W związku z trendami, które obserwujemy, szczególnie dotyczącymi kwestii demografii - starzenia się społeczeństwa, ale i braku dzietności dla miast takich jak Chojnice, przy założeniu, że nadal będzie trwał odpływ młodych ludzi do wielkich ośrodków miejskich czeka totalna zagłada. Oczywiśćie, nie piszę tu o wizji likwidacji miasta, ale przez "totalną zagładę" rozumiem utratę funkcji miasta średniego i przerodzenie się Chojnic w zupełnie nieistotne miasteczko, co nastąpić może w niedługim czasie 25-50 lat. Lekko szacować można, że miasto w tym czasie straci około 10-15 tys. mieszkańców, co postawi nas w gronie miast po prostu małych.
Lokalna władza nie robi nic, aby ratować nasze miasto. Burmistrz zajmuje się sobą i udziałem w wojnie na inwektywy z Kaczmarkiem. Obaj siebie warci.
Sprawę trzeba zatem postawić jasno - na razie oczywiście tylko publicystycznie - ale wyraźnie. Albo do 2050 roku staniemy się miastem ponad 50 tysięcznym z ambicją miasta, które wejdzie na pułap ponad 100 tysięcy mieszkańców - albo nas nie ma. Nie liczymy się.
Jest to śmiały projekt. Niektórzy powiedzą - fatasmagoria, może i utopia. Jednak wystarczy może powiedzieć tyle, że kiedyś miasta budowana na ... bagnach, a dziś są wielkimi ośrodkami jak Gdańsk. Wizję należy przekuć w działanie.
Chojnice urbanistycznie są obecnie zamknięte - i należy dążyć do poszerzenia granic miasta, ale nie poprzez likwidację gminy wiejskiej, ale poprzez włączanie terenów wiejskich w obszar miejski. Nie może się to dokonywać kosztem natury - zatem jedyny kierunek jaki widzę, to wyjście za południową obwodnicę i projektowanie miasta na terenach po linii od Nieżywięcia przez Nieżychowice-Angowice-Lichnowy-Granowo-Racławki-Nowa Cerkiew.
Jeśli nie zrozumiemy - cywilizacyjnego wręcz, wyzwania przed jakim stoimy - bycia miastem większym, prężnym i takim które przejmie część usług, które dziś dla Chojnic oferują - Gdańsk, Bydgoszczy i Słupsk, to staniemy się mikroskansenem. Miasto musi zrobić wszystko, aby rosnąć, inaczej będzie się zwijać.
Na razie grzęźniemy w małych kłótniach, którymi czynimy każdego dnia wielkie kroki ku przepaści.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz