poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Wzorce Finstera

Niejedni stwierdzą, że się znęcam, bo sam nie mam nadal doktoratu (a będzie o promotorze pewnego doktoratu). Moje zapewnienia o braku takich pobudek pewnie nie przekonają czytelników. Jednak zapraszam do tekstu, który najlepiej pokaże, że może jednak warto czasami odejść od stereotypowego postrzegania na zasadzie - "znów się czepia". 

Od lat obserwuję działalność Pana Finstera w sferze publicznej, na tym blogu wymieniłem dziesiątki rzeczy, zdarzeń, osób, które składają się na budowę tego systemu władzy, który dosłownie nazywam finsteryzmem. Jednym z przejawów finsteryzmu, jest doskonałe kamuflowanie swojej przeszłości przez "żołnierzyki" Finstera. I tak komuniści to dziś pierwszy garnitur miejskich demokratów (w sumie w socjalizmie to im nietrudno przecież, doświadczenie w życiu z cudzych podatków opanowane do perfekcji). Mnie jednak od lat intrygowała ideologiczna sylwetka burmistrza Finstera. Dzierżąc władzę, przystawał na alianse z różnymi środowiskami, od lewa do prawa, i tylko gdzieś w publicznie mało istotnych kwestiach zdawał się zdradzać matrycę swoich prawdziwych poglądów . Dla mnie poglądów z antypodów demokracji. Bo i składanie kwiatów mordercom z Katynia, czy też promowanie polityków SLD, lub coraz wyraźniejszy mezalians z byłymi PZPR-owcami w mundurach PO, zaczął mnie naprowadzać na zrozumienie(na takich zdawałoby się peryferiach życia publicznego - bo naświetlać tego nikt nie miał zamiaru) ideologicznego umocowania postępowań Arseniusza Finstera. I tak, pewnie niejeden pomyśli, że nazwałbym Finstera "bolszewikiem", otóż nie, jest On po prostu oportunistycznym utylitarystą. A, że czas dotyka wszystkich, to staje się po prostu oportunistą, bo to otoczenie z PZPR i wzorce jakie widzi w ludziach tej partii to przyczynki do utraty znacznej części młodego elektoratu. Dziś już nie da  się nikomu wmówić, że popieranie PZPR, aktywny udział w rządach tej partii na pasku Moskwy to element treningu przed demokracją III RP. Głośno i wyraźnie należy mówić, kto był w PZPR, co robił, co dzięki temu uzyskiwał i jak szkodził innym obywatelom PRL-u. Przecież wiadomo nie od dziś, że komuna upadła przede wszystkim dlatego, że w imię haseł proletariackiej jedności stworzyła elitę partyjnych darmozjadów - morderców Narodu Polskiego.

Jednego z takich darmozjadów PZPR-owskich, Arseniusz Finster wychwala w swoim materiale wyborczym z 2006 roku, pisząc

"Dziękuję mojemu opiekunowi naukowemu prof. dr hab. Włodzimierzowi Deludze - za wzorce i wiedzę". 




Wiele lat obserwacji nie doprowadziło mnie do takiego wstrząsu jakiego doznałem po odkryciu tego zdania w ulotce wyborczej. Młodzi ludzie, adepci nauki, zwykli zawsze dziękować swym promotorom, często bezkrytycznie, ale nie w ulotkach wyborczych, niczym słowa wotum wdzięczności. Wstrząs nastąpił w momencie kiedy uświadomiłem sobie, że Pan Deluga był związany z Bałtycką Wyższą Szkołą Humanistyczną w Koszalinie. Szkołą oskarżaną o wszelkie niegodziwości na rynku wyższej edukacji. To już kwestionowało, według mnie, podziękowanie i budziło wysokie zaniepokojenie kiedy Finster chylił czoła za wzorce...

Pan Włodzimierz Deluga przykuł moją uwagę na dłużej. Kim jest promotor Arseniusza Finstera? Kim jest Jego mentor? To, uważałem pytania istotne. To co ustaliłem to kolejny dowód na to, że nic nie dzieje się z przypadku, a na pewno nie promowanie pewnych osób, przez konkretne środowiska. 

Włodzimierz Deluga, dziś doktor habilitowany ekonomii, w 1971 roku (w wieku 24 lat) wstępuje do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Od 1974 roku jest instruktorem ideologicznym przy PZPR w Komitecie Wojewódzkim PZPR w Koszalinie, będąc zatrudnionym formalnie w Wydziale Propagandy przy PZPR. Od 1975 do 1978 pracuje już jako starszy inspektor w Wojewódzkim Ośrodku Kształcenia Ideologicznego PZPR, aby od kwietnia 1978 zacząć pracę w Wydziale Pracy Ideowo - Wychowawczej, oczywiście przy PZPR. W roku 1981 dostał awans i przeszedł na stanowiska zastępcy kierownika Wydziału  Propagandy przy PZPR w Koszalinie. To otworzyło Deludze drogę do studiów doktorankich na Akademii Nauk Społecznych przy Komitecie Centralnym Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. W Moskwie w 2003 roku doktorat broni Arseniusz Finster. W mniej więcej tym samym czasie odnowiono Cmentarz Żołnierzy Radzieckich i zapoczątkowano haniebny rytuał składania kwiatów Bohaterom ZSRR. 

Dla Pana Finstera Włodzimierz Deluga to wzorzec, który obdarzył go wiedzą. Tylko czy to przypadek, że jeden z głównych kacyków i ideologów zbrodniczej ideologii komunistycznej, został mentorem jednego z głównych "parasoli" dla dawnych notabli systemu w Chojnicach?

