprowadzać z równowagi Finstera..., ale chwileczkę, nie o to chodzi w Radzie Miejskiej, aby stawały się one teatrem dwóch zaślepieńców, którzy nic poza sobą już nie widzą. Zatem, konkretów w działaniu Kaczmarka brak. Nie można do nich zaliczyć nawet pozwu z artykułu 212 Kodeksu karnego wobec Finstera, bo choć uważam, że Finster rzeczywiście pomawiał chojnice24.pl, to stosowanie art. 212 kk, to jest zabawa w te same gry i narzędzia, które stosuje Finster. I co gorsza, to zapowiada, że ewentualnie Kaczmarek jest lustrzanym odbiciem Finstera. Zresztą, Finster też już chyba założyl proces z 212 kk. Dokąd to zmierza?

W tym czasie, w Chojnicach dzieje się wiele złego. Planuje się magazyn na żywność dla ludności w hali, która nie była budowana z myślą o magazynie na czas wojny, która leży w dzielnicy przemysłowej i która leży na obrzeżach miasta. Miasto się wyludnia (choć Finster będzie twierdził, że jest inaczej - ale on bazuje na liczbie tzw. klamek). 

Niestety Kaczmarek poniósł polityczną porażkę, bo nie zdołał zintegroać opozycji, a co więcej swoimi działaniami ją rozbił. I nie usprawiedliwa tego fakt, że jakiś radny szukał może przez protekcję burmistrza synekury dla rodziny (jeśli to prawda). Tutaj trzeba wskazać, że wszyscy radni, którzy traktują mandat radnego jako szansę na ustawianie siebie i rodziny, natychmiast ten mandat powinni tracić, jeśli tylko dochodzi do takich działań, lub samych prób podejmowania takich działań. 

W mojej opinii zachowania i postawy Kaczmarka, wynikają po prostu z jego braku kompetencji do sprawowania mandatu radnego.  Jeśli wyobrażał sobie, że może wejść do RM z listy partyjnej, negując lokalne władze partyjne, to się mylił o czym się przekonał. Jeśli wydawało mu się, że Mrówczyński go nie usunie, kiedy ten wykaże wolę niezależnych działań, to naprawdę nie potrafi uczyć się z historii działań posła. 

Co gorsze, Kaczmarek to taki sam cenzor jak Finster...o czym w kolejnym wpisie. 




piątek, 29 marca 2024

Sondaż wyborczy - Burmistrz Miasta Chojnice

Kto zostanie Burmistrzem Miasta Chojnice? 


Tego dowiemy się po 7 kwietnia, ale już dziś chciałbym zaproponować udział w ankiecie online, gdzie można zagłosować na swojego faworyta. Głosowanie będzie otwarte do 4 kwietnia, do godz. 23:59. 


Zapraszam do wypełnienia tutaj: anonimowej ankiety .

poniedziałek, 14 czerwca 2021

"Poseł z PiSu mi nie przeszkadza"

Arseniusz Finster na ostatniej sesji online (Rady Miejskiej Chojnic), bo pomimo zagrożenia epidemicznego zorganizował sesję stacjonarną w ostatni piątek dla Rady Gminy Siennica Różana, podjął różne zaskakujące wątki, tylko niewiele konkretów. Burmistrz staje się sentymentalny coraz więcej opowiada o historii swojego życia i tego jak i kiedy poznawał innych lokalnych polityków. Tak też postanowił opowiedzieć o wątku swojej współpracy z posłem Aleksandrem Mrówczyńskim z którym "współpracuje dla dobra miasta". Panowie ponoć odbierają od siebie telefony i są w stałym kontakcie. Sielanka. Pytanie tylko dlaczego od kilku lat PiS obecny w Radzie Miejskiej Chojnic nie potrafi skutecznie walczyć z lokalnym układem władzy i jego patologiami? Czyżby dlatego, że panowie A&A, Arseniusz i Aleksander mają ze sobą tak wspaniały i idylliczny kontakt? 

Warto bowiem w tym miejscu zaznaczyć, że kiedy byłem w PiSie - chojnickim, tam nigdy nie było ani zdecydowanej woli walki o lokalną władzę, ani zdecydowanej woli walki z lokalnym układem władzy, natomiast często Mrówczyński powtarzał, że trzeba jakoś "po cichu" dotrwać w swoistej symbiozie z lokalną władzą ... do kolejnych wyborów. Nic więc dziwnego, ze Burmistrz cieszy się z "dobrych kontaktów". Panowie "jedzą sobie z dziubka" chociaż oczywistym jest, że Arseniusz Finster powinien być głównym przeciwnikiem PiSu lokalnego i w sumie PiSu na wszystkich jego poziomach bo całe lata rządów Finstera w mieście są zaprzeczeniem wszystkiego do czego dąży i co głosi PiS. No.... ale "dobro Chojnic" jest ważniejsze, a już dobre relacje między wzajemnie sobie słodzącym panom posłom i burmistrzom jest dobrem najwyższym! 

Nic dziwnego, gdyby poseł z PiSu wypełniał swoją rolę i walczyłby z lokalnym układem byłby dla Burmistrza Chojnic np. jakąś rzodkiewką albo suchym korzeniem, a tak jest dobrym partnerem do rozmów i współdziałania.

wtorek, 25 lutego 2020

Upupiony chojnicki PiS

To się Bluma dał Burmistrzowi wystrychnąć na dudka...

W sieci pojawia się plakat "Cała prawda o chojnickim układzie". Powielany setki jak nie tysiące razy przez chojniczan. W końcu pojawia się też na profilu chojnickiego Prawa i Sprawiedliwości. Niedługo jednak tam był eksponowany, bowiem Burmistrz Finster, jak sam powiedział na ostatniej sesji Rady Miejskiej, w emocjonalny sposób nalegał na Blumę, żeby ten zdjął ten plakat. Bluma, niczym chłopiec we mgle (a może chodzi o coś innego?), zdjął na rozkaz kogoś, kto powinien być jego naturalnym głównym przeciwnikiem politycznym ten plakat ze strony chojnickiego PiS. To jest taki blamaż, po którym Bartosz Bluma powinien wyjść z PiS i rzucić mandat radnego, co oczywiście się nie stanie, bo jak to ludowe powiedzenie głosi..."Pokorne ciele...". 

Sytuacja ta jest oburzająca tym bardziej, że Finster sam nie miał oporów w promowaniu plakatu "Cała prawda o chojnickim ukłądzie", a nawet więcej, nagrał przecież na swoim FB film na którym ten plakat zareklamował. Zabronił jednak Bartusiowi powielania tego samego plakatu. Jest to oczywisty znak politycznego serwilizmu. 

Bartosz Bluma i chojnicki PiS zostali upupieni i ośmieszeni przez Burmistrza. Finster odebrał im podmiotowość i jakąkolwiek wiarygodność. Szczęśliwie Burmistrz Chojnic nie ma wpływu na inne komórki w PiS, takie jak np. z Wejherowa, gdzie działacze zapraszali na swoim profilu do oglądania Magazynu Śledczego Anity Gargas. Lokalnej władzy nie dali się zastraszyć obywatele, którzy mają prawo do informacji, ale dał się przekonać do zdjęcia plakatu lokalny przedstawiciel partii władzy - śmieszne! :D Od wczoraj można być pewnym, że Bartosz Bluma z PiS działa na telefon Burmistrza Arseniusza Finstera. 

W Chojnicach jest układ, który pożerał już wielokrotnie nawet swoich własnych oponentów. Wczoraj pożarł chojnicki PiS. 


wtorek, 24 grudnia 2019

Przyziemna krytyka polityczna

Chojnicka Rada Miejska od wielu już kadencji jest zaledwie przedmiotem w rękach układu władzy w Chojnicach, nie jest podmiotem polityki. Jest po prostu swoistą zabawką w rękach rządzących Chojnicami. Czasami staje się zasłoną dymną dla działań politycznych, dezinformacyjnych, albo po prostu ciałem dzięki któremu tej czy innej niecnej sprawie nadać odpowiednią rangę, na zasadzie "Rada Miejska w Chojnicach...". 

W związku z tak tragiczną kondycją chojnickiej Rady Miejskiej warto bacznie obserwować wszelkie przejawy krytyki działań władzy wychodzące od poszczególnych radnych. 

W obecnej kadencji jest tylko jeden radny, który w ogóle podnosi jakiś głos krytyki. Tym radnym jest Bartosz Bluma z PiS. Należało by się cieszyć, ale niestety Bartek Bluma prowadzi usilnie politykę krytyki przyziemnej. Koncentruje się na sprawach w zasadzie nieistotnych dla długofalowej polityki miejskiej, nie podejmuje też żadnych działań, które mogłyby naruszyć "resortową strukturę" miejskiej polityki, która czerpie z siłowników władzy. Bartek ma też poważną przywarę, nie podejmie nigdy, nawet istotnego tematu społecznego, który wskazałby jakiś krytyki PiS lub osoba, które nie trzyma linii posła Mrówczyńskiego. Bartek musi tak postępować, bo jest zależny od partyjnego barona powiatowego. Mnie zaś taka postawa radnego martwi. 

Ostatnia krytyka Blumy w sprawie działań władzy ograniczyła się do 8 zarzutów: wzrastającego deficytu miejskiego; kolejnego przeszacowania władzy dla spodziewanych przychodów ze sprzedaży mienia; podwyżek opłat lokalnych i podatków (w tym śmieciowych); brak wsparcia do wymiany kotłów grzewczych; brak rozwoju i programu dróg osiedlowych; problemy z Kartą Dużej Rodziny; brak rozwoju budownictwa komunalnego. Powiemy tak - to raczej ważne sprawy. Niestety są to sprawy wynikające jedynie z powierzchownej krytyki i powierzchownej oceny działań władzy. 

Warto więc zapytać opozycję i radnego Blumę - dlaczego nie zajmują się sprawami istotnymi: tzn. brakiem uchwały o konsultacjach społecznych; zasiadaniem w Radzie Miejskiej zastępcy szefa miejskiego ZGM; finansowaniem polityki przez lokalny biznes; kwestiami polityki grantowej; rozdętym finansowaniem Chojniczanki; działaniami radnego Szlangi jako przewodniczącego Rady Miejskiej (samodzielnie odpowiada na petycje obywatelskie); brakiem miejskich standardów dla corocznych raportów o stanie gminy. 

Lista jest długa, problemów, które są nie tylko przyziemne, ale i konieczne do podjęcia aby przeciwdziałać negatywnym i długofalowym skutkom. Chojnicka opozycja w Radzie Miejskiej nie istnieje, a Bluma to jedyna osoba, która podejmuje krytykę, niestety z poziomu mentalności księgowo-urzędniczej, nadal nie dostrzegając szerszego obrazu Chojnic. Porażką PiSu w Radzie Miejskiej, jest to, że izoluje się od problemów które zgłasza społeczeństwo obywatelskie i starając się rzekomo ukierunkować na pragmatyczne podejście, świadomie, pomija istotne kwestie, które rzutują na wzmacnianie obozu władzy. Bluma nie sprawdził się w poprzedniej kadencji, kiedy był radnym i nie sprawdza się obecnie. Nie jest to przeciwnik, którego Burmistrz obawiałby się w jakikolwiek sposób. Jest to wymarzony przeciwnik dla obozu władzy - nie drąży, nie docieka, zadowala się powierzchownymi różnicami sald w rachunkach. 

Istotnie należy się pochylić tutaj nad pytaniem, dlaczego radni chojnickiej opozycji nie wykorzystują w drodze kontroli władzy nawet narzędzi, które prawnie posiadają?  

Przykładowo 1/4 składu Rady Miejskiej mogłaby (a przecież jest 6 radnych PiS na 21 radnych) złożyć wniosek o odwołanie Burmistrza. Doprowadzając, być może do referendum o odwołanie Burmistrza. Ale, takiego wniosku opozycja na miękkich nogach, nie ma odwagi postawić. 

niedziela, 29 września 2019

Stumilowy las

W stumilowym lesie, gdzieś na wzgórzu za miastem lokalny książę nadał swym giermkom prawo władania karczmą. Przez swych protegowanych posłał wieści po gminie, że ów las będzie niczym angielski park, a wokół karczmy będą rosły kolejne inwestycje dla rekreacji zmęczonego ludu...Po wielu latach, kiedy wspaniałe pomysły okazały się mrzonką mitomańskich wizji władcy, ten obwieścił, że las, jak to las, sam musi o siebie zadbać.

Czy ktoś z czytelników widzi w powyższej "bajce" analogię z chojnicką rzeczywistością? Jeśli tak, to jest to słuszne spostrzeżenie. Pamiętamy przecież wszyscy jak lokalna władza obiecywała budowy nowych ścieżek w Lasku Miejskim, roztaczała wizję wspaniale zagospodarowanego terenu itd. Nagle, kiedy jeden z radnych PiS, Jacek Tobolski zapytał o las, okazało się, że tam nie będzie żadnych inwestycji, a las po prostu ma być jaki jest i tam ingerować nie można. Typowe odwracanie kota ogonem, kiedy władza po prostu coś spartoli, a właśnie spartoliła i to na poważnie. Bo udostępniając las dla obywateli winna też zadbać o bezpieczeństwo, a nie da się dbać w lesie o bezpieczeństwo obywateli bez inwestycji w infrastrukturę i to tę, która już tam istnieje. Natomiast stan obecnej infrastruktury Lasku Miejskiego jest porażający i może się o tym przekonać każdy, kto wybierze się tam na spacer. 

Po obecnej sytuacji można wnosić, że Lasek Miejski został po prostu przez władze miejskie porzucony. "Stoi samopas", chciałoby się rzec. Jest to jednak nieprawda. Surowiec z Lasku Miejskiego, czyli drewno, wydatnie bowiem wspomaga miejską kasę, niestety Miasto nie idzie w sukurs Laskowi Miejskiemu i nie przeznacza tych pieniędzy na utrzymaniu Lasku Miejskim w należytym stanie. Walczymy więc o stan Puszczy Amazońskiej, ale nie martwimy się naszym Laskiem Miejskim w Chojnicach. 

