Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pamięć historyczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pamięć historyczna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 czerwca 2026

Upolitycznianie sowieckich gwałtów

Ostatnio, od kilku tygodni, zastanawia mnie inicjatywa ustawienia pomnika zamordowanej przez Sowietów w 1945 r. siostrze Adelgund, franciszkance. Nie dziwi mnie to, że z inicjatywą wystąpił Aleksander Mrówczyński poseł PiS. Szkoda tylko, że ten sam poseł nigdy nie protestował protestował i nie wysyłał listów do Finstera w sprawie burmistrzowskiej czołobitności wobec tych samych czerwonoarmistów, którzy siostrę Adelgund zamordowali. 

Myślę, że pod kątem moralnym, etycznym, bo może nie ideowym, Panowie Mrówczyński i Finster powinni w przyszłości stworzyć sobie wspólną platformę wyborczą. Dobrze się dogadują od wielu, wielu lat. 

Mnie natomiast bardzo boli inny fakt, jak można z siostry Adelgund Tumińskiej, zamordowanej przez Sowietów tworzyć symbol pamięci o gwałtach na prawie 2 tysiącach kobiet w 1945 r. na ziemi chojnickiej? Dlaczego mamy mieć obraz siostry zakonnej, a gdzie jest pamięć o matkach, ciotkach, babkach, siostrach, które były seryjnie gwałcone i mordowane w chojnickich piwnicach? Czy te kobiety nie poniosły ofiary? Czy wszystkie były katoliczkami, żeby to siostra Adelgund stawała się teraz ich symbole w przestrzeni publicznej? I czego ma być to symbol? Cierpienia kobiet, czy w domyśle cierpienia i ofiar Kościoła katolickiego? Bo wydaje mi się, że raczej kreuje się obraz cierpiącego Kościoła, co też jest prawdą, ale wyłuskane i ukazane oddzielnie od kontekstu, zmienia prawdę historyczną. Siostra Adelgund była jedną z około 2 tysięcy zgwałconych i zamordowanych kobiet na naszym terenie. 

Uważam, że potrzebujemy pomnika wszystkich zgwałconych i zamordowanych przez Sowietów kobiet w Chojnicach. Wywyższanie w tej krzywdzie siostry Adelgund jest zaprzeczeniem faktów historycznych, redukcjonizmem i próbą zbijania kapitału politycznego na najbardziej wyrazistej ofierze w odbiorze opinii publicznej. Natomiast takie postawienie spraw, jest kontynuacją wypaczonej polityki historycznej naszego miasta, które nie podchodzi z otwartością i rozumem do doświadczeń historycznych lokalnej wspólnoty. W mojej ocenie, wynika to w dużej mierze z faktu naszej struktury demograficznej - dziś przedwojenni chojniczanie, to znakomita mniejszość naszego miasta. Dlatego tak łatwo jest manipulować władzy lokalnej pamięcią i zbijać jeszcze kapitał polityczny na tej manipulacji. 

Świetny materiał pt. "Trauma i tabu" o tragedii kobiet, która rozegrała się zimą 1945 r. nakręcił redaktor Tomasz  Słomczyński. Proponuję się z nim zapoznać: https://youtu.be/YlXatdghUXI?si=99BuVJQ9yr0FoYgK