Spójrzmy na otoczenie Pana Finstera, na to kim, w sposób bezwstydny potrafi się wspierać. Antoni Szlanga - jeden z głównych komunistów chojnickich lat 70-80, Edward Pietrzyk - komunista, ale podobno w tylko w wojsku ;), Maria Błoniarz - działaczka komunistycznych organizacji kobiecych, Marek Czajka - dziś pełnomocnik burmistrza do spraw osób niepełnosprawnych, a w latach komuny donosiciel SB, właściwe kwalifikowany jako pracownik Służb Bezpieczeństwa, ale to nie całość listy...dyrektorem w Urzędzie Miejskim jest Robert Wajlonis, zięć głównego chojnickiego propagandzisty doby PRL-u, Kazimierza Ostrowskiego, działacza Zrzeszenia Kaszubsko - Pomorskiego. Warto też pamiętać, że w 1998 roku, Finstera wybrała Rada Miejska głosami SLD i Bloku Rozwoju Gospodarczego (którego członkiem był Finster) - praktycznie sama komuna. 

Dobrze, aby mieszkańcy miasta Chojnice wiedzieli, w kim wzorce widzi Arseniusz Finster. Bo publiczne noszenie krzyża, jak uważam, nie stanowi formy odcięcia się od idelogii komunistycznej i własnej - oportunistyczno utylitarystycznej. Nie jest zaprzeczniem swej mentalnej przynależności, a jedynie publicznym szukaniem wsparcia w elektoracie katolickim. A zaszczepione uczniowi Finsterowi przez mistrza Delugę wzorce ideologiczne związane z boleszewizmem biją jakoś nieprzyjemnym syberyjskim chłodem nadal...

Pytaniem pozostanie myśl o tym, czy to wszystko to tylko jeden wielki przypadek? Ale być może wiedzą to juz Ci, którzy jeżdżą na parady Milicji do białoruskiego Mozyrza, a może i ja się w przyszłości przekonam...

Drodzy Państwo pamiętajcie, Finster jest uczniem propagandy PZPR-u. Uczniem jak sam zawsze mawiał o sobie, bardzo pilnym...a i taki bolszewik jak Deluga powinien być dumny ze swego ucznia. W IPN-ie są akta paszportowe Arseniusza Finstera...może jest tam tylko zdjęcie młodego Arseniusza z rzadkim wąsem, ale może jest tam też coś więcej...aniżeli wizerunek młodzieńca zapalczywie szukającego swego miejsca u sterów władzy bez wzlędu na system jaki dominował i na ludzi którzy z Polski robili wycieraczkę własnych żądz. Do takich ludzi Arseniusz Finster zwracał się po wiedzę i takim ludziom jest w życiu wdzięczny!



poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Chojnickie buble prawne

Rada Miejska Chojnic zostaje zmuszona do coraz cięższej pracy w sprawach związanych z prawem miejscowym. 

Jak wykazaliśmy, jako PChS, w wielu kwestiach formalno - prawnych tak Rada Miejska, jak i burmistrz Chojnic tolerują spore braki, których sami są autorami...więc może i nie dziwne, że tolerują?

Zastanawia mnie argumentacja, co do obrony zdania o odpłatności na parkingu na Placu Emsdetten. Czy też braku środków w budżecie z przeznaczaniem na inicjatywy lokalne. 

Niestety w samej Radzie Miejskiej, jedyna opozycja jaką jest PiS, jest zbyt słaba, i niekreatywna. Przerzucenie "obowiązków" opozycji na organizacje pozarządowe przez system jaki powstał jest tylko dowodem istnienia całego systemy uzależnień polityczno - biznesowych w Chojnicach.

środa, 8 sierpnia 2012

Feliks robi doktorat...

Zastanawiał się ktoś z Państwa nad błyskawicznymi karierami naukowymi Panów polityków, samorządowców, byłych Policjantów?

Myślę, że w przypadku samorządowców, dawny układ esbecki jest wyjątkowo niezadowolony z postępowania Feliksa, który nie podjął się "robienia" doktoratu. Coś ten Feliks, nie słucha kolegów po fachu...A jego koledzy w tym samym mieście mają doktoraty. Jeden zdobyty nawet w Moskwie. I co z tego, że promotorem był szef propagandy w Komitecie Wojewódzkim PZPR? Co z tego, że to komunistyczne przekręty, skoro dla kolegi Feliksa, to "wzór postępowania"?

Kupczenie dyplomami doprowadziło do sytuacji w której, ludzie nierzadko po piędziesiątce, bez pasji naukowej,ale za to z pasją do władzy, bez wiedzy specjalistycznej, bez publikacji "robią doktoraty". Oto każdy lepszy poseł, burmistrz czy wójt, tym czy innym sposobem sięga po dyplom...I przykłady mamy w samorządach w regionie. Ostatnio objawił się nowy adept nauki - starosta, jakaś kobieta, która ma za sobą studia zaoczne z pedagogiki została przyjęta na studia dr do Akademii Obrony Narodowej...korzenie tej Pani? - Ano rodzinnie - PZPR.

Co w tym śmiesznego i okropnego zarazem? Ta ordynarna, bezwstydna postawa tych tumanów, którym się wydaje, że jak zarabiają kilkanaście tysięcy ściągniętych z podatków to legitymuje ich to do gwałcenia nauki.

Dla mnie, co podkreślam, te wszystkie kariery doktorów na publicznych etatach, to zwykły postesbecki układ. Jeśli Feliks posłuchałby układu, to byłaby karykatura - zgoła karykaturalnej już rzeczywistości. 

Niestety społeczeństwo też nie dorosło do krytycznego myślenia i "łyka to doktorzenie". 

Autentycznie jako osoba, która ukończyła studia dr, patrząc na to jak ten stopień staje się jednym z filarów tworzenia mitu nieomylności i autorytetu muszę to napisać, że nie zgadzam się z polskim systemem edukacji, który dopuszcza do obrony na przykład w ramach nauk społecznych osoby, które nie odróżniają nic poza "swoi" - "obcy". Na uczelniach coraz więcej "politycznych" naukowców. Do czego zmierzamy? Chyba do analogii, skoro prezydentem mógł być elektryk, to doktorem - profesorem może być szofer, prawda? W końcu mamy demokrację i również w świecie nauki rację niedługo będzie miała większość...

wtorek, 31 lipca 2012

Pamiętajmy o Powstańcach!

