wtorek, 24 maja 2022

Gdzie staną kontenery dla uchodźców?

Miasto zapowiedziało, że przyjmie dar od firmy MTB w postaci kontenerów/domów modułowych dla uchodźców z Ukrainy. Po spotkaniu z kilkunastoma mieszkańcami Osiedla Kolejarz (9 osób wyraziło zgodę na lokalizację kontenerów dla uchodźców na osiedlu), a na osiedlu tym żyje co najmniej 2,5 tys. osób, władze czują, że mają legitymację do ustawienia na tym osiedlu obiektów dla uchodźców. 

Już na samym wstępie ujawniły się liczne problemy i niedopatrzenia władz, przede wszystkim teren musi być oświetlony i to pochłonie nie tylko zapowiadane wcześniej 200 tys. zł na uzbrojenie, ale do tego jeszcze ponad 300 tys. zł na oświetlenie. Tym sposobem Miasto wyda zapewne co najmniej pół miliona złotych, a teraz pytanie kluczowe - ile będzie miesięcznie kosztowało Miasto Chojnice utrzymanie tego "osiedla uchodźców"? Żeby nie było żadnych wątpliwości, popieram przyjmowanie uchodźców, nawet imigrantów ekonomicznych, nie mam nic przeciwko jeśli to jest przemyślane i ma służyć jakiemuś celowi a ludzie ci będą mieli zapewnione szanse bytu i rozwoju, a być może i perspektywę pracy. Problemem, jak zawsze w przypadku władz Chojnic jest sposób wykonania, nawet szczytnych celów. Jest on nieprzemyślany. Takie osiedle nie będzie sprzyjać, ani integracji tej społeczności, ani dobrostanowi miasta. Nie można próbując pomagać jednym - i to nielicznym uchodźcom - szkodzić jednocześnie innym - licznym mieszkańcom miasta. 

Ponadto, działka, którą miasto chce przeznaczyć na ten cel ma ponad 8 tys. m. kw. Jest to więc spory teren (wcześniej zajmowany między innymi przez żwirownię, a jeszcze wcześniej Sowieci poszukiwali tam złóż surowców). Uważam, że przeznaczanie tej działki na ten cel jest bezzasadne. Jest to świetnie położony teren, który mógłby być przeznaczony pod budownictwo mieszkaniowe, albo pod park, którego na Osiedlu Kolejarz nie ma. Zresztą, chojnickie osiedla są zapuszczone jak ukraińskie stepy. 

Dlatego proponowałbym jednak, aby firma MTB i Miasto Chojnice wycofali się z umowy, którą próbują podjąć i z planu, którą chcą zrealizować w tym miejscu. Miasto dysponuje na pewno terenami, które nie są tak atrakcyjne, gdzie ustawienie domów modułowych nie będzie też narażało na szwank właścicieli sąsiednich nieruchomości. Jaka jest logika oddawania tego terenu pod osiedle uchodźców, kiedy jednocześnie próbuje się sprzedać tereny za Metalowcem? Przecież na tej działce, mającej 8 tys. m kw. spokojnie mogłoby powstać dziesięć domów jednorodzinnych. 

Podsumowując, żądam od Miasta Chojnice, aby rozpisały konsultacje społeczne nt. miejsca  w którym Miasto będzie budować osiedle dla uchodźców. Na pewno nie może być to centrum osiedla domków jednorodzinnych. To jest wykluczone. Zresztą, jeśli chciałby się osiągnąć efekt integracyjny, taką społeczność powinno się rodzinami przyjmować do odseparowanych od siebie mieszkań i miejsc. Taniej Miastu byłoby wynająć mieszkania lub wygospodarować z zasobów ZGM odpowiednie lokale, niż budować to osiedle z "domków modułowych". Ponadto przyjmując, że cena za metr kwadratowy działki w tym miejscu w mieście kosztuje ok. 150-200 zł, to znaczy, że miasto udostępnia na cel budowy tego osiedla teren wart ok. 1,5-2 mln złotych. Na kolejnym chojnickim osiedlu będziemy mieli "bohomaz architektoniczny", który na pewno nie będzie dla Miasta tani w utrzymaniu. 

Poniżej zamieszczam lokalizację działki przeznaczonej pod budowę "osiedla dla uchodźców":




czwartek, 19 maja 2022

Medialny ban na opozycję

Coraz bliżej wyborów, a w mieście piętrzą się problemy i nierozwiązane sprawy. Dlatego opozycja mając ręce pełne roboty z chęcią chciałaby przedstawić wyniki swoich dociekań, także swoje propozycje i dociekania opinii publicznej, ale w Chojnicach jest to prawie niemożliwe. Waleczne kiedyś chojnice24.pl stały się nijakie, dosłownie. Chojnice.com są tubą Finstera, podobnie gazetką "Chojniczanin". Radio Weekend gdzieś tam dryfuje sobie na wodach spod znaku PO, raz bliżej, raz dalej od lokalnego układu władzy. "Czach Chojnic" raczej ma dobre relacje z ratuszem. Efekt tego układu medialnego jest taki, że w mojej opinii, ratusz dysponuje zdolnością blokowania przekazu medialnego do obywateli, co w oczywisty sposób narusza nie tylko standardy demokratycznego państwa prawa, ale też i pracy dziennikarskiej. W Chojnicach niezależni dziennikarze, to ci na emeryturze. Sytuacja jest więc patowa i medialnie oczywistwa dla opozycji - media nie są skore do współpracy z siłami antyratuszowymi. 

W tej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak budować własne kanały komunikacji ze społeczeństwem. Ostatnia nasza konferencja prasowa pokazała, że lokalna władza się nas boi. Przypuszczam, że po naciskach z ratusza główne media w Chojnicach otrzymały dyspozycję nałożenia embarga na nasz przekaz. Niektóre media nawet coś próbowały publikować, ale tych publikacji już nie ma na ich stronach - jest to kompromitujące i wystarczające, żeby zgłosić jako manipulacje medialne - ale nie będziemy bili się z koniem, będziemy robili swoje. Władze miejskie nie mają pomysłu na Chojnice i doprowadzają do wielu negatywnych zjawisk o których mówimy, nikt z tego układu nie chce słuchać o pozytywnych rozwiązaniach dla miasta, bo każde takie rozwiązanie uderza w interesy lokalnego układu. 

Chojniczanie powinni wiedzieć, że jeśli chcą obiektywnych informacji o mieście i polityce w Chojnicach, to powinni przede wszystkim sięgać po alternatywne źródła, zamiast głównych mediów w mieście. 

poniedziałek, 16 maja 2022

Burmistrz hazardzista?

MKS Chojniczanka odniosła sportowy sukces, dostając się do I ligi. Stało się to zapewne po ogromnym wysiłku działaczy i sportowców, ale i ze wsparciem Miasta Chojnice. 