Poniżej przedstawiam dowód na to, że Miasto Chojnice pozyskuje poważne środki ze sprzedaży drewna z Lasku Miejskiego i powinno w związku z tym te środki reinwestować w Lasek Miejski. Czego oczywiście nie robi w oczekiwanej skali. Przypadek sprawił, że o sprawę Lasku Miejskiego pytałem władze Miasta jeszcze przed wystąpieniem Jacka Tobolskiego, widocznie opłakany stan ten sfery rekreacji dostrzegamy społem. W ciągu dwóch ostatnich lat, sprzedano drewno z Lasku Miejskiego za prawie pół miliona złotych, dlaczego te środki nie mogą zostać przeznaczone na rozbudowę i utrzymanie obecnej infrastruktury? Obecne zaniedbanie stanu Lasku Miejskiego daje podstawy do złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. O tym władza lokalna zdaje się nie myśleć, czekając chyba na jakąś tragedię, która z łatwością może się w Lasku Miejskim przydarzyć i prawa o tym miejscu nie leży "po środku", jak cynicznie próbuje wmówić opinii publicznej redakcja chojnice.com. 

Do władz miasta apeluję, aby środki pozyskane ze sprzedaży surowca pochodzącego z Lasku Miejskiego przeznaczać na utrzymanie w odpowiednim staniej tej przestrzeni publicznej. Radni opozycji mają zaś zadanie, powinni dociec, na co do tej pory Miasto wydatkowało środki pozyskane z użytkowania miejskiego lasu? 




czwartek, 13 grudnia 2018

Wystąpiłem z PiS

Informuję osoby zainteresowane i opinię publiczną, że złożyłem rezygnację z członkostwa w partii Prawo i Sprawiedliwość, stało się to kilka tygodni temu. Moja rezygnacja została przyjęta i Zarząd Okręgowy wykreślił mnie z listy członków. 

Wiele mógłbym się rozpisywać nad przyczynami. 

Skupię się może na najważniejszych w mojej perspektywie kwestiach: 1. PiS przegrał wybory do Rady Miejskiej; 2. PiS przegrał wybory do Rady Powiatu; 3. PiS wystawił na kandydata na Burmistrza osobę, której startu nie popierałem i ciężko mi się pogodzić z tworzeniem sztucznych liderów. W mojej opinii nie na tym polega działalność społeczna i polityczna, że za noszenie za kimś teczki otrzymuje się awanse i promocje. Te powinny wynikać ewentualnie z rzeczywistego zaangażowania społecznego i z własnej pracy. Nie przeszkadzałem nikomu w prowadzeniu kampanii wyborczej, więcej, to ogromna część programu PiS w tych wyborach do RM Chojnice była mojego autorstwa, więc niczego też nie sabotowałem. Nie mogłem jednak zgodzić się na start z 1. miejsca w sytuacji w której byłem atakowany przez własne środowisko, które nie docenia rzeczywistej pracy, tylko żyje w jakimś zaklętym świecie dogmatów. 

Spójrzmy prawdzie w oczy. W kwestii polityki miejskiej w Chojnicach przez ostatnie 4 lata PiS nie istniał. Gorzej, bo nawet kiedy PiS miał swoją reprezentację w RM w latach 2010-2014, to efekt był tego żaden. 

Nie zgadzam się też z formą "życia partyjnego", ale to zjawisko zapewne dotyka wszystkie organizacje partyjne - hierarchiczność, podległość, konformizm, zaprzeczanie faktom, dogmatyzm, doktrynerstwo i dogłębny klerykalizm. Partia polityczna to nie kółko różańcowe, a formacja, która winna działać na rzecz kreowania polityki ku osiąganiu możliwe wysokiego dobrobytu. 

To pokrótce są powody i przyczyny. Na koniec dodam, że nie będę popierał nigdy Aleksandra Mrówczyńskiego, bo zwyczajnie nie ma za co go popierać. W zakresie polityki miejskiej, jak napisałem, dominuje nijakość, brak wizji i obecny poseł jest za to w dużej mierze odpowiedzialny. Liczę, że środowiska centro-prawicowe wybiorą sobie w najbliższej przyszłości nowoczesne alternatywy miejskie.

Moje wyjście z PiSu, paradoksalnie nie oznacza wcale, że nie popieram działań PiS na arenie krajowej. To byłaby nieprawda. Popieram wiele działań PiSu, ale nie wszystkie. Z członkostwa przeszedłem na pozycję umiarkowanego sympatyka PiS. Zbyt wiele oddałem czasu i zaangażowania tej formacji w czasie, kiedy tkwiła w głębokiej opozycji, aby całkowicie porzucić idee wiązane z PiSem.

Niestety lokalnym środowiskiem jestem rozczarowany dogłębnie i to nie w kontekście personalnym - bo ludzie zawsze mają do siebie wzajemne zastrzeżenia, ale w kontekście obranego sposobu działania w mieście, który koncentruje się na kwestiach ideologicznych, a daleki jest od kwestii życia codziennego, od podejmowania konkretów, od monitoringu lokalnej władzy - której obecne i znane mi środowisko PiS nie podejmowało zupełnie. W mojej wizji, nie wystarczy być, nosząc partyjne teczki, trzeba jeszcze realnie działać na rzecz zmian społecznych. Niestety obrany "bezkolizyjny" kurs PiS w Chojnicach jest nieakceptowalny dla zaangażowana obserwatora spraw miejskich za którego się uważam. 

Wierzę, że w Chojnicach jest potencjał do realne, a nie pozorowanej, zmiany stosunków społecznych, pełnienia władzy, itd. Niestety, w mojej opinii PiS obecnie z takim sposobem prowadzenia spraw publicznych w mieście, jakie prezentuje, nie daje żadnej rękojmi zmian. Popatrzmy na to, że ktoś z radnych PiS głosował za przewodnictwem Radzie Miejskiej przez Antoniego Szlangę, popatrzmy na to, że dla nich pierwszą i najważniejszą sprawą okazało się in vitro. To nie jest ani spójne, ani to nie prowadzi do poprawy jakości życia chojniczan. 

Jestem przywiązany do idei patriotycznych, wolnościowych, ale i do pojęcia sprawiedliwości społecznej, PiS nie ma monopolu w mieście, ani na mówienie o tych ideach, ani na ich szerzenie. Zresztą to ja PiS oddałem przynajmniej dwie miejskie akcje - Dzień Flagi i Marsz Żołnierzy Wyklętych. Także nie powinni narzekać, bo część "sreber rodowych" zostawiłem ich środowisku i mogą na tym budować. 