W dniu jutrzejszym (1 sierpnia), kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Proszę abyśmy wszyscy pamiątali, że 68 lat temu o godzinie 17.00 Polacy w Warszawie, z różnych ugrupowań podziemnych, a przede wszystkim z ich zbrojnych formacji poderwało się do walki o niepodległość. Apeluję do władz o włączenie syren o godzinie 17.00. O godzinie 17.00 pamięć o polskich Powstańcach uczcijmy minutą refleksji!
 


Popowstańczy okres, ma też swój epizod chojnicki. Na przełomie stycznia - lutego 1945 roku, do Chojnic, według wspomnień chojniczan, miały trafić transporty więźniów będących byłymi Powstańcami. Zostali straceni w Lasku Miejskim w Chojnicach. Niestety, dla tego przykrego epizodu nie udało mi się na razie odnaleźć dokumentów, natomiast są takie własnie wspomnienia. Ciała straconych miały być palone w Lasku Miejskim, w Dolinie Śmierci jeszcze w czasie walk pomiędzy Wehrmachtem a Armią Czerwoną.

niedziela, 29 lipca 2012

Dlaczego prawica przegrywa?

Prof. Zybertowicz, odpowiada na pytanie fundamentalne - dlaczego przegrywaliśmy wybory?

Jak przystało na mnie, nie ze wszystkim się zgadzam, ale dobrze jest pewne myśli przeanalizować - bo choć intuicyjnie wyczuwalne, to jednak usłyszane trafiają dopiero do świadomości. Niczym patrząc w lustro, powiedzieć sobie - "należy zacząć od siebie".

czwartek, 26 lipca 2012

Eksperci czy hochsztaplerzy?

Jedno jest pewne eksperci kłamią!

Osoby będące ekspertami w składzie Zespołu Wykonawczego ds. opracowania projektu Strategii Rozwoju Miasta Chojnice po prostu naginają prawdę do okoliczności.

Podczas ostatnich spotkań roboczych komisji ds. budżetu i rynku pracy (prowadzący prof. Marek Dutkowski) oraz komisji ds. kultury i sztuki (Przemysław Wojnarowski) przedstawiano nam osobę Pana Wojnarowskiego (przed spoktaniem z nim) jako doktora. Tak też Pana Wojnarowskiego tytułowaliśmy, wraz z burmistrzem Finsterem, podczas spotkania na wskazanej komisji. Niestety, Pan Wojnarowski nie zaprzeczył, kiedy tytułowano go doktorem. Został przecież tak przedstawiony przez prof. Marka Dutkowskiego. Ponadto wręcz przytakiwał takiemu stwierdzeniu faktów.
Również na komisji ds.gospodarki komunalnej Przemysław Wojnarowski występował jako doktor. Tak też Jego osobę przedstawiły media w Chojnicach.

Cała sprawa stawia pod znakiem zapytania przede wszystkim wiarygodność osób takich jak Przemysław Wojnarowski i Marek Dutkowski. Czy profesor nie wiedział, że Przemysław Wojnarowski nie jest doktorem? Oczywiście, jeśli to do szczęścia potrzebne, to możemy jako członkowie tytułować wszystkich profesorami. Natomiast w sprawie ekspertów nie może tak być, ludzie Ci biorą za swe działania publiczne pieniądze i powinni być w 100% wiarygodni. 

Sprawa została przeze mnie ustalona z pewnością bezbłędną, czego dowodem jest poniższa korespondencja z Urzędem Miejskim w Chojnicach:


---------- Wiadomość przekazana dalej ----------
Od: Marcin Wałdoch <marcin.waldoch@gmail.com>
Data: 26 lipca 2012 09:22
Temat: Zapytanie



Szanowni Państwo,



Składam formalne zapytanie o to czy, Pan Przemysław Wojnarowski wchodzący w skład Zespołu Wykonawczego ds. opracowania projektu Strategii Rozwoju Miasta Chojnice jest osobą posiadającą tytuł zawodowy magistra inżyniera, co wynika z danych prezentowanych na stronie Urzędu Miejskiego (  http://www.miastochojnice.pl/?a=244&id=4349 ), czy też Pan Przemysław Wojnarowski jest uprawniony legitymować się stopniem naukowym doktora - jak nam przedstawiono Pana Przemysława, w obecności burmistrza Chojnic, na komisjach Rady Strategii, oraz jak podają media  http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120725/INNEMIASTA04/120729570,   http://www.chojnice.com/wiadomosci/teksty/Kruszyli-kopie-o-przyszlosc-miasta/7379.

Ze względów formalnych proszę o wyjaśnienie sprawy i niepokojących sprzeczności.


Z poważaniem

Marcin Wałdoch

Pan Marcin Wałdoch

W nawiązaniu do Pana e-maila z dnia 26.07.2012 r., stanowiącego zapytanie dotyczące tytułu naukowego Pana Przemysława Wojnarowskiego, uprzejmie informuję, iż zgodnie z informacjami opublikowanymi na oficjalnej stronie Urzędu Miejskiego w Chojnicach (http://www.miastochojnice.pl/?a=244&id=4349 ) posiada on tytuł naukowy magistra inżyniera i jednocześnie jest słuchaczem studiów trzeciego stopnia, czyli doktorantem Uniwersytetu Szczecińskiego.
Z informacji, które uzyskałem mogę potwierdzić, iż na spotkaniach warsztatowych Strategii w dniu 24.07.2012 r., przedstawiony został jako osoba posiadający tytuł doktora. Była to jednak oczywista pomyłka, którą pragnę sprostować i za którą również w imieniu Przewodniczącego Rady Strategii bardzo przepraszam.