Niemałym wsparciem. Jak się bowiem okazuje, a tak powiedział dziś publicznie burmistrza Chojnic, Miasto zainwestowało w stadion - tylko w stadion - 24 mln złotych!  (tutaj wypowiedź burmistrza). Ta informacja oczywiście wymaga weryfikacji, bowiem burmistrz wiele razy kłamał publicznie o sprawach publicznych, być może i tym razem powiedział coś niezgodnego z prawdą nie przejmując się konsekwencjami swoich kłamstw. Przypomnę, że ten sam burmistrz pod pozorem konieczności oszczędności środków publicznych prowadził kampanię "prywatyzacji" chojnickich przedszkoli, a chodziło o wiele mniejsze kwoty. 24 mln złotych, to jest skala inwestycji, której nie doświadczyły ze strony Miasta, przypuszczam, że w ciągu ostatnich 10 lat wszystkie razem wzięte kluby, stowarzyszenia i fundacje w Chojnicach. Prezes Kaluzo się cieszy, burmistrz się cieszy. Panowie się cieszą. Kaluzo z rozpoznawalności Chojnic dzięki Chojniczance, a Finster z inwestycji w podgrzewaną murawę...Właśnie, podgrzewana murawa. Kosztowała kilka milionów, ale kiedy Miasto ją budowała wizje na awans do I ligi były mgliste, więc ładowanie pieniędzy w murawę, było jednym wielkim hazardem. Gdyby Chojniczanka przegrała 3 ostatnie mecze, awans byłby niemożliwy. Łut szczęścia sprawił, że być może murawa się przyda, ale nikt nie wie na jak długo? Może na rok? Może na dwa? Cała ta smutna sytuacja wskazuje, że burmistrz Chojnic za publiczne pieniądze bawi się dosłownie w hazard -  "obstawiając" publicznymi środkami zwycięstwo Chojniczanki, z nadzieją na polityczny uzysk po wygranej. Jest to wielce niepoważne zachowanie i niegodne osoby burmistrza Miasta Chojnice.  Na stanowiskach publicznych nie ma miejsca dla tego typu hazardzistów. 

niedziela, 15 maja 2022

Koferencja prasowa Konfederacji

 


Z Chojnice.tv wstawiam podsumowanie tematów, które poruszyłem na konferencji prasowej:

"Marcin Wałdoch z chojnickiego klubu Konfederacji na sobotniej (14.05) konferencji prasowej przy Wszechnicy Chojnickiej skupił się na tematach miejsko – osiedlowych, stawiając niekiedy pytania do burmistrza.

W swym wystąpieniu działacz Konfederacji poruszył wiele wątków. Przedstawiamy je w kolejności chronologicznej:

- władze miasta powinny przygotować plan zahamowania „inflacji” marketów, gdyż kolejny ma powstać przy pl. Piastowskim;

- deweloperzy „agresywnie niszczą na osiedlach domów jednorodzinnych marzenia chojniczan o własnym domku”;

- o wymianie za 250 tys. zł średniowiecznej nawierzchni na odcinku ul. Strzeleckiej na kostkę granitową;

- o „kontenerach z MTB” (cytat z wypowiedzi MW) i o spotkaniu mieszkańców osiedla Kolejarz;

- „nadal nie upubliczniono protokołu z obrad Rady Nadzorczej ZZO Nowy Dwór z uwagami ws. b.prezes”;

- „p.burmistrzu, wnioskuję, by opłaty na cmentarzu były podnoszone stopniowo, a nie skokowo”;

- „nadal nie wprowadzono w Chojnicach budżetu obywatelskiego; trzeba minimum przygotować program jego wprowadzenia”;

- „Czy pan burmistrz Arseniusz Finster zawiadomił Policję o kąpieli w fontannie kibiców Chojniczanki, którzy w ten sposób cieszyli się z awansu do I Ligi?

- co z wizją rozwoju MZK?

Więcej w relacji video". Źródło: https://www.chojnice.tv/wideo-7644-Konfederaci_pytaj%C4%85_burmistrza_o_plan_zahamowania_%60inflacji%60_market%C3%B3w


Dodam jeszcze, że problem budżetów obywatelskich jest palący, jesteśmy chyba jednym miastem w tej części Polski, które takiego budżetu nie posiada, a Pan Absolwent, czyli student Adam Kopczyński pełniący funkcję wiceburmistrza, nie ma chyba czasu na kwestie związane z budżetami obywatelskimi. W końcu zdecydował się przecież raz jeszcze ukończyć studia, które podobno już dawno ukończył...

niedziela, 10 kwietnia 2022

Kontenery na siłę?

Chciałbym się publicznie zapytać władz Miasta Chojnice, kiedy i z kim konsultowały wstawienie na Osiedle Kolejarz w Chojnicach kontenerów dla uchodźców z Ukrainy? Dlaczego akurat takich kontenerów, a nie innych? Dlaczego w ogóle zaczynamy budować kontenerowe osiedla? Czy władze Chojnic mają świadomość tego co robią, czy robią co robią, bo nie mają żadnej świadomości o tworzeniu "kontenerowych miasteczek" i skutków takiego działania? 

Obawiam się, że decyzje władz Miasta są nieprzemyślane i podjęte przy absolutnym braku rozeznania stanowiska mieszkańców. Takich sytuacji, niestety, jest coraz więcej, Miasto swoje, mieszkańcy swoje. Jak długo będzie to trwało? Kiedy mieszkańcy odsuną w końcu od władzy samorządowców zupełnie nie respektujących woli i stanowiska obywateli? 

Dlaczego burmistrz i jego majętni koledzy nie przyjmą do siebie i do swoich posiadłości uchodźców? Dlaczego nie ustawią kontenerów dla uchodźców na swoich działkach albo w swoim sąsiedztwie? A może właściciele firmy MTB Modules z Chojnic zaproponują swoją działkę i ziemię pod kontenery dla uchodźców? Czy firma MTB Modules dba o relacje ze społeczeństwem, czy pryncypialnie postanowiła "obdarować" lokalną społeczność kontenerami, które będą stały w środku osiedla domków jednorodzinnych? Czy to jest odpowiedni sposób zarządzania przestrzenią publiczną? Czy ZGM chojnicki nie posiada żadnych wolnych zasobów mieszkaniowych?

Poza tym, za około 200 tys. zł, które Miast ma zainstalować przyłącza można spokojnie wynająć na wolnym rynku w Chojnicach 10 mieszkań na rok! Nie potrzeba do tego stawiać kontenerów i ingerować w przestrzeń publiczną pod pretekstem przyjmowania uchodźców. To są zupełnie nieuzasadnione wydatki, a firma MTB jeśli chce przyjmować uchodźców do swych kontenerów, niech to zrobi na swoim terenie. 