Natomiast realia Chojnic wymagają powstania ruchu oddolnego, ciągłego monitoringu działań władzy oraz angażowania nowych osób i środowisk na rzecz idei wdrożenia realnej zmiany i wreszcie odsunięcia od władzy, ciągle słabnącego środowiska Arseniusza Finstera. 

poniedziałek, 10 grudnia 2018

5 lat w okopach?

Po przegranych przez opozycję, w tym PiS, wyborach w mieście powstaje wrażenie, że nastała cisza niczym po zrzuceniu bomby atomowej. Był jeden wielki huk powyborczy, po czym nastała nieznośna cisza. Nasi, uzurpujący sobie miano, głównych opozycjonistów lokalni aktorzy polityczni wpadli w okopy i chyba nie wyszli jeszcze z szoku, albo stoją w kącie i wciąż ocierają łzy rozpaczy, bo przegrali wybory biedacy. To tylko pokazuje, jak bardzo brakuje w Chojnicach konsekwentnej i długofalowej wizji dla miasta, alternatywnej do tej, którą proponują nam obecne władze - wmawiające, jak ostatnio na przykład - że lodowisko musi obsługiwać prywatny podmiot gospodarczy, bo Miasto by być może na tym straciło. Te same władze przez lata powtarzają, że Centrum Park - czyli miejski basen - to inwestycja, której żaden prywatny inwestor nie będzie chciał obsłużyć, bo na tym się traci pieniądze... Ot i logika naszej lokalnej władzy. Przewrotność goni kłamstwa, a te uganiają się za rozumem. Gdy się jeszcze doda do tego postaci łamiące swoimi postawami i językiem prawa człowieka, ludzką godność - a następnie występujące publicznie jako promotorzy praw człowieka w "mieście strachu", to rozumiem nawet niektóre niedawne gwiazdki sceny politycznej, że nie mogą wyjść z osłupienia - które nazwałem przed chwilą szokiem. Może to nie tylko efekt przegranej, ale poczucie zwykłej bezsilności. A może efekt ich własnej głupoty i skłonności do waśni?

Bądźmy realistami - opozycja znajdująca się w Radzie Miejskiej nie zapowiada żadnych perspektyw realnego działania. Część z tych osób była już w Radzie Miejskiej i nic nie wskórała, część jest tam pierwszy raz i nie wie nawet, czym jest polityka lokalna. Z punktu widzenia Burmistrza, w mojej opinii, ten układ polityczny, który powstał po wyborach jest najlepszym układem, jaki mógł powstać. Większość w Radzie Miejskiej ma Finster, a opozycja ma po części ludzi układnych i konformistycznych, a po części nieporadnych politycznie, którzy w żaden sposób nie zagrożą układowi władzy. Efekt?

Efekt będzie następujący, będziemy obserwatorami przez 5 długich lat, jak chojnicki PiS i pozostała reszta opozycji żyją w okopach Rady Miejskiej. Nawet mam taką nieśmiałą propozycję, żeby zamiast z teczkami wchodzili na Radę Miejską z workami piasku. Na pewno, będą się czuli dzięki temu zabiegowi nieco bezpieczniej.

Trzeba, ponownie, tworzyć opozycję oddolną, poza Radą Miejską, bo bez ruchu miejskiego oddamy miasto na los sobiepaństwa. Na ten moment sytuacja jest alarmująca. Władza lokalna zyskała sobie pozycję hegemona sceny politycznej i ma pełną świadomość nieograniczonej możliwości wciskania obywatelom...kitu.

poniedziałek, 15 października 2018

Nasz program wyborczy

Prezentuję Państwu nasz program wyborczy, który wypracowaliśmy w ramach PiS Chojnice wspólnie, podczas wielu rozmów i rozważań o przyszłości Miasta Chojnice.

W powstanie tego programu mam swój spory udział i liczę, że za tę pracę wynagrodzicie mnie, Drodzy Chojniczanie, przy urnie wyborczej 21 października.

Dodam, że głos na PiS, to szansa realizacji takich programów jak: "Czyste Powietrze", Mieszkanie Plus (mieszkania komunalne), przekształcenie baszy Jutrzenki - Trzebiatowskiego w miejsce spotkań dla wielu artystów, granty dla najzdolniejszych chojnickich twórców, studentów, doktorantów ("Naukowy Tur"). Prowadzenie polityki senioralnej. Dalej: budowa żłobków, rozwój bazy sportowej, wprowadzenie zajęć z edukacji ekonomicznej, fundusz na rzecz utrzymania "Orlików", opracowanie wsparcia dla absolwentów, którzy chcą po studiach mieszkać w Chojnicach. Zielone Miasto - zwiększenie powierzchni terenów zielonych. Gazyfikacja osiedli. Wprowadzenie Chojnickiego Budżetu Obywatelskiego. Wprowadzenie Chojnickiej Karty Miejskiej. Reforma lub likwidacja Straży Miejskiej. Przebudowa niebezpiecznych skrzyżowań. Reorganizacja komunikacji miejskiej, itd.









OSTATNIE MIEJSCE (nr 9 - na ulotce jest błąd drukarski i widnieję przy nr 8) NA LIŚCIE W OKRĘGU NR 3


piątek, 12 października 2018

Flagowe osiągnięcie PChS?

Po wczorajszej debacie "burmistrzowskiej" organizowanej przez "Czas Chojnic", można odnieść wrażenie, że kandydat PChS do fotela burmistrza za kluczowe osiągnięcie PChS uważa rezygnację burmistrza Finstera z drugiego zastępcy. 

Zdjęcie z debaty "burmistrzowskiej" organizowanej przez "Czas Chojnic" w dniu 12.10.2018. Przy mikrofonie Mariusz Brunka kandydat PChS do stanowiska burmistrza Chojnic, autor zdjęcia: Marcin Wałdoch.

Dlatego pragnę napisać - jak to było naprawdę. 

Otóż temat drugiego wiceburmistrza Chojnic, to ja (wiem, że to brzmi komicznie - "to ja", ale co mam napisać skoro tak było)? podjąłem temat drugiego wiceburmistrza 11 listopada 2010 r. swoim wpisem na Chojnicki Blogu Politycznym pod tytułem Wiceburmistrz bez teki. W poście tym nie tylko ukazałem jak to jest z liczbą wiceburmistrzów w innych miastach, ale też ukazałem genezę tego, jak już wtedy uważałem patologicznego układu władzy. Było to na długo przed tym, kiedy w ogóle powołałem do życia PChS, a jakoś nikt inny przede mną w przestrzeni publicznej tego tematu nie drążył. Dziś jednak to Mariusz Brunka uważa za swoje/ich osiągnięcie! Kolejny dowód megalomanii i zawłaszczania sobie cudzej spuścizny bez mrugnięcia okiem. Natomiast ja wtedy w tym poście, w 2010 roku, kiedy Brunka jeszcze nie wiedział co to polityka miejska, napisałem między innymi, to: "Dla nowej Rady mam jedną propozycję - jeśli wszyscy deklarują, że nie chodzi o politykę, a o miasto i jego mieszkańców, to zrezygnować z tego politycznego stanowiska. A te PÓŁ MILIONA PRZEZNACZYĆ NA EDUKACJĘ!".