Z poważaniem

Tomasz Kamiński
Dyrektor Wydziału Programów Rozwojowych i Współpracy Zagranicznej
Urząd Miejski w Chojnicach
tel. 052/ 3971800 wew. 24


Urząd Miejski nazywa "oczywistą pomyłką", jawne oszustwo wobec członków Rady, ale i wobec społeczeństwa, bo prasa przedstawiła Przemysława Wojnarowskiego jako doktora i eksperta z takim właśnie stopniem naukowym. Sam wskazany osobnik nie zaprzeczył, ani raz, formie w jakiej się do Niego zwracano. A na salach, gdzie prowadził zajęcia było kilkadziesiąt osób łącznie.
Apeluję do burmistrza Miasta Chojnice o odwołanie Panów Marka Dutkowskiego i Przemysława Wojnarowskiego z Zespołu Wykonawczego ds. opracowania Strategii Rozwoju Chojnic. Nachalne kłamstwa i przeinaczanie prawd, wprowadzanie w błąd tak społeczników, urzędników (z samym burmistrzem na czele) jak i mieszkańców miasta powinno skutkować również działaniami jakie przewiduje prawo, czego oczywiście nie wykluczam wobec Pana Wojnarowskiego i Pana Dutkowskiego.

Zwracam się też z gorącą prośbą do burmistrza Arseniusz Finstera o ujawnienie umowy na wykonanie prac podpisanej z Panem Markiem Dutkowskim i jego Zespołem. 

Powstają też liczne pytania, wraz z tym naczelnym o wiarygodność prac Zespołu w ogóle i informacji, które nam serwowano.W osobnym poście przedstawię moją subiektywną ocenę prac i ich jakości prezentowaną przez wymienionych Panów. 


Domagam się też wyjaśnień ze strony Panów Wojnarowskiego i Dutkowskiego - w formie konferencji prasowej, wyjaśniającej okoliczności całego zdarzenia - a właściwie przeprosin za wprowadzanie w błąd i serwowane kłamstwa.


Sprawa podlega postępowaniu zgodnie z Kodeksem Wykroczeń:
Art. 61. § 1. Kto przywłaszcza sobie stanowisko, tytuł lub stopień albo publicznie używa lub nosi odznaczenie, odznakę, strój mundur, do których nie ma prawa,podlega karze grzywny do 1 000 złotych albo karze nagany. 


środa, 25 lipca 2012

Czym jest Inicjatywa Lokalna?

Zgodnie ze znowelizowaną Ustawą o działalności pożytku publicznego i wolontariacie (nowelizacja 2011 r.), mieszkańcy uzyskali instrument pozwalający pośrednio (przez stowarzyszenia), lub bezpośrednio na wykonywanie zadań publicznych przy wsparciu rzeczowym bądź finansowym zadań takich jak:

- rozbudowę i remont dróg, kanalizacji, sieci wodociągowej, budynków stanowiących wlasność samorządową,
-  edukacji, wychowania, oświaty,
-  kultury fuzycznej i sportu,
- ochrony przyrody
- bezpieczeństwa publicznego.

Co w skrócie oznacza ta nowelizacja?

Tyle, że wniosek mieszkańców na przykład o wyłożenie chodnika pomiędzy ulicą X i Y, oparty na społecznie stworzonej dokumentacji (ktoś z sąsiadów jest budowlańcem), i wskazujący kalkulację kosztów oraz sumę jaką z tych kosztów pokryją mieszkańcy (lub bez wkładu finansowego, ale z wkładem rzeczowym - projekt, praca przy promocji, praca społeczna itd.) musi się spotkać z rozważaniem, przez burmistrza społecznych korzyści (i potrzeb) płynących dla lokalnej społeczności z takiego zadania. Samorząd może też wesprzeć mieszkańców nie tylko finansowo, ale i rzeczowo - organizacyjnie.

Jest to więc bardzo udany instrument.

Niestety dla burmistrza Chojnic, ale jest on zobowiązany do zabezpieczenia środków w budżecie miasta na ten cel, czego nie dokonano w uchwalonym na ten rok budżecie, uniemożliwiając de facto korzystanie z uchwalonego prawa, czyli jest to działanie wbrew prawu. Myślę, że więcej dodawać nie trzeba...w tej materii.

Skupię się jeszcze na sprawie polityki informacji. Prześledziłem media z okresu uchwalania prawa do inicjatyw lokalnych w Chojnicach. Nie ma ani jednej informacji - w prasie, czy radio dotyczących tego aktu prawa miejscowego. Zastanawiające, że podczas konferencji burmistrz ma czas na atakowanie Bogu ducha winnych ludzi, ale nie znajduje czasu na rzetelne informowanie społeczeństwa o prawach jakie zostały mi z łaski najjaśniejszej władzy nadane. No tak, ale zapewne...ignorantia iuris nocet (nieznajomość prawa szkodzi), w tym przypadku jak w wielu innych po prostu nam obywatelom najbardziej.

Jeśli są inicjatywy w których przygotowaniu możemy pomóc to z chęcią udzielimy porad. Zdaje się, że będzie trochę "papierkowej roboty", ale jeśli ktoś ma dobry pomysł nie warto chować go do szuflady. Są instrumenty z których możemy korzystać. I pozostaję w głębokiej ufności, że uchwalone zostaną wkrótce na sesji poprawki do budżetu, uwzględniające pozycję Inicjatywy Lokalne.



wtorek, 24 lipca 2012

List od Burmistrza

Poniżej publikuję list, który odnosi się do treści mojego maila, wysłanego na adres e-mailowy Rady Strategii Rozwoju Chojnic. Najpierw proszę się zapoznać z treścią mojego maila:

Szanowni Państwo, 

Kilka uwag odnośnie Rady Strategii:

1. Przyjęto "polityczny" okres dla nowego dokumentu, pod fundusze unijne, a nie pod realne tworzenie planu dla Chojnic.
2. Burmistrz nie uwzględnia wniosków PChS, nie poddaje ich glosowaniu członków Rady Strategii - mowa o naszej propozycji tworzenia planu na conajmniej  na 20 -  25 lat.
3. Członkom Komisji nie przedstawia się agend dotyczących planów i założeń prac przed spotkaniami. 
4. Nikt nie przedstawił ekspertyz koniecznych dla podejmowania decyzji. Nie posiadamy wiedzy o demografii, gospodarce, ani o planach budżetowych w kolejnych latach. Zero prognoz. Zero analizy też za lata przeszłe. Nie przedstawiono żadnego kompleksowego opracowania, które pokazywałoby jak przez ostatnie lata Chojnice były zarządzane. Członkom Rady nie wskazano żadnych korelacji pomiędzy czynnikami takimi jak rynek pracy, a budżet miasta czy aktywność przedsiębiorców a stopień zadłużenia miasta i wiele innych... Bez wiedzy na te tematy każda podjęta decyzja jest decyzją być może szkodliwą.
5. Powołano Komisje zgodnie z podziałem pracy w Radzie Miejskiej, co jest błędem. Prace Rady Strategii powinny odbywać się w trzech obszarach - sferach(i dwóch etapach I - analiza przeszłości, II - budowanie projektów na przyszłość.. Obszary prac Rady  I - państwo, samorząd i wszystko z czym wiąże się jego funkcjonowanie - ekologia, kultura - wszystkie zadania samorządu (ustalenia legislacyjne, dotyczące przede wszystkim prawa miejscowego, analiza problemów na tej linii z lat ubiegłych), II - gospodarka, sfera biznesu, działalności prywatnej, III - sektor organizacji pozarządowych, kwestie rozwoju społeczeństwa obywatelskiego otwartego.
6. Rada powinna w I etapie prac skupić się we wskazanych przeze mnie obszarach na analizie problemów i przeszkód jakie zaistniały w przeszłości.  
7. Zła polityka informacyjna. Nikt z Nami nie kontaktuje się e-mailowo. W dobie Internetu, kiedy burmistrz ma czas pisać komentarze w mediach elektronicznych dziwne jest, że nie ma nikt czasu informować nas o pracach i planach Rady Strategii. Proszę sobie wyobrazić, że po ostatnim spotkaniu, na którym nie byłem obecny, nie otrzymałem żadnych informacji podsumowujących ostatnie posiedzenie. Dowiaduję się z mediów o czym w ogóle była mowa. Nikt też nie zainteresował się tym, dlaczego nie było tyle osób. Wystarczyłoby proste pytanie. Widać absencja jest na rękę.
8. Kuriozalny zapis w regulaminie Rady Strategii, który przewiduje, że można zacząć pracę nawet w wypadku braku kworum, zwyczajnie przesuwając spotkanie o 15 minut. To może trio - Profesor, Pan Szlanga i Pan Finster sami będą się spotykać? 

Moja konkluzja jest taka, że Radę powołano w celach politycznych. Jej praca jest wielkim niechlujstwem i wprowadzaniem społeczeństwa w błąd. Oto medialnie buduje się obraz pewnej troski o przyszłość, ale jest to taka troska na zasadzie "podumajmy co było, i marzymy o tym co ma być". Zero rzetelności, co wykazała sprawa przedłożonej nam ankiety. 

Praca władz Rady i jej Eksperta, który spóżnia się na spotkania i nie potrafi przedstawić rzetelnej analizy przeszłościowego wykonania Strategi jest naganna.  Teraz nikt nie interesuje się tym co wyprawia Pan Szlanga, zgodnie z wcześniej już pewnie napisanym w Ratuszu scenariuszem dla Rady, ale to , że marnuje się czas i energię , co chyba część członków widzi bo nie przychodzi w ogóle na spotkania, to mogłoby zainteresować media i powinno wywołać zaniepokojenie mieszkańców.  













Do listu ustosunkuje się na kolejnym spotkaniu Rady.

piątek, 20 lipca 2012

Jak oceniasz Radę Miejską Chojnic

Na stronie "Gazety Pomorskiej" (http://www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120719/INNEMIASTA04/120719069), zamieszczono sondę pozwalającą wyrazić zdanie na temat zadowolenia mieszkańców z działań Rady Miejskiej. Wynik?

Miażdżąca większość 70% respondentów jest niezadowolona z działań Rady Miejskiej. Czy Radni mają świadomość tego, że ich usłużna postawa wobec burmistrza im szkodzi.


środa, 18 lipca 2012

Rada Strategii POLITYCZNEJ


Kilka uwag odnośnie Rady Strategii:

1. Przyjęto "polityczny" okres dla nowego dokumentu, pod fundusze unijne, a nie pod realne tworzenie planu dla Chojnic.
2. Burmistrz nie uwzględnia wniosków PChS, nie poddaje ich glosowaniu członków Rady Strategii - mowa o naszej propozycji tworzenia planu na conajmniej  na 20 -  25 lat.
3. Członkom Komisji nie przedstawia się agend dotyczących planów i założeń prac przed spotkaniami. 
4. Nikt nie przedstawił ekspertyz koniecznych dla podejmowania decyzji. Nie posiadamy wiedzy o demografii, gospodarce, ani o planach budżetowych w kolejnych latach. Zero prognoz. Zero analizy też za lata przeszłe. Nie przedstawiono żadnego kompleksowego opracowania, które pokazywałoby jak przez ostatnie lata Chojnice były zarządzane. Członkom Rady nie wskazano żadnych korelacji pomiędzy czynnikami takimi jak rynek pracy, a budżet miasta czy aktywność przedsiębiorców a stopień zadłużenia miasta i wiele innych... Bez wiedzy na te tematy każda podjęta decyzja jest decyzją być może szkodliwą.
5. Powołano Komisje zgodnie z podziałem pracy w Radzie Miejskiej, co jest błędem. Prace Rady Strategii powinny odbywać się w trzech obszarach - sferach(i dwóch etapach I - analiza przeszłości, II - budowanie projektów na przyszłość.. Obszary prac Rady  I - państwo, samorząd i wszystko z czym wiąże się jego funkcjonowanie - ekologia, kultura - wszystkie zadania samorządu (ustalenia legislacyjne, dotyczące przede wszystkim prawa miejscowego, analiza problemów na tej linii z lat ubiegłych), II - gospodarka, sfera biznesu, działalności prywatnej, III - sektor organizacji pozarządowych, kwestie rozwoju społeczeństwa obywatelskiego otwartego.
6. Rada powinna w I etapie prac skupić się we wskazanych przeze mnie obszarach na analizie problemów i przeszkód jakie zaistniały w przeszłości.  
7. Zła polityka informacyjna. Nikt z Nami nie kontaktuje się e-mailowo. W dobie Internetu, kiedy burmistrz ma czas pisać komentarze w mediach elektronicznych dziwne jest, że nie ma nikt czasu informować nas o pracach i planach Rady Strategii. Proszę sobie wyobrazić, że po ostatnim spotkaniu, na którym nie byłem obecny, nie otrzymałem żadnych informacji podsumowujących ostatnie posiedzenie. Dowiaduję się z mediów o czym w ogóle była mowa. Nikt też nie zainteresował się tym, dlaczego nie było tyle osób. Wystarczyłoby proste pytanie. Widać absencja jest na rękę.
8. Kuriozalny zapis w regulaminie Rady Strategii, który przewiduje, że można zacząć pracę nawet w wypadku braku kworum, zwyczajnie przesuwając spotkanie o 15 minut. To może trio - Profesor, Pan Szlanga i Pan Finster sami będą się spotykać? 

Moja konkluzja jest taka, że Radę powołano w celach politycznych. Jej praca jest wielkim niechlujstwem i wprowadzaniem społeczeństwa w błąd. Oto medialnie buduje się obraz pewnej troski o przyszłość, ale jest to taka troska na zasadzie "podumajmy co było, i marzymy o tym co ma być". Zero rzetelności, co wykazała sprawa przedłożonej nam ankiety. 

Praca władz Rady i jej Eksperta, który spóżnia się na spotkania i nie potrafi przedstawić rzetelnej analizy przeszłościowego wykonania Strategi jest naganna.  Teraz nikt nie interesuje się tym co wyprawia Pan Szlanga, zgodnie z wcześniej już pewnie napisanym w Ratuszu scenariuszem dla Rady, ale to , że marnuje się czas i energię , co chyba część członków widzi bo nie przychodzi w ogóle na spotkania, to mogłoby zainteresować media i powinno wywołać zaniepokojenie mieszkańców.  



wtorek, 17 lipca 2012

Wataha 2012 zaprasza!


Zapraszam w imieniu Michała Stróżyka i środowisk prawicowych na zjazd polskich prawicowców i patriotów.

W tym roku szczególnie dużo osobistości opiniotwórczych dla naszych kręgów w Polsce.

Zjazd odbędzie się w Chmielnie koło Kartuz, w dniach 20-22 lipca.

W programie wykłady, koncerty, ale i rozmowy kuluarowe.

Jeśli są osoby chętne z Chojnic, to proszę o kontakt: Marcin Wałdoch 883970833.

Wśród prelegentów będą: Antoni Macierewicz, Krzysztof Wyszkowski, prof.Andrzej Zybertowicz, prof.Sławomir Cenckiewicz, Ewa Stankiewicz, Tomasz Sakiewicz, Piotr Szubarczyk

Więcej o imprezie na facebooku i niezalezna.pl  :

http://www.facebook.com/events/210577172398265/
http://niezalezna.pl/30890-wataha-2012-juz-w-tym-tygodniu

Impreze rekalmuję dla nas Platforma Obywatelska w postaci posła Niesiołowskiego: http://niezalezna.pl/31017-niesiolowski-reklamuje-%E2%80%9Ewatahe%E2%80%9D


Serdecznie zapraszamy!

wtorek, 10 lipca 2012

Proces Finstera

"Łamał prawa człowieka i żąda sprawiedliwości"?


W dniu jutrzejszym (11.07.2012) w Sądzie Rejonowym w Chojnicach odbędzie się rozprawa w sprawie Arseniusza Finstera, burmistrza Chojnic, oskarżonego o uciążliwe zakłócanie w dniu 10.09.2011 obywatelskiego protestu przeciwko prywatyzacji Przedszkola Samorządowego nr 9.




Przypomnijmy, we wrześniu ubiegłego roku, w przeddzień sesji Rady Miejskiej w Chojnicach, podczas której zaplanowane było przyjęcie uchwały w sprawie likwidacji ostatniego w Chojnicach przedszkola samorządowego, na płycie Starego Rynku protestowały stowarzyszenia „Wspólna Ziemia”, Arcana Historii oraz Ogólnopolski Związek Zawodowy „Inicjatywa Pracownicza”. Na proteście pojawił się także niezaproszony burmistrz Arseniusz Finster z nagłośnieniem z Chojnickiego Domu Kultury. Korzystając z publicznego sprzętu zagłuszał on protestujących. Organizatorzy protestu złożyli pozew do sądu oraz skargę na działania burmistrza do Rady Miejskiej.



Full story:



http://www.wspolnaziemia.org/?a=1&id=463&lg=pl



Pozdrawiam - Radosław Sawicki

piątek, 22 czerwca 2012

O Romach w Chojnicach

Stowarzyszenie Arcana Historii mają zaszczyt zaprosić Państwa na wykład Pana Mateusza Babickiego z Instytutu Pamięci i Dziedzictwa Romów oraz Ofiar Holokaustu Związku Romów Polskich.




Wykład pod tytułem "Język romski w Polsce i za granicą - obecność w sferze publicznej i przedmiot ochrony państwa", będzie miał miejsce w Herbaciarni Kredenz w Chojnicach 22 czerwca o godzinie 18.00.