Czy naprawdę nie ma lepszych rozwiązań?  

W związku ze sprawą wystosowałem następującą wiadomość do firmy MTB Modules z Chojnic: 


"Szanowni Państwo,

Z podziwem dostrzegłem Państwa inicjatywę polegającą na przekazaniu kilku kontenerów mieszkalnych dla mieszkańców Ukrainy, którzy musieli uchodzić przed wojną ze swojej ojczyzny, to naprawdę szczytne działanie.

Chciałbym jednak, jako chojniczanin i mieszkaniec Osiedla Kolejarz, zgłosić Państwu swój zdecydowany sprzeciw wobec lokalizacji przyjętej dla tego "daru" przez Miasto Chojnice. Rozumiem, że Państwo "darujecie" Miastu kontenery, ale proszę zauważyć, że Miasto w tej sprawie nie dochowuje żadnych procedur, które byłby związane z poszanowaniem interesu mieszkańców Chojnic i mieszkańców Osiedla Kolejarz. Burmistrz informuje poprzez media, że takie kontenery staną na miejskim terenie na Osiedlu Kolejarz i pomija się, z tego co mi wiadomo, konsultacje społeczne i lokalnych mieszkańców. Poza tym, stawianie Państwa kontenerów w sąsiedztwie domków jednorodzinnych jest wielce dyskusyjne. Rozumiem, że z Państwa strony jest to działanie charytatywne, ale proszę brać też pod wzgląd charakter i architekturę naszego osiedla, nie ma ona wiele wspólnego z budownictwem i charakterem mieszkalnictwa, które Państwo proponujecie. 

Proszę zatem, abyście Państwo wymagali od Miasta w związku ze swym darem konsultacji społecznych nt. usytuowania i warunków usytuowania Państwa kontenerów na terenie miasta. Stanowisko mieszkańców Miasta w tej sprawie jest kluczowym elementem zarówno satysfakcji z życia mieszkańców Miasta, jak i odbioru społecznego Państwa firmy w lokalnej wspólnocie. 

Z pozdrowieniami
Marcin Wałdoch"

czwartek, 31 marca 2022

Kogo sponsorował ZZO Nowy Dwór?

W związku zawirowaniami wokół ZZO Nowy Dwór, pojawia się wiele pytań na temat funkcjonowania tej spółki i zależności w jakie uwikłane mogłoby być jej kierownictwo oraz relacji jakie łączyły kierownictwo ZZO w władzami samorządowymi. 

Publicznie stwierdziłem około miesiąca temu, że ZZO było w największej mierze sponsorem przede wszystkim organizacji pozarządowych, w tym fundacji, klubów sportowych, stowarzyszeń przede wszystkim z Chojnic. Takiemu twierdzeniu publicznie zaprzeczył Arseniusz Finster Burmistrz Miasta Chojnice, który zresztą przez długi czas bronił publicznie Lucyny Perlickiej. Finster na konferencji prasowej 14 lutego 2022 r. powiedział dokładnie tak:

"ZZO wspierało w różnych działaniach nie tylko Miasto Chojnice, ale też Brusy, Czersk. Wszystkie gminy wchodzące w skład ZZO Nowy Dwór. Nie dość tego, każde wsparcie było opiniowane przez Radę Nadzorczą, czyli przez członków tych wszystkich gmin. Chojnice nie dostawały więcej, niż dostawały inne. To są pieniądze rzędu kilku, kilkunastu tysięcy złotych, w skali roku". W świetle tej wypowiedzi i w konfrontacji z danymi, które przedstawiam poniżej należy uznać z pełną stanowczością, że Arseniusz Finster Burmistrz Chojnic kłamał w tej sprawie publicznie i do takiego człowieka na urzędzie publicznym nie można mieć żadnego zaufania. Kolejny dowód na to, że Arseniusz Finster nie nadaje się do pełnionego przez lata urzędu i potwierdzenie tego o czym pisałem wielokrotnie - ta lokalna władza okłamuje obywateli, manipuluje nimi i uprawia sobiepaństwo, bo nie ma nad sobą żadnej kontroli społecznej. 

Proszę obejrzeć materiał od 49:45 do 50:25. 


 

 Jak wyglądają fakty? 

Próba zweryfikowania tych powyższych twierdzeń (moich jak i Finstera) nie była łatwa, bo spółka, w mojej opinii, niechętnie dzieli się informacjami publicznymi i przy zapytaniach o informację publiczną stawia bariery, np. wymaga wykazania interesów prawnego, tam gdzie tego w ogóle nie powinna wymagać lub twierdzi, że informacja o którą się wnioskuje to informacja przetworzona. To przed obywatelem na pewno buduje mur, którego statystyczny mieszkaniec nie ma ochoty forsować. Dlatego dzielę się informacjami, która spółka finalnie udostępniła. Odpowiedź na moje zapytanie o sponsoring ZZO wobec podmiotów z gmin, które wchodzą w skład gremium wspólników spółki jest podstawą do dalszych konkluzji, wskazujących na patologizację zarządzania sprawami publicznymi w lokalnej przestrzeni publicznej. 

Oto najważniejsze wnioski: 

1. Organizacje pozarządowe z Chojnic uzyskiwały lwią część całości sponsoringu jaki wypłacał ZZO w latach 2013-2021. Choć Chojnice są zaledwie jednym z dziesięciu wspólników, to na organizacje pozarządowe z Chojnic, w tym na kluby sportowe, ZZO przeznaczył 58% ogółu wypłaconych środków w latach 2013-2021, a wypłacił ich 206 362,50 zł, w tym dla podmiotów pozarządowych z Chojnic 119 775 zł, czyli wskazane 58%. Jeśli dodamy do tego sponsoring organizacji pozarządowych z gminy wiejskiej Chojnice, to ten udział rośnie do 66,6 %. Zdecydowanie więc stwierdzić można, że ZZO było zaangażowane przede wszystkim w finansowanie organizacji pozarządowych z Chojnic, a nie tak jak chciałby to przedstawić Finster w równej mierze zarówno w organizacje z Chojnic, jak i z innych gmin wspólników ZZO. Dane te są zupełnym zaprzeczniem kłamstw Finstera, które wygłosił publicznie. Chojnickie podmioty pozarządowe były głównym beneficjentem sponsoringu z ZZO. 

2. Większość środków pochłaniał sponsoring klubów sportowych, co zgodne jest z logiką grantową w Chojnicach (choć ChKS "Kolejarz" otrzymał najmniej we wskazanym okresie, bo zaledwie 500 zł).  

3. Pozostali wspólnicy prawdopodobnie w ogóle nie mieli wiedzy na temat skali sponsoringu płynącego do podmiotów pozarządowych z Chojnic - i tak twierdzę, pomimo deklaracji Finstera o tym, że sponsoring opiniowała Rada Nadzorcza, a w kontekście tych danych jasnym jest absolutny brak utrzymania jakichkolwiek proporcji i zasad prowadzonego przez ZZO sponsoringu. 