Co działo się dalej?

Nie startowałem w wyborach w 2010 r., chociaż szeroka koalicja ugrupowań prawicowych powołała Projekt Samorządność (PS nie mylić z PChS), którego nazwa była oczywiście moim wymysłem na czas kampanii - a starsi i bardziej doświadczeni samorządowcy jak Andrzej Mielke zaufali mi i poparli tę nazwę dla komitetu wyborczego. Już wtedy, w 2010 r. zawarłem w programie wyborczym dla PS, taki postulat, który dotyczył kandydata PS na burmistrza: "Dobrowolne złożenie oświadczenia o niepełnieniu urzędu więcej niż dwie kadencje kandydata na burmistrza - jeden zastępca burmistrza". Z PS do Rady Miejskiej wszedł między innymi Krzysztof Haliżak, a z PiS do Rady Miejskiej wszedł wtedy Bartosz Bluma, i to do tych dwóch radnych wysłałem maila z prośbą o podjęcie tematu drugiego wiceburmistrza, niestety nie udało się im nic wskórać, a to mail z 19 lutego 2011 r., kiedy nawoływałem w tej sprawie. Niestety moi koledzy tematu szerzej nie podejmowali:



Hej,
Wiadomość do : Krzysztof Haliżak, Bartek Bluma
Jest taka sprawa. W Chojnicach jest dwóch zastępców burmistrza i na to pozwala prawo. Ale ustawa o samorządzie gminnym jasno mówi, że obligatoryhmym jest tylko jeden burmistrz i dopuszcza sytuację w gminach powyżej 20 tys., stanowisko drugiego wiceburmistrza , ale jako funkcję nie związaną z zatrudnieniem w urzędzie!!! Czyli taki Zieliński, albo Pietrzyk mogą być na podstawie ustawy drugim wice, ale nie muszą otrzymywać wynagrodzenia. Egzegeza jest jednoznaczna i pozwala albo na płacanie drugiemu wiceburmistrzowi, albo na nie płacenie. Przy czym w sytuacji gdyby nie płacono mu, to odbierane mu są też kompetencje w kierowaniu administracją (któych praktycznie i teraz nie ma). Tym samym jest to droga do zachowania dla niego stanowiska, ale bez płacenia za niego 600 tys. w czasie trwania kadencji.
Tak Ci to wysyłam, żebyś wiedział,iż jest taka furtka. Bo wziąć pod uwagę trzeba, że i Pietrzyk i Zieliński z tego co mi wiadomo są EMERYTAMI!
Tutaj to co mówi ustawa w tym zakresie:
Uważam, że PiS i pozostałość PS - Krzysztof mogliby rozważyć podjęcie tego tematu.
Jeśli się sprawę naświetli, to można na pewno dużo wygrać. Trzeba pokazać podstawy prawne takich propozycji i zapytać, dlaczego płacimy skoro nie ma takiej konieczności.
Rzucam temat, nie zrozumcie mnie źle, niczego nie sugeruję. W necie znajdziecie sporo komentarzy prawników i politologów na ten temat.
Pozdrawiam

Marcin


No i co było dalej?

W tym czasie korespondencyjnie nawoływałem też chojnickich dziennikarzy do tego, aby podjęli temat drugiego wiceburmistrza w Chojnicach, aby wreszcie ktoś uciął tę polityczną synekurę, aby obudzono w opinii publicznej świadomość, że to stanowisko jest zbędne i cementuje tylko koalicję PO-Finster. Tematu długi nikt nie podejmował. Jedni uważali, że się mylę, inni nie chcieli urazić wiceburmistrzów, bo znali się z nimi. 

Dalej założyłem PChS, właśnie po to, aby stworzyć środowisko do realizacji i tego postulatu - czyli likwidacji stanowiska drugiego wiceburmistrza. W tych działaniach po przystąpieniu do PChS pomogła mi aktywnie, i działała na własną rękę w tym zakresie, tylko jedna osoba! Tą osobą był Radek Sawicki, który napisał na swoim blogu świetny tekst, a o sprawie z Radkiem dużo rozmawialiśmy i wymienialiśmy o temacie korespondencję. Kiedy jednak Radek Sawicki napisał tekst o drugim wiceburmistrzu? Otóż 9 listopada 2014 r. (okres wyborczy) w tekście Niewiedza czy manipulacja?, czyli 3 lata po tym, kiedy ja tę kampanię i uwagę opinii publicznej zwracałem na problem drugiego wiceburmistrza. 7 stycznia 2014 r. zadeklarowałem w mailu do jednego z kolegów z Arcan Historii, że: 


No popatrz... :) W takim razie PChS złoży wniosek też do burmistrza o zwolnienie jednego z dwóch wiceburmistrzów :)Wpisałem Cię na listę kandydatów z PChS z Twojego Osiedla.



M

Prawdą jest, że w 2014 r., kiedy PiS wraz  PChS i korwinowcami stworzyło koalicję wyborczą, której kandydatem na burmistrza był Mariusz Brunka, to członkowie PChS i Brunka programowo przyjęli likwidację jednego stanowiska wiceburmistrza. Przyjęli też inną moją ideę - którą już w 2010 r. implementowałem do kampanii Marcina Wenty - tzn. deklaracjęo dwukadencyjności. Dziś to wszystko, jak twierdzi Brunka, to osiągnięcia "Jego" PChS i Jego samego chyba. Ja zaś postulat ten miałem wypisany na ulotce wyborczej w 2014 r. jako członek PiS! Więc obecnie stanowisko jednego wiceburmistrza nie jest osiągnięciem jedynie PChS, a raczej PiS-PChS-korwinowców, dzięki mojej inicjatywie. Dlatego proszę Mariusza Brunkę, żeby w toku dalszej kampanii przedstawiał fakty zgodnie z prawdą, a nie w sposób pozostawiający wiele do życzenia, bo to nie Brunka był w Chojnicach inicjatorem likwidacji stanowiska drugiego wiceburmistrza, tylko tym inicjatorem był twórca PChS Marcin Wałdoch i jest to, podobnie jak koalicja wyborcza z 2014 r. osiągnięciem moim, a nie Brunki. Stanowisko zaś drugiego wiceburmistrza zostało w mojej ocenie zlikwidowane przez Finstera w wyniku długoletniego nacisku i budowania w opinii publicznej przekonania o marnotrawieniu w ten sposób środków publicznych, dlatego Finster, któremu poparcie znacznie spadło w 2014 r., postanowił zlikwidować zbędny politycznie balast. Udział w tym Brunki jaki jest, każdy widzi. 

Mam nadzieję, ze tym postem wyjaśniłem czytelnikom, chojniczanom, kto publicznie podjął i realizował postulat likwidacji drugiego stanowiska wiceburmistrza w Chojnicach! 