W imieniu Zarządu SAH serdecznie zapraszam.

czwartek, 7 czerwca 2012

O tolerancji politycznej

Co leży u podstaw konfliktu na linii Arseniusz Finster - Marcin Wałdoch? Dalej co jest zarzewiem konfliktu w przypadku Pana Finstera z innymi tak licznymi środowiskami?

Stawiam śmiałą hipotezę, że przyczyną tych konfliktów jest naruszanie jednostkowej wolności i godności obywateli przez Arseniusza Finstera, który kieruje się zupełnie innymi wartościami, aniżeli Ci których atakuje. Problem więc leży...w braku tolerancji politycznej, dla odmiennych postaw, głosów i zapatrywań.

Istotną jest tutaj kwestia kontekstu w jakim żyjemy. Przyszło nam funkcjonować w tak zwanej demokracji liberalnej, szczyczącej się sporą dozą wolności jednostkowej, przejawiającej się przede wszystkim w tym,że każdy z nas może wybrać (teoretycznie oczywiście) dowolną drogę życiową, zgodnie ze swoimi przekonaniami tak długo jak długo nie wkraczamy w strefę wolności drugiej jednostki. No właśnie, ale gdzie jest ta linia demarkacyjna między wolnością jednego i drugiego indywiduum na scenie politycznej?

Najpierw skupię się na krótkim omówieniu trzech zagadnień:
1. Konflikt społeczny i jednostkowy wobec pojęć abstrakcyjnych takich jak - państwo, naród.
2. Godność jednostki i wolność innych.
3. Konflikt interesów zbiorów jednostek.

1. Państwo, naród, to byty, które można uznać za pozorne. Ich postrzeganie jest z jednej strony wynikiem tego jak są konstruowane przez kulturowo zapośredniczone uwarunkowania danej jednostki z drugiej przez samą percepcje tego wytworu. Niemniej nie są to byty realne, są więc tylko pewnymi hipostazami, w które wierzymy. To w co wierzą konkretne indywidua jest różne. Wiadomo też, że to indywiduum w demokracji liberalnej jest źródłem wszelkiej treści - tym samym wolność, godność indywiduum jest najwyższą wartością życia społecznego!
Chciałbym właśnie przekazać, że te różne formy "wiary" w byty abstrakcyjne, "wiary" różnych jednostek są formą hipostaz poprzez które uzyskujemy niestety obrazy sprzeczne, a stąd narastające konflikty jeśli nie ma klimatu dla tolerancji politycznej! Dochodzi do tego, że jednostki wzajemnie łamią swoją suwerenność tylko dlatego, że myśli i postawy tego Innego są właśnie inne.

2. Godność jednych i wolność drugich - problem pojawia się często podczas manifestacji czy innych form ekspresji swoich poglądów. Kiedy to na przykład jedni otwarcie manifestują swoją niechęć wobec Kościoła, a inni wobec homoseksualistów.
Więc powstaje sytuacja w której wolność jednych zaczyna nastawać na godność innych. Nie tylko podczas takich manifestacji dochodzi do aktu ataku na godność jednostkową. Również w momencie w którym władza (będąca z zasady) na uprzywilejowanej pozycji piętnuje publicznie pewne osoby za poglądy, zapatrywania i postawy powodując tym samym efekt tak zwanej "spirali milczenia" - jest to proces o którym pisał Noelle - Neuman, a który to charakteryzuje się rozwijającym się wrażaniem u osób wyznających poglądy mniejszościowe, opozycyjne wobec aktualnej władzy, niepopularne, , że ich poglądy są rzadkie, właśnie niepopularne i z gruntu rzeczy niechciane, a co więcej stereotypowo poddane ostracyzmowi funkcjonownia w życiu i dyskursie publicznym, dlatego każdy przejaw proby wyrażania takich poglądów jest skutecznie przez władzę sekowany. Dzieje się to chociażby poprzez negatywne wyrażanie opinii o działaczach społecznych, politycznych, którzy nie dążą do utrzymania status quo aktualnej władzy. Każdy więc pogląd uznany za kontrowersyjny, niepopularny, wyrażony publicznie przez działacza, będzie go skazywał na "banicję społeczną" nie dlatego,że zostanie odrzucony przez społeczeństwo, ale dlatego,iż zabiera czas i miejsce w przestrzeni publicznej, która ma być w klimacie nietolerancji politycznej zawsze wypełniona dyskursem uznania aktualnej władzy.
Wolność władzy, jednostki kontra godność powoduje,że na otwartej scenie publicznej, powstaje dylemat o skalę ograniczeń jakie powinny być narzucane obu stronom. Najlepszym tego obrazem są manifestacje 11 listopada w Warszawie, gdzie środowiska anarchistów ograniczają i wolność i atakują godność pragnących pokojowo wyrazić swe poglądy środowisk prawicy.
Niestety w Chojnicach brakuje tego mechanizmu samoograniczenia w nastawaniu na wolność i godność innych, szczególnie widoczne jest to po stronie władzy, która narusza wolność ekspresji, piętnuje politycznie, stosuje wszelkie możliwe dostępne praktyki wykluczenia dyskursywnego. Tym samym spychając pewne poglądy którym jest niechętna i ludzi, na śmietnik życia społecznego. Co jak obserwuję robi z pełną satysfakcją.

3. Konflikt interesów zbiorów jednostek - do tego typu zdarzeń społecznych dochodziło w Chojnicach wielokrotnie. Sami byliśmy aktorami kilku takich zdarzeń - patrz: protet pod basztą Jutrzenki - Trzebiatowskiego, czy w sprawie prywatyzacji ostatniego przedszkola samorządowego. W czasie takich konfliktów brakuje istotnej kwestii ze strony władzy, która to stawiała by ją na bardzo wysokim poziomie kultury politycznej - brakuje zaangażowanego rozumienia, na rzecz próby siłowego zagłuszania i prezentacji szeroko znanej postawy władzy, która miałaby w danym czasie być poddana powtórzeniom. Dobrowolność rezygnacji z możliwości wykorzystania środków jakimi dysponuje władza na rzecz ekspresji swych zapatrywań w imię uznania praw obywatela i jego godności oraz dania obywatelowi prawa do prezentacji swoich poglądów jest wyznacznikiem stopnia tolerancji politycznej.