4. Najszerzej płynący do Chojnic sponsoring ZZO wskazuje na to, że władze tej spółki były w pełni zależne od zachcianek i kaprysów lokalnego układu politycznego, którego zwornikiem jest Finster. Na liście podmiotów z Chojnic, które uzyskały środki z ZZO nie widzę żadnego, który w tamtym czasie byłby w jakiejkolwiek mierze opozycyjny wobec lokalnego układu władzy. Widzę natomiast sponsoring MKS "Chojniczanka", widzę sponsoring Promocji Regionu Chojnickiego i wielu innych podmiotów idących pod rękę z lokalną władzą polityczną. Nie wygląda to dobrze. 

5. Z zadowoleniem natomiast należy dostrzec, że od 2018 r. coś się zmieniło w polityce sponsoringu prowadzonego przez ZZO i w zasadzie od tego roku pieniądze - bardzo niewielkie otrzymują przede wszystkim inne gminy, aniżeli gmina miejska Chojnice. 

W odniesieniu do przedstawionych informacji, należy uznać, że głównym odpowiedzialnym za takie prowadzenie spraw spółki nie była wcale prezes Lucyna Perlicka, ale był to w jakiejś mierze, w mojej ocenie, wynik wpływów i nacisków lokalnego układu politycznego, który traktował ZZO jako worek pieniędzy z których można transferować środki na działania, które były miłe oku lokalnej władzy w Chojnicach i działo się to, prawdopodobnie, absolutnie bez poszanowania interesów pozostałych wspólników spółki. 


Odpowiedź z ZZO Nowy Dwór na moje zapytanie o dostęp do informacji publicznej: 


W sprawie ZZO, Radio Weekend przedstawiło bardzo interesujące informacje: Marek Janowski o wnioskach pokontrolnych w ZZO. Lucyna Perlicka o sytuacji w ZZO: tutaj. Powstają pytania - czy Lucyna Perlicka stała się kozłem ofiarnym niegospodarności lokalnego układu władzy...? Czy Lucyna Perlicka jest winna stawianym jej publicznie zarzutom? 

poniedziałek, 7 marca 2022

„Sympatyzowanie z Rosją jest zapisane w DNA chojnickich elit władzy"

Tytuł posta pochodzi z wypowiedzi Zdzisława Januszewskiego. Po raz pierwszy od lat, radny miejski wypowiedział się w sposób racjonalny, odważny i zgodny z faktami. Chodziło o utrzymywanie relacji partnerskich przez Chojnice z białoruskim Mozyrem. Radny Zdzisław Januszewski, który podniósł wiele argumentów przeciwko utrzymywaniu relacji z białoruskim Mozyrem, spod którego wylatują na Ukrainę rakiety Iskander, słusznie zauważył, że przez ponad dwie dekady lokalne władze w Chojnicach zdawały się nie zauważać tego, kto rządzi na Białorusi i jak łamane są prawa człowieka w tym państwie. W obliczy takich postaw lokalnej władzy, Zdzisław Januszewski miał w mojej ocenie prawo do takich twierdzeń jakie wygłosił. Dziś może to wywoływać kontrowersje i oburzenie, ale bądźmy obiektywni i spójrzmy na to, że chojnickiej władzy nie przeszkadzały dotąd rządy Łukaszenki, a co więcej w obliczu konfliktu zbrojnego nadal chciały utrzymywać relacje partnerskie z Mozyrem. 

W tej sprawie oburzające jest też stanowisko Arseniusza Finstera i Renaty Dąbrowskiej, którzy w swoim bezczelnym liście zaatakowali merytoryczną krytykę i właściwą postawę radnego miejskiego Zdzisława Januszewskiego. Władze Chojnic od jakiegoś czasu nie robią wiele poza pisaniem listów i donosów, na obywateli, a szczególnie na tych, którzy nie idą w życiu publicznym po myśli Arseniusza Finstera i jego ekipy. Te "przeszkody" są w brutalny sposób niszczone, a osobom takim odbiera się prawo do szacunku publicznego - najnowszym przykładem jest właśnie atak na radnego Zdzisława Januszewskiego. 

Przez lata Arseniusz Finster i jego druhowie oraz promotorzy polityczni, chodzili na cmentarz żołnierzy radzieckich kłaniać się przed Czerwoną Gwiazdą, każdego 14 lutego. Było to upokarzające dla wielu chojniczan i ich rodzin, szczególnie dla tych, którzy doznali krzywd z rąk sowieckich. Burmistrz nigdy nie zrozumiał, że składanie kwiatów Sowietom w tym dniu jest równie niewłaściwie jak składanie kwiatów pod mogiłami żołnierzy niemieckich, którzy zaatakowali Polskę w 1939 r. Skoro składał kwiaty przed Czerwoną Gwiazdą w imieniu mieszkańców (sic!), to powinien w swoje konsekwencji składać kwiaty hitlerowcom 1 września. Chojnickiej elicie władzy brak na pewno wiedzy historycznej, tego wielokrotnie byliśmy obserwatorami, ale to co uderza to buta z jaką ludzie ci bronią postsowieckiej symboliki. Ich korpus wiedzy historycznej ogranicza się bowiem do perspektywy historycznej znanej ze "szkoły sowieckiej", i tak też wygląda od lat polityka historyczna w Chojnicach. Te postawy lokalnej elity władzy wymagają ciągłej pracy i uwagi badaczy z zakresu politologii, socjologii i historii, żeby wyjaśnić ten fenomen jakim jest lokalny układ władzy, tak sympatycznie zerkający za Bug od dekad. 

Obecnie gdy wybuchła wojna Rosji z Ukrainą, należy zastanowić się na poważnie nad likwidacją cmentarza radzieckiego i przeniesieniem szczątków tych żołnierzy sowieckich na jakąś kwaterę na cmentarzu komunalnym. W tym miejscu natomiast, gdzie obecnie jest cmentarz powinien stanąć pomnik Żołnierzy Wyklętych oraz parking, który przydałby się dla klientów pobliskiego targowiska - chociaż nie jestem wcale zwolennikiem kolejnych parkingów, więc mógłby pozostać minipark - z pomnikiem Żołnierzy Wyklętych. Miejsce sowietów jest gdzie indziej, na pewno nie na eksponowanym miejscu w naszej przestrzeni publicznej. Nadszedł najwyższy czas, aby to zrozumieć, a kto tego nie rozumie, ten rzeczywiście powinien się zastanowić z kim, i z czym sympatyzuje. 

piątek, 25 lutego 2022

Co się dzieje pod Mozyrem na Białorusi?