Jeśli takie są flagowe osiągnięcia PChS według Brunki, to PChS nie ma żadnych osiągnięć, bo chwalić się na konwencji wyborczej w 2018 r. cudzą inicjatywą, które została zrealizowana w 2014 r. to znaczy nie mniej, ni więcej, dać tylko dowód tego,że przez ostatnie 4 lata nic się nie robiło z czego można by się było publicznie pochwalić. Brunka - gratuluję osiągnięć! 



sobota, 17 października 2015

Dlaczego popieram Dorotę?

Kiedy zakładałem Stowarzyszenie Arcana Historii i gromadziliśmy coraz szersze środowiska, wtedy też krystalizowały się nasze zapatrywania polityczne. Choć oczywiście było to i pozostało środowisko ludzi zróżnicowanych pod kątem poglądów politycznych, to nikt nie miał nigdy nic przeciwko współpracy naszego stowarzyszenia z senator Dorotą Arciszewską-Mielewczyk. Pierwszym przejawem związywania się naszej współpracy ze znaną parlamentarzystką, która wtedy w 2007 r. zajmowała się przede wszystkim kwestiami niemieckich roszczeń i oskarżeń, jakie padały na arenie międzynarodowej wobec Polski z ust szefowej Związku Wypędzonych Eriki Steinbach było zaproszenie, jakie wystosowaliśmy do Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk jesienią 2007 r., aby przyjechała do nas do Chojnic i aby opowiedziała nam o swoich zmaganiach, jako szefowa Powiernictwa Polskiego z niemiecką machiną propagandową, która godziła w polski interes. Zaproszenie zostało przyjęte i spotkaliśmy się z mieszkańcami we Wszechnicy Chojnickiej.

To jest pierwsze zdjęcie z tamtego wydarzenie (przepraszam za kiepską jakość, Polaroid nie zawsze był niezawodny, jak widać):


Członkowie SAH, Marcin Wałdoch i Krzysztof Szulczyk z Dorotą Arciszewską-Mielewczyk, Chojnice 17 listopada 2007 r.

Już wtedy wiedziałem, że będę promował Dorotę Arciszewską-Mielewczyk przy okazji swojej działalności, bowiem przede wszystkim zaimponowała mi jej postawa obrończyni polskich interesów wobec niemieckiego lobby, które zresztą i w Polsce dominowało w sferze mediów. Nie wspominając już czarnej propagandy, jakiej przy tym zrobiono polskiej parlamentarzystce w Niemczech. Ponieważ stowarzyszenie było nieustępliwe wobec Eriki Steinbach i głoszonych przez nią poglądów, a walka polityczna w tej mierze przeniosła się w sferę publikacji Powiernictwa Polskiego, gdzie Erikę Steinbach przedstawiono w negatywnym świetle zestawiając jej wizerunek z żołnierzem SS, Powiernictwo Polskie otrzymało wyrok opiewający na kilkadziesiąt tysięcy euro. Dziś mówi się o tej sprawie jasno, że było to zamknięcie Polakom i niepokornemu stowarzyszeniu ust w sprawie kwestii tzw. "wypędzeń". Niektórzy Niemcy zdają się zapominać, że musieli opuszczać polskie ziemi i pozostawiać swoje majątki, bo ich rodacy, a może i oni sami, głosowali w wyborach demokratycznych na Adolfa Hitlera i NSDAP. Nie ma skutków, bez przyczyn.

W związku z tymi zmaganiami byliśmy też w Sejmie RP, gdzie braliśmy udział w dyskusji o problematyce niemieckich roszczeń wobec Polaków. 



W późniejszych latach Dorota Arciszewska-Mielewczyk wielokrotnie była w Chojnicach, przykładowo na organizowanych przeze mnie Dniu Flagi, kiedy rozdawaliśmy chojniczanom polskie flagi. Jednak dla chojniczan bardzo istotnym musi pozostać fakt, że także w wymiarze naszej lokalnej działalności poseł Dorota Arciszewska-Mielewczyk wspierała nas w zmaganiach o interes mieszkańców. Była tak na pewno, kiedy zjawiła się w trakcie zgromadzenia publicznego, jakie Wspólna Ziemia organizowała wraz z SAH na chojnickim Starym Rynku, protestując przeciwko likwidacji przez władze Chojnic ostatniego przedszkola publicznego (więcej o sprawie i zdjęcia Pani Doroty na tym proteście: http://chojnice24.pl/artykul/10983/pojedynek-na-decybele-w-samo-poludnie/). Wtedy nikt nas nie słuchał, że to przyniesie poważne konsekwencje finansowe i prawne dla Chojnic. Nasze stanowisko swoją obecnością wsparła wtedy Dorota Arciszewska-Mielewczyk, jako jedyny poseł z naszego okręgu. 

Pragnę zaznaczyć, że współpraca z Dorotą Arciszewską-Mielewczyk w żaden sposób nie miała nigdy i nie ma obecnie wymiaru finansowego, ani nasze akcje i działania społeczne, ani działania Pani Poseł, nigdy nie były przez nas wzajemnie wspierane finansowo. Jest to współpraca z przekonania i ma podłoże czysto ideowe związane z rozumieniem polskiej racji stanu i prymatu, jaki ma dla nas interes obywatela, dobro Polski i Polaków. Na Dorotę Arciszewską-Mielewczyk można zawsze liczyć i nie jest to parlamentarzysta, który by odmówił wsparcia inicjatyw społecznych, mam nadzieję że po wyborach uda się Pani Poseł złożyć szereg interpelacji, które być może poprawią położenie Chojnic pod względem społecznym i gospodarczym. Szczególnie chodzi o kwestię infrastruktury i sprawy spadku znaczenia Chojnic, jako ośrodka administracji publicznej w ostatnich latach oraz peryferyzację naszego miasta w województwie.

Dlatego proszę Was o oddanie głosu na Dorotę Arciszewską-Mielewczyk, bo to poseł na którego zawsze można liczyć i nie bez znaczenia jest wieloletnie doświadczenie i obycie w sprawach rangi państwowej i międzynarodowej. Dorota Arciszewska-Mielewczyk jest przyjacielem Chojnic i jako taki na pewno będzie zawsze doskonałym ambasadorem naszych spraw chojnickich. Na co i ja liczę!