4. Dlaczego w Chojnicach nie ma tolerancji politycznej i skąd to wiadomo?

Proszę przeczytać jeszcze raz uważnie trzy powyższe punkty i przeanalizować przez ten pryzmat zdarzenia z Chojnic z ostatnich lat z udziałem Arseniusza Finstera.

Niestety w Chojnicach nikt nie prowadził badań nad takimi wskażnikami jak: stopień demokratyzacji, tolerancja polityczna, nietolerancja polityczna, stąd tylko intuicyjnie co niektórzy czują na własnej skórze, że system w jakim żyjemy dalece rozmiaja się z zasadami demokracji.  To ,że ktoś tak jak ja jest wrogiem status quo nie powinno oznaczać, że staje się wrogiem publicznym numer jeden. Zupełnie przeciwnie, z dużą uwagą i ostrożnością władza powinna być zdolna do prowadzenia dialogu, lub unikania go w sposób nie godzący w moją wolność i godność, które to zostały przez Pana Finstera wielokrotnie dokonane, co uważam za nadużywanie pełnionej funkcji.

Wszyscy powinniśmy się zastanowić nad źródłami narastającego konfliktu w jaki popada władza w Chojnicach, według mnie będzie on narastał tak długo jak długo demokracja będzie się w ogóle rozprzestrzeniać na kolejne sfery - między innymi poprzez powstawanie kolejnych stowarzyszeń - prawdziwych NGO mających swoje zdanie, a nie tak zwanych GONGO, które są rządowo kontrolowanymi ciałami symulującymi samoorganizację. Gdzie szukać źródeł konfliktu i po co?
Szukać należy w sferze wartości i zapatrywań, nie da się ich rozwiązać, ale należy je rozumnie przyswoić i tolerować, a władzy nie może pełnić osoba, która nie dość, że nie potrafi zdobyć się na tolerancje, to jeszcze wszelkimi możliwymi instrumentami jakimi dysponuje urzędowo stara się wywołać w społeczeństwie (w tej niedobrej części) spiralę milczenia.

Jestem wrogiem takiego stanu rzeczy w Chojnicach i nie pozwolę na zamykanie ludziom ust, ani na ograniczanie sfery ich wolności, atakowanie ich jednostkowej godności i na wykorzystywanie wszelkich dóbr publicznych pod swój partykularny interes.

Pan Finster zamiast szukać przyczyn i źródeł narastających konfliktów (bo to nie tylko o mnie chodzi), wybiera środki doraźnej perswazji sądowej, próbując udowodnić i sobie (wbrew prawdzie, nie myślę o racji) i społeczeństwu, że jego pozycja i poglądy są jedynie słuszne i tolerowane nie tylko przez ogół, ale także przez niezawisłe sądy. To są praktyki rodem z totalitaryzmów i dopóki Pan Finster będzie burmistrzem, lub dopóki nie nauczy się tolerancji politycznej nie możmey liczyć na zmianę klimatu w Chojnicach. Jestem pewien, że ilośc konfliktów z kolejnymi środowiskami będzie narastać, bo ludzie pragną wolności i nie będą sobie pozwalać na ingerencję w działania oraz zawłaszczanie pól realizacji swych idei.

Oprócz tego,że przed sądem udowodnię, że Pan Finster kłamał i manipuluje społeczeństwem, to wykażę też dużo ważniejszą i bardziej strukturalną rzecz związaną z tym, że po prostu w Chojnicach panuje nietolerancja polityczna, z którą ludzie mają prawo walczyć i której mają prawo mówić nie w różnej postaci!

W Chojnicach przede wszystkim, a w Polsce w ogóle, da się dostrzec taki schemat, że oto tolerancja się zdarza, a nietolerancja panuje. My, jako działacze społeczni, w Chojnicach wielokrotnie tylko dlatego,że nie identyfikujemy się z wartościami przejawianymi przez panującą władzę przekonaliśmy się,iż odbiera się nam prawo do próby przekonania innych obywateli o słuszności naszych racji. Tym samym nastaje się na naszą wolność i godność.

Z ust Pana Finstera padało wielokrotnie stwierdzenie, że jest on otwarty na debatę, na dyskusję, ale to są tylko frazesy, my dokładnie zdajemy sobie sprawę z tego, że tam gdzie nie ma tolerancji politycznej nie ma też mowy o swobodnej i otwartej debacie nad różnicami politycznymi. Jest tylko próba udowadniania swojej racji z pozycji władzy - siły.

czwartek, 17 maja 2012

Nowa Zelandia i Europa

W dniach 6-8 lipca zapraszam chojniczan na ,otwartą, międzynarodową konferencję naukową, w tym roku będzie przebiegała w Gdańsku w budynkach Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu Gdańskiego, bezpośrednim gospodarzem jest Instytut Politologii UG.

W tym roku New Zealand Studies Association po raz 18. organizuje doroczną konferencję międzynarodową wokół tematów nowozelandzkich. W Gdańsku z mojej skromnej inicjatywy :) i przy wydatnej pomocy i życzliwości władz uczelni oraz prof. UG Jacka Tebinki.

Będzie dobra okazja, aby bliżej poznać tę najbardziej odległą demokrację świata i "najnowsze" społeczeństwo. Wspaniali mówcy z kilkunastu krajów !
Podczas konferencji zapowiada się też wystawa prac dokumentujących życie społeczeństwa nowozelandzkiego.

Również będę miał wystąpienie na konferencji pod tytułem : Poles in New Zealand: past, present and future.

Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych tematyką Antypodów!