Popieram działania radnych PiS, którzy zażądali od władz miasta zawieszenia stosunków partnerskich z Mozyrem

Sytuacja stała się dramatyczna od czasu wybuchu wojny 24 lutego 2022 roku jesteśmy w bardzo ciężkim położeniu w Europie Środkowo-Wschodniej. Uważam, że należy się spodziewać, iż państwo ukraińskie załamie się w najbliższym czasie [aktualizacja: Ukraina broni się, dzięki męstwu swojego żołnierza, ale też dzięki przebudzeniu Zachodu (przez polskiego Premiera), który wspomaga Ukrainę materiałowo. Jest szansa, że Kijów przetrwa, a Rosja przegra tę wojnę]. Ukraina została pozostawiona sama sobie, podobnie jak Polska w 1939 roku - choć my byliśmy wtedy w sojuszach wojskowych. Obecnie Ukraińcy są atakowani także z terenów Białorusi. Na Twitterze znalazłem bardzo niepokojące zdjęcie - obrazujące jak z obrzeży chojnickiego miasta partnerskiego, czyli z Mozyra wystrzeliwane są w kierunku Ukrainy rakiety balistyczne! Stąd popieram stanowisko wygłoszone przez Zdzisława Januszewskiego, który stwierdził, że Chojnice wspierają agresora Łukaszenkę i Putina, współpracując z Mozyrem. Oczywiście klub radnych Finstera pt. Program 2023 sprzeciwia się zerwaniu stosunków z Mozyrem. Tęsknią za paradami białoruskiej milicji? 

Kilkukrotnie w przeszłości krytykowałem związki partnerskie z Mozyrem. Głównie dlatego, że nie ma tam żadenej samorządności i demokracji i kontakty chojnickich notabli z tymi pseudo samorządowcami z Białorusi były uwłaczające dla godności chojniczan. Rozumiem ideę partnerstwa, chęć wspierania się, itd. Jednak w warunkach białoruskich nie ma żadnej wolności, ani żadnej samorządności, a chojniccy samorządowcy jeździli tam oglądać - być może przypadkiem - parady białoruskiej milicji - co również jest uwłaczające. Czy warto było utrzymywać te relacje, tylko po to, aby burmistrz miał gdzie wyjechać z radnymi? 

Poniżej przedstawiam dowód na to, że w trybie natychmiastowym Miasto Chojnice powinno zerwać relacje z białoruskim Mozyrem. Precz z białoruską dyktaturą Łukaszenki! 




Dziś (27.02.2022) opublikowano film na Twitterze na którym można zobaczyć jak spod Mozyra wystrzeliwane są rakiety balistyczne Iskander - w tym samym czasie, kiedy Rosjanie i Białorusini udali się na rozmowy na granicę z Ukrainą, aby negocjować. Żadnych lekcji z historii nie wyciągnięto, z Rosją walczącą nie ma negocjacji - Rosja negocjuje tylko w dwóch przypadkach - jak jest na kolanach, albo jak wygrywa. Obecnie jest w natarciu i wszelkie negocjacje to dezinformacja i element gry wojennej. Teraz to Chojnice są już w centrum międzynarodowego skandalu. Finsterowi i jego radnym proponowano, aby zerwali stosunki z Mozyrem, nie zrobili tego. A warto było podjąć rozsądną decyzję: https://twitter.com/nexta_tv/status/1497957138647375876?t=8h0CFwqdbg9-Tl5FfQjsKw&s=04&fbclid=IwAR3irIzDPyjV6w0nYmBcjG0U815HeVMHV-Q-kE7dTPiK8XwYdFSsp68E0f4

O sprawie informują już wszystkie media w Polsce i na świecie: https://www.pap.pl/aktualnosci/news%2C1095077%2Crosja-wystrzelila-rakiety-iskander-z-terytorium-bialorusi-w-kierunku

W mojej opinii, historycy mogą uznać datę 24 lutego 2022 roku za początek III wojny światowej. 


wtorek, 22 lutego 2022

ZZO broni się przed jawnością

W związku z sytuacją w ZZO Nowy Dwór Sp. z o. o. (popularnie nazywane wysypiskiem śmieci), wysłałem do spółki zapytania o kopie protokołów z posiedzeń Rady Nadzorczej ZZO. 

Nowy prezes zarządu Marek Jankowski odmówił mi prawa dostępu do informacji publicznej, błędnie twierdząc, że protokoły RN ZZO nie są informacją publiczną. Oczywiście, że są. Spółka jest spółką, jakby nie było komunalną - bo jej właściciele to jednostki samorządu terytorialnego i każda faktura i każdy dokument wytwarzany przez tę spółkę jest informacją publiczną, dlatego są to informacje, które powinna znać opinia publiczna. Swoje pytanie ponowiłem, jeśli nie będzie udostępnienia informacji, to sprawa trafi do sądu. 

"Korzystając z prawa dostępu do informacji publicznej składam zapytanie o kopie protokołów z posiedzeń Rady Nadzorczej ZZO Nowy Dwór Sp. z o. o. za lata 2019-2022, włącznie z kopią protokołu z ostatniego posiedzenia RN. Wnoszę o przekazanie mi kopii protokołów z posiedzeń RN za wskazany okres". 




Moja satysfakcja

Burmistrz Miasta Chojnice rozumie, co się pisze i co się mówi. Dał tego świadectwo na ostatniej konferencji, wszystko przyjął do wiadomości. Choć ta wypowiedź nie usuwa wyrządzonych krzywd i nie zaciera rzucanych fałszywych oskarżeń pod moim adresem, to daje mi jednak drobną satysfakcję. Proponuję wysłuchać, bo to klasyczne "cofanie się rakiem". 

Moja satysfakcja od 9:30 do 12:00. 



piątek, 18 lutego 2022

300

Iluzoryczne poparcie z którego tak cieszą się władze miejskie nie ma żadnego znaczenia. 

Chodzi tutaj o szumne badania UAM w Chojnicach, które służą do budowy strategii Miasta Chojnice. W mojej opinii te badania nie są podstawą dla wniosków wysuwanych przez władze miejskie i mogę to udowodnić statystycznie. Wykonano bowiem, jak podano na chojnice.tv trzysta (300) ankiet, a dokładnie były to 302 ankiety (wg informacji jakie uzyskałem od dra Bartłomieja Kołsuta). Jeśli trzysta osób, a właściwie to jeszcze mniej bo około 240 osób, to dla władz Chojnic wszyscy chojniczanie, albo ogólnie chojniczanie - w domyśle wszyscy mieszkańcy Miasta, to gratuluję kolejnej manipulacji. 300 ankiet to nie jest żadna poważna próba badawcza, fakt, to jest jakaś próba badawcza, jakaś wypadkowa i obrazująca jakąś tendencję, ale jest to badanie z którego nie można wyciągać wniosków, które wyciąga Arseniusz Finster, który mówi: Wyniki ankiety są potwierdzeniem tego, że warto budować zachodnie obejście. Ono odkorkuje rondo Solidarności. Cieszę się z tego poparcia społecznego dla tej budowy i bardzo proszę moich adwersarzy na czele z p.Michałem Gruchałą, żeby zechcieli się z tą tematyką zapoznać. 