Tutaj znajdziecie Państwo choćby ostatni przykład działania Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk na rzecz Chojnic w Sejmie, kiedy to Pani Poseł złożyła interpelację w sprawie możliwości uruchomienia połączenia kolejowego, bezpośredniego na linii Gdynia-Chojnice-Poznań. Była to interpelacja złożona w sierpniu 2015 r. Można sprawie przyjrzeć się tutaj: http://www.sejm.gov.pl/Sejm7.nsf/interpelacja.xsp?typ=INT&nr=34321 , Dzięki temu działaniu, wiemy, co zrobić, aby w bliskiej przyszłości połączenie Gdynia-Gdańsk-Chojnice-Poznań uruchomić! I w tej sprawie na pewno będę działa, gdyż to właśnie, ja we współpracy z Panią Poseł przygotowywałem szkic wskazanej interpelacji. 

poniedziałek, 20 października 2014

Wizyta Fotygi

W dniu 19 października 2014 r. gościliśmy w Chojnicach dwie, chyba najbardziej wyraziste, kobiety polskiej polityki. Z pewnością tak można powiedzieć o Pani Annie Fotydze, byłej minister spraw zagranicznych RP oraz o Dorocie Arciszewskiej - Mielewczyk poseł na Sejm RR, a wcześniej Senator RP. Obie Panie od lat związane są też z pomorską polityką i tutaj mają swój elektorat. Tego dnia Anna Fotyga otwierała swoje biuro europoselskie w Człuchowie (wszelkie sprawy do Pani Anny Fotygi można kierować na adres biura: . fotygabiuro@gmail.com ).
Cieszyć należy się z faktu, że politycy tak zwanego "pierwszego garnituru" polskiej sceny politycznej coraz częściej pojawiają się w Chojnicach, aby przybliżać mieszkańcom i działaczom społeczno - politycznym sprawy ważne dla Polaków.


Spotkanie, które mialo miejsce w Centrum Edukacyjno - Wdrożeniowym w Chojnicach ("stare młyny") przebiegało pod tytułem "Sytuacja międzynarodowa a bezpieczeństwo Polski". 

Anna Fotyga będąca obecnie przewodniczącą podkomisji bezpieczeństwa i obrony w Parlamencie Europejskim, w ramach komisji spraw zagranicznych PE, przybliżyła słuchaczom wątki polityki międzynarodowej, które wpływają na położenie Polski i bezpieczeństwo Polski.

Wiele też dowiedzieć się można było o najnowszych zagrożeniach nie tylko odnośnie naszego kraju, ale i w wymiarze konfliktu cywilizacyjnego. Otóż Anna Fotyga podkreśliła zagrożenie płynące z atrakcyjności jakie niesie za sobą Państwo Islamskie (Islamic State of Iraq and Sham) dla ludzi młodych, którzy żyją w porządku cywilizacji Zachodu. 

Ciekawie prezentuje się też kwestia bezpieczeństwa energetycznego Polski, które być może zostanie wzmocnione po ponownym wdrożeniu planu "nitki południowej", czyli gazociągu południowego biegnącego przez basen Morza Czarnego. 

Istotną kwestią okazują się też kwestie migracyjne i proponowane rozwiązania, które w wyodrębniających się blokach Europy "dwóch prędkości" mogą zagrażać idei swobody przemieszczania się w imię izolacji. Dwa bloki w wymiarze funkcjonalnym powstały także w ramach NATO i koncepcji obrony granic państw sprzymierzonych. Podkreśla się w tej perspektywie niska ranga Polski, której znaczenie spada w wyniku nieporadnych działań rządów PO - PSL.


Na zdjęciu: Anna Fotyga, Dorota Arciszewska.


Ciekawym niech będzie fakt, że na spotkaniu z Anną Fotygą nie pojawili się żadni dziennikarze. Widocznie sprawy europejskie, polskie nie są tak ważne jak przekaz o lokalnych wypadkach czy postrzeleniu dzikiej świni w okolicznych lasach przez policję.

Spotkanie prowadzili: Bartosz Bluma i Marcin Wałdoch. Dziękujemy za udział wszystkim zgromadzonym.

Dziękujemy za wizytę w Chojnicach "żelaznym damom" polskiej sceny politycznej, które zawsze działają w interesie polskiej racji stanu.

środa, 8 października 2014

7

Oficjalnie, mam przyjemność, poinformować Państwa, że startuję z list Prawo i Sprawiedliwość (PiS) do Rady Miejskiej w Chojnicach z okręgu wyborczego numer 7, w tegorocznych wyborach samorządowych.

Okręg ten obejmuje takie ulice jak:

14 Lutego, Aleja Matki Boskiej Fatimskiej, Batalionów Chłopskich, Bolesława Chrobrego, Bucholca, Czynu Zbrojnego Kolejarzy, Ducha Świętego, Findera, Goedtke, Karpusa, Kasprzaka, Makowskiego, Obrońców Westerplatte, Okrzei, Powstańców Wielkoposkich, Prochowa, Rydzkowskiego, Sikorskiego, Sobierajczyka, Szablewskiej, Waryńskiego, Wolszlegera, Wycecha. 

Poniżej zdjęcie ze wczorajszej konwencji wyborczej PiS w Chojnicach.


środa, 1 października 2014

Sukces przedwyborczy

Dziś odbyło się podpisanie porozumienia wyborczego Projektu Chojnicka Samorządność (PChS), Prawa i Sprawiedliwości (PiS) i Kongresu Nowej Prawicy (KNP).

Dzięki temu porozumieniu cały blok ugrupowań nastawionych opozycyjnie do polityki Arseniusza Finstera idzie do wyborów jako jedna siła, co wyrażone zostało poparciem dla jednego kandydata na burmistrza, czyli dla Mariusza Brunki z PChS.

Tym samym udało się zrealizować zakładany przed okresem wyborczym plan maksimum. To znaczy, sojusz sił opozycyjnych plus jeden kontrkandydat wobec Finstera.

Ten blok ugrupowań ma szansę zdobyć Radę Miejską, a Mariusz Brunka ma szansę wygrać wybory z Arseniuszem Finsterem. Taki plan jeszcze 4 lata temu był tylko marzeniem dla Chojnic. Dziś staje się faktem.

Wkrótce prezentacja kandydatów i programu. Jest to święto demokracji w Chojnicach, które swoją Wigilię będzie miało w wieczór wyborczy.

Co ten sojusz wyborczy oznacza dla chojniczan? W kwestiach technicznych i wyborczych, w okręgach miejskich - w ich części startować będą kandydaci PChS, w części PiS, a w części KNP. Niemniej te trzy siły wystawią 21 kandydatów w mieście. Dzięki temu sojuszowi, bardzo silnych kandydatów. Poza tym do powiatu będzie jedna lista - PiS, na której będą też kandydaci PChS i KNP. O celach - w perspektywie kandydata na burmistrza, w materiale video poniżej mówi Mariusz Brunka. 

Poniżej film nakręcony przez www.chojnice.tv z momentu podpisywania porozumienia w Chojnicach 01.10.2014 r. przez PChS, PiS i KNP. 


Przed wakacjami zadawałem pytanie: kto pokona Finstera? Nie dałem odpowiedzi na to kto, ale dałem na to jakim sposobem (http://polityka-chojnice.blogspot.com/2014/06/kto-pokona-finstera.html). Dziś ta metoda zaczyna działać w praktyce. Doprowadzi do sukcesu. I wiadomo kto pokona Finstera.

Treść porozumienia (z https://www.facebook.com/PChSChojnice):


czwartek, 12 kwietnia 2012

UWAGA jestem w PiS!

Wstąpiłem do partii politycznej. Do partii Prawo i Sprawiedliwość.

Informuję o tym publicznie na swoim blogu, ponieważ nie chciałbym aby ktoś pomyślał, że ten fakt ukrywam. Deklarację członkowską złożyłem dobre kilka tygodni temu, ale jak się okazuje wejście w szeregii regularnej formacji politycznej nie jest wcale takie proste.