To proszę Państwa jest kolejna manipulacja. O jakim poparciu społecznym mówi burmistrz? 240 osób? W 2019 r. uzyskałem w wyborach do Sejmu w Chojnicach 396 głosów, zdecydowanie więcej niż 240 osób. Czy w tej sytuacji mam prawo powiedzieć, że mam poparcie społeczne dla odwołania Arseniusza Finstera ze stanowiska? Czy mogę powiedzieć, że chojniczanie popierają ten pomysł? No chyba mam, i to większe niż burmistrz do budowy "zachodniego obejścia"!

W ankiecie pytanie nr 10 brzmiało: Na których działaniach i projektach powinny się skupić władze Chojnic? Proszę ocenić każde z poniżej wymienionych działań/inwestycji na skali od "1" (zdecydowanie nie) do "5" (zdecydowanie tak). I poniżej w tabeli pkt. 1, gdzie można było stawiać punkty na Skali Likerta od 1 do 5, brzmiał: Budowa zachodniego obejścia drogowego. Ankietę posiadam, gdyż dr Bartłomiej Kołsut przesłał ją, dzięki swej uprzejmości, również mi do wypełnienia. Brałem udział w tym badaniu. Na pytanie o zachodnie obejście udzieliłem odpowiedzi: "ani tak, ani nie". Choć nie miałem wtedy świadomości tego jak rzeczywiście ma wyglądać ta "zachodnia obwodnica", dziś ją mam i zdecydowanie wybrałbym odpowiedź "zdecydowanie nie". Odpowiadałem 24 czerwca 2021. Poza tym w ankiecie nie było odrębnego pytania o "Budowę zachodniej obwodnicy"

Zatem, władze miejskie twierdzą, że tak przygotowana ankieta i tak postawione pytanie, dają im mandat, do tego aby twierdzić, ze posiadają poparcie społeczne dla forsowanego przebiegu zachodniego obejścia? Problem jednak jest głębszy i metodologiczny. Po pierwsze, kto z respondentów wiedział o rzeczywistej i forsowanej przez władze lokalne, lokalizacji zachodniego obejścia? Czy do pytania dołączono mapę? Nie, nie dołączono. Kto z respondentów rozróżniał "zachodnią obwodnicę" od "zachodniego obejścia"? Może to wyjaśni nam teraz burmistrz? Może ma na to jakąś naukową odpowiedź? Bo według mnie statystyczny mieszkaniec pod pojęciem "zachodnie obejście", tym bardziej przed awanturą, która wobec tej lokalizacji wybuchła rozumiał dosłownie: "zachodnią obwodnicę Chojnic".  Ilu było wśród respondentów chojniczan, których nieruchomości będą leżały przy forsowanym "zachodnim obejściu"? 

Oświadczam, że nieuprawionym jest na podstawie ankiety UAM wnioskować, że Burmistrz Miasta Chojnice posiada poparcie społeczne dla budowy zachodniego obejścia w forsowanej lokalizacji. To badanie i jego wyniki nie dają podstaw takim twierdzeniom. W tym kierunku, jeśli chciałoby się wykonać badanie - musiano by inaczej postawić pytanie oraz uzyskać minimalnie nieco ponad 1 tys. odpowiedzi na terenie miasta - tylko i wyłącznie wśród mieszkańców miasta Chojnice. 

Zastanawia mnie też to, że około 700 osób odmówiło wypełnienia ankiety. To pokazuje jak niskie zaufanie chojniczanie mają do życia publicznego i do wszelkich form udzielania informacji o sobie i swoich poglądach w Chojnicach. Z tego przede wszystkim, władze miejskie i burmistrz powinni wyciągnąć dla siebie wnioski i refleksje. 

wtorek, 15 lutego 2022

Pacta sunt servanda

Umów należy dotrzymywać. 

W 2017 r. spotkałem się z Arseniuszem Finster w jego burmistrzowskim gabinecie w ratuszu, żeby zakopać topór wojenny, żeby spróbować możliwości współpracy i przede wszystkim, żeby doprowadzić do deeskalacji nabrzmiałego konfliktu. Przypomnę, że wygrałem w tym samym roku sprawę sądową z Arseniuszem Finsterem, który oskarżył mnie o pomówienie, była to sprawa karna. Wyciągnąłem rękę do dialogu. W czasie naszej rozmowy i w związku z naszymi ustaleniami, zgodziliśmy się co do tego, że spory należy rozwiązywać między nami - a nie na sali sądowej, ani nie przez trzecie instytucje. Taka była umowa. I ja tej umowy się trzymałem, zgodnie z danym słowem. Nie kierowałem żadnych spraw wobec burmistrza, nigdzie indziej jak tylko przed opinię publiczną - zgodnie z naszą umową, żeby pozostać w konwencji przeciwników politycznych, ale nie wrogów. Jedyne sprawy, które były przeze mnie kierowane do rozstrzygnięcia do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, dotyczyły spraw formalnych związanych z udostępnianiem informacji publicznej. Arseniusz Finster tej uczciwej gry politycznej nie wytrzymał i umowę zerwał stawiając mi publicznie w czasie ostatniej konferencji prasowej 14 lutego 2022 r. fałszywe zarzuty wyssane z palca nt. tego, że rzekomo gdzieś coś napisałem. Co gorsza, niczym w Procesie Kafki zostałem zaatakowany z urzędu, pomimo tego, że nic złego nie popłeniłem. Zastanawiając się, co tak podpaliło burmistrza, przypuszczam, że były to dwa główne elementy: 1. ujawnienie kłamstw Adama Kopczyńskiego z czasów kampanii samorządowej w 2018 r., kiedy kłamał o swoim wykształceniu; 2. informacja o planowanym referendum lokalnym, którą podałem do wiadomości opinii publicznej w czasie konferencji prasowej Konfederacji na Starym Rynku w Chojnicach. Czy to usprawiedliwia stawianie publicznie fałszywych oskarżeń wobec mnie? Czy to usprawiedliwia pisanie, w mojej ocenie - donosów, na Uniwersytet? Na pewno nie. Burmistrz Chojnic nie akceptuje pluralizmu, nie akceptuje odmienności poglądów, nie akceptuje lokalnej demokracji. Jedyne co akceptuje, to on sam i jego słowa - nie ważne na ile byłby one oderwane od rzeczywistości. To co zrobił wobec mnie jest szkodliwe i nie może się więcej powtórzyć. Dla obserwatorów powinno być oczywiste, że Arseniusz Finster próbuje mnie w ten sposób subordynować, uciszyć i zniechęcić do działalności publicznej. Trzeba mu jednak rozumieć, że działalność polityczna nie jest w Polsce karana, nie jest ścigana i jest w pełni legalna. Burmistrz mojego miasta z którym zawarłem umowę o warunkach rozwiązywania konfliktów, do którego wyciągnąłem rękę, postanowił na mnie donieść na uczelnię domagając się rozmowy dyscyplinującej, ale przy tym stawiając mi fałszywe zarzuty! To jest po prostu nieodpowiedzialne, kuriozalne i dla burmistrza kompromitujące, bo gdybym rzeczywiście napisał gdzieś coś, co mi zarzuca, to mógłbym zrozumieć ten atak i telefony oraz listy do przełożonych, ale jak trzeba być zagubionym w rzeczywistości, żeby wierzyć w coś, czego nie ma i nie było? 