Dlaczego wstąpiłem do tej właśnie partii?
Dokładnie przemyślałem wiele sfer "myślenia politycznego" i PiS prezentuje poglądy zbieżne z moimi na wielu płaszczyznach. Przynajmniej w tej formacji politycznej odnajduje najwięcej elementów wspólnych mojemy poglądowi na wiele kwestii życia społecznego, ale przede wszystkim na ważkie w budowaniu rzeczywistości w jakiej funkcjonujemy podejście do polityki historycznej. Urodziłem się w roku 1982, w czasie trwania stanu wojennego. Dorastałem już w wolnej Polsce, ale pamietam jeszcze żołnierzy radzieckich na chojnickich ulicach (przybywali na zakupy  - w latach 80 umieli już płacić), i kolejki po najzwyklejszy dziś asortyment dostępny w byle kiosku. Niestety nigdy nie przyzwyczaiłem się do wartości jakie niesie za sobą III RP wyrosła na polityce "grubej kreski", bardzo szkodliwej moim zdaniem dla tego w czym dziś żyjemy. Niewielu z nas zdaje się myślec o tym, jak duży wpływ miała "gruba kreska" na wysokie dziś ceny i niskie zarobki w Polsce. Przecież ktoś za to uwłaszczenie się elit PZPR-u musiał zapłacić...

Co ja chciałbym robić w PiS?
Przede wszystkim, dla mnie nadal priorytetem jest działalność w organizacjach pozarządowych, które wydają się być podstawową komórką społeczną - społeczeństwa obywatelskiego otwartego. Działalność w partii politycznej traktuję w szerszym - poza lokalnym wymiarze, ale jest multum tematów lokalnych, na które ma wpływ właśnie postawa partii parlamentarnych - to oczywiste.
Do chojnickiego PiS-u wstępuję, aby wzmonić tę organizację i jej strukturę. Jest wiele pracy, i wiele obszarów działania, które mogą zostać zagospodarowane. Będę też dążył do zjednoczenia chojnickiej prawicy wokół PiS-u. Niepotrzebne i nieznaczące animozje żyjące w tym środowisku tylko wzmacniają wrogi element. Ponadto wiele jest też do zdziałania w kwestii polityki informacyjnej. Zmieniły się realia i to na niekorzyść PiS. Nie mamy już posła, naprawdę aktywnego paralamentarnie, a w świadomości mieszkańca miasta,PiS w Chojnicach praktycznie w ogóle nie istnieje - i wcale nie uważam, że jest to wina struktur, ale bardziej relacji władzy jakie zapanowały w Chojnicach. Nie od dziś wiadomo, że burmistrz Chojnic potrafił sobie podporządkować niejedną formację polityczną działającą w mieście bez względu na proweniencję polityczną. Dla mnie istotnym jest krzewienie idei niepodległościowej, jednak patrzącej w przyszłość, taką idee niesie PiS, ale wiele jeszcze trzeba czasu i wysiłku, aby niechętni tej formacji pojęli jej przesłanie.

Zaznaczam, że wszedłem do partii mając okrągłe 30 lat, mając pracę i wiele innych zajęć. Jest to decyzja całkowicie świadoma i podyktowana chęcią służenia Polsce na każdym szczeblu, a dlaczego w PiS to już napisałem. Czuję największą tożsamość właśnie z tą partią polityczną.

Zachęcam też wszystkich do działalności w NGO'sach i partiach politycznych, właśnie po to aby zwiększać, mnożyć, debaty i punkty widzenia rzeczywistości oraz aby po prostu partycypować w procesach decyzyjnych, które nas obywateli dotyczą.

Władzom Zarządu Okręgowego PiS i Pani Dorocie Arciszewskiej - Mielewczyk oraz Wojciechowi Rolbieckiemu dziękuję za rekomendację i przyjęcie w szeregi.



piątek, 30 września 2011

Musi wygrać PiS

Jest czas apolityczności, tak szczerze okazywanej przez wielu, jest też czas decyzji i deklaracji od której większość ucieka!

Pozostało 8 dni do wyborów parlamentarnych. Bez ogródek, bez błazeństwa, powiem otwarcie - racją jest, że "oni wszyscy są równi", ale też i nie jest racją to, że ideologie się nie różnią, a to one decydują o przynależności partyjnej i realizowanych programach. Należy świadomie wybrać przyszłość. Bo nie będzie ona jednakowa pod rządami PO, PiS, czy SLD. Nie będzie rewolucji, ale na pewno mogą przyjść zmiany, na które osobiście liczę.

Tutaj linia podziału jest widoczna - PiS i stosunek do historii Polski, do jej tzw. POLSKOŚCI, i PO ze swoją względnie "ugładzoną" nikomu nie przeszkadzającą interpretacją historii...Gospodarka? Proszę bardzo PO obiecało zmniejszać podatki - nabrali wszystkich przedsiębiorców!!! To mamy zapomnieć? Nabrali też zwykłych ludzi! Nie będę wspominał o polityce ekonomicznej, o obronności, polityce zagranicznej, bo PO w tych tematach leży i kwiczy. Czasami sobie myślę, że różnica między "głąbami" z RPP, a tymi z PO polega na czasie rejestracji partii, to jedyny wyznacznik inności reszta to slogany! Wystarczy się przyjrzęć takiemy Panu Szczepańskiemu Markowi - członkowi zarządu powiatu chojnickiego. Siedzi na stołku partyjnym - bo Jego stanowisko jest stanowiskiem politycznym i co? No siedzi i wykorzystuje fundusze na kolejne projekty, które nazywa SWOIMI! Jakby to On i jego inwencja były źródłem kasy w UE! Żalem jest to obserwować. Jednak jeśli wybierzecie tego "strażnika Teksasu" to później sami się zorientujecie, że wyhodowaliście bestię! Poziom kultury politycznej równy ZERO!

W samych Chojnicach, gdybym mógł oddać kilka głosów to oddał bym do Sejmu RP na:

Dorotę Arciszewską - Mielewczyk, PiS, pozycja nr 3
Piotra Stanke - PiS, pozycja nr 6
Leszka Redzimskiego,PO,  pozycja nr 13

Innych kandydatów nie widzę. Przegrali w przedbiegach...a kandydatura Szczepańskiego Marka wybitnie pali w oczy...To jakieś nieporozumienie, na skalę właśnie PO.

Do Senatu popieram:

Dariusza Wasielewskiego, PiS
Joannę Katarzynę Gierszewską, PJN - za odwagę startu z Chojnic!

GENERALNIE POPIERAM Prawo i Sprawiedliwość w nadchodzących wyborach i proszę wszystkich czytających tego bloga o rozważanie oddania głosu na tę właśnie partię swego cennego głosu! I szkoda, że KNP nie startuje od nas (Korwin - Mikke), ale w obliczu tego, mam nadzieję, że poprą PiS za konkrety!