Dlatego zapowiadam, że upublicznię korespondencję burmistrza z moim Uniwersytetem, aby można się było przekonać jak fałszywe i bezpodstawne - bez dowodów na stawiane zarzuty były oskarżenia wysuwane wobec mnie. 

Następnie rozważę podjęcie takich kroków, które skutecznie uniemożliwią burmistrzowi dalsze pomawianie mnie o czyny, których się nie dopuściłem. Pan burmistrz musi zdawać sobie sprawę, że rzucanie fałszywych oskarżeń jest niezgodne z prawem. Chyba, że burmistrz Chojnic zdecyduje się mnie publicznie przeprosić, w trakcie kolejnej konferencji prasowej i odwoła fałszywe zarzuty wobec mnie oraz wyśle odpowiednią korespondencję na mój Uniwersytet w której wyzna swój błąd. Jeśli burmistrz ma nieco honoru, to postąpi właściwie. 

Tytułem podsumowania chciałbym retorycznie zapytać, w co można wierzyć człowiekowi, który łamie dane słowo i który reprezentuje nadal lokalną społeczność? Czuję się nie tylko pomówiony, ale zwyczajnie okłamany i oszukany. O stratach moralnych nie wspomnę. 

poniedziałek, 14 lutego 2022

Finster napisze listy do Papieża?

 Popatrzcie jest już realny efekt naszych sobotnich konferencji - Arseniusz Finster po kilku latach zauważalnie mniejszej aktywności zdecydował się na konferencje, rzec można tematyczne. Nie zmusiły go do tego media, ale właśnie obywatelskie zaangażowanie. To bardzo cieszy, że Arseniusz Finster zaczął się udzielać w ten sposób i dostrzega konieczność odpowiadania na nasze argumenty i zarzuty. Dzisiejsza konferencja tutaj

Widziałem dzisiejszą konferencję, a w szczególności czas poświęciłem na wystąpienie burmistrza. 

W związku z tym odpowiadam burmistrzowi w sposób następujący: 

- nigdy w sferze publicznej nie stwierdziłem, że Arseniusz Finster nie jest doktorem - a jeśli jest inaczej, to niech Arseniusz Finster wykaże, gdzie i kiedy miało to miejsce.  Mógłbym, gdybym był jak Finster, z miejsca wystąpić do sądu z 212 kk o pomówienie. Finster powiedział, cytuję: "[...] i napisał, że Finster nie jest doktorem", na materiale video jest to: 35:28 do 35:33, tutaj. Finster po prostu kłamie. Podkreślam, nigdy i nigdzie tak nie napisałem. Kolejnym ciekawym wątkiem jest to, że wskazuje, że uzyskał uznawalność w Polsce swojej pracy na bazie "traktatu paryskiego" (te powszechnie znane traktaty paryskie dotyczą kwestii zmian klimatu), w mojej ocenie Finster się co najmniej pomylił, albo nie wie o czym mówi, a wypadało by znać podstawę prawną dla swojego wykształcenia z Rosji: bo chodzi najpewniej o konwencję praską z 1972 r. Konwencja praska była narzucona przez ZSRR demoludom i stanowiła, o uznawalności wykształcenia z Sowietów w demoludach. Niestety prawo to przetrwało w Polsce okres transformacji aż do 2004 r., co też wskazuje jaki problem mieliśmy z postkomuną w różnych obszarach. I niech nikt się nie łudzi, że standardy uzyskiwania stopni naukowych i tytułów są i były w ZSRR/Rosji takie same jak w Polsce i państwach Zachodu. Takie małe przejęzyczenie i obraz nieomylności włodarza. Nie wszystko, co Finster opowiada, to prawda objawiona i należy to bardzo ostrożnie przyjmować do wiadomości ze sporą dozą krytycyzmu, bo burmistrz różne rzeczy opowiada z dużą dozą pewności siebie. Jeszcze dodam tyle, że mam prawo prywatnie myśleć i mówić o doktoracie Finstera, to co o nim rzeczywiście myślę, natomiast publicznie w tej mierze nie można mi nic zarzucić. Przecież to ja, a nie kto inny, kilka lat temu opublikowałem kilka wpisów o arcanach doktoratu Finstera. Coraz częściej mam wrażenie, że Finster swój doktorat traktuje jako temat zastępczy, żeby nie odnosić się do merytorycznych zarzutów i odwracać uwagę opinii publicznej, obecnie być może od ZZO. 

- wielokrotnie pisałem o kłamstwach Finstera i nie dotyczyło to pojedyńczego i przywołanego przypadku z którego oczywiście Finster tłumaczy się Mariuszem Paluchem. Ale kto wierzy w bajki, że do Rady Nadzorczej przyjmuje się "rzekomych doktorów"? Jeśli więc chodzi o taką dokładną listę swoich kłamstw publicznych, której domaga się Arseniusz Finster to oczywiście taką listę przygotuję. Zaspokoję w tym względzie pragnienia włodarza, w odpowiednim dla siebie momencie, bo nie jestem na etacie u Finstera.

- rzekome vacatio legis [według Finstera "wakacjo legis" - nie wiem co to, ale chyba chodzi o vacatio legis] dla nowelizacji ustawy o referendach lokalnych ma przypadać na 2024 r. to nieprawidłowa interpretacja burmistrza, który nie rozumie chyba procesu legislacyjnego. Ta ustawa nadal nie została uchwalona i według strony sejmowej jest na etapie I czytania. Teraz dlaczego mówię o 15% progu dla referendów? Bowiem takie są plany i zamiary inicjatorów, ale tutaj też burmistrz nie doczytał zapewne istotnych szczegółów. Otóż 15% progu będzie obowiązywało jeszcze przed wyborami w 2023 r., a żeby mogło obowiązywać przed najbliższymi wyborami, musi być wprowadzone w 2022 r. Natomiast od 2024 roku, albo i wcześniej - w 2023 r. tuż po wyborach zacznie obowiązywać 0% frekwencji dla referendów lokalnych - i z tego powinien się burmistrz najbardziej radować - o ile dotrwa na urzędzie do tego czasu. Tutaj szczegółowe informacje w tej sprawie. Zresztą trzymam rękę na pulsie i będę informował mieszkańców o dalszych pracach nad tym projektem, żeby też burmistrz mógł być na czasie. 

- Arseniusz Finster jest bardzo niekonsekwentny w swoim pohukiwaniu i zastraszaniu oponentów politycznych. Zapowiadał mi bowiem podjęcie kroków prawnych za to, że jego "zawiadomienie" nazwałem "donosem". Jak zwykle puste groźby, które mają na celu zastraszenie przeciwników. Ten sposób uznał za nieskuteczny, więc skierował pismo na mój Uniwersytet. Chwyta się nieporadnie, czego popadnie. 

- Finster listy pisze, no i dzwonić też lubi. Jest na tyle bezczelny, że potrafi zadzwonić do mnie w Sylwestra i szykanować mnie, a potem w świetle mediów prezentuje się jako merytoryczne niewiniątko. Prawda jest jednak taka, że kiedy chodzi o kłamstwa wygłaszane publicznie przez Finstera i jego siłowników, to wszystko jest kwestią semantyki, a kiedy opozycja użyje zwrotu "prawie" zamiast "prawie całkowicie" - to są kłamstwa i brak wiedzy. Ot, burmistrzowska logika. 

- list Finstera na Uniwersytet Kazimierza Wielkiego w mojej sprawie. Pismo takie Finster powinien opublikować, a jeśli tego nie zrobił to ja je wkrótce opublikuję, bo jest to informacja publiczna. Napisałem post pod tytułem: Burmistrz uprzejmie donosi i teraz mógłbym napisać drugi pt. Burmistrz uprzejmie donosi cz. II. Finsterowi się wydaje, że on jest taki sprytny. Jednak się myli, po pierwsze nie ma podstaw do żadnych listów wobec mnie na żadną uczelnię, a po drugie narusza w ten sposób moje podstawowe prawa obywatelskie i nastaje na wolność nauki. Będzie w związku z tym listem i moja, dość ostra interwencja. Bo gdybym publicznie kłamał, gdybym publicznie Finstera szkalował, to ja rozumiem skargi, ale tutaj chodzi po prostu o urażone ego burmistrza o nic więcej. A ten szał burmistrzowski wynika tylko i wyłącznie z kilku męskich słów, które usłyszał ode mnie w prywatnej rozmowie i gdyby miał honor i byłby człowiekiem jakiegoś większego formatu, umiałby przyjąć do wiadomości moją prawdę na swój temat. Nie potrafi i zachowuje się jak urażona panienka. Gdybym też był tak małostkowy i nieporadny jak Finster, to po kłamstwach jego przybocznego czyli wiceburmistrza Kopczyńskiego, powinienem napisać list na Uniwersytet Warszawski, opisać sprawę i zapytać - czy jest im wszystko jedno, kiedy ci którzy nie ukończyli tej uczelni, mówią, że ukończyli, podobnie jak mówią ci którzy ukończyli ją rzeczywiście? Oczywiście dotąd takiego czegoś nie zrobiłem, bo uważałbym to za haniebne działanie. To jest po prostu esencja postawy "ojca miasta". Ciekawe ile listów gratulacyjnych Finster wysłał na Uniwersytet w związku z moimi osiągnięciami naukowymi? Zero oczywiście. Podobnie ze stypendiami czy nagrodami z miasta - takich otrzymałem również okrągłe zero. To jest taki chyba element "katechizmu Finstera" - bo nie wiem czy wiecie, ale Finster mówi, że ma taki katechizm. Okazuje się więc, że chyba elementem tego "katechizmu Finstera" stało się przez lata wykonywanie telefonów do pracodawców swoich oponentów politycznych, robił tak w przeszłości, robi tak i teraz. Kiedy burmistrz intelektualnie nie nadąża za argumentami i działaniami opozycji, to sięga po swój "katechizm". Brak siły argumentów, powoduje, że stosuje argumenty siły. 

- ostatnie z pytań Finstera o to "co ci panowie zrobili dla Chojnic", to akurat pod złym adresem składa. Biorąc pod wzgląd środki i możliwości ja dla Chojnic oddałem ponad połowę dorosłego życia w różnych inicjatywach. Od czysto naukowych po czysto społeczne, ale przede wszystkim, czego burmistrz nie potrafi docenić buduję, specjalnie dla Chojnic, konstruktywną opozycję wobec lokalnego układu władzy od 2010 r. I tak, gdyby nie takie inicjatywy jak moje, demokracja w Chojnicach byłaby zupełnie zaprzepaszczona, a za szumnymi hasłami o demokracji lokalnej idą konkretne sprawy gospodarcze. 

Finster się dziwi, że jedni z nas mówią o możliwości dialogu, a inni - jak ja przede wszystkim mówię, że na dialog w zaciszu okienko się już zamknęło i nazywa to jakąś niekonsekwencją. My jesteśmy ludźmi wolnymi, nad nami nie ma żadnego uzurpatora i satrapy, który kazałby się nam trzymać linii partyjnej, dlatego każdy z nas mówi co uważa za słuszne i zgodne ze swoimi przekonaniami. Rozumiem, że Finsterowi ciężko taką sytuację pojąć, bo u nas nie ma przecież dogmatu jednomyślności.  

Merytorycznych treści od burmistrza na konferencji było tyle co kot napłakał, a chyba 1/2 jego wystąpienia była pod tytułem Konfederacja, Haliżak, Wałdoch. Brakuje odpowiedzi na pytania, które postawiliśmy, brakuje merytorycznych odpowiedzi na zarzuty, które postawiliśmy. Jest tylko festiwal butnych ataków - czyli Finster niczym nie zaskakuje. Jeszcze proponuję żeby Arseniusz Finster napisał na mnie list/donos do Papieża. 

Jeszcze raz, cieszę się, że konferencje zainicjowane przez kolegów z Konfederacji pobudziły Pana z Zielonych Wzgórz do działania. Szkoda tylko, że działania szkodliwego. 

Media nasze lokalne natomiast są biernymi odbiorcami słowotoku Finstera. Zero merytorycznych pytań, zero dociekań, śmieszki i przytakiwania. Mamy w Chojnicach mikrofony, aparaty i dziennikarzy, ale zero dziennikarstwa, niewiele z wolnych mediów i zupełny marazm. Fachowy dziennikarz zrobiłby z Finstera swoimi pytaniami ser szwajcarski, ale nie ma komu. Umiejętności nie brakuje lokalnymi dziennikarzom, ale już odwagi bardzo. 

Pięknym też podsumowaniem władzy burmistrzowskiej. była Finsterowa prośba/komenda do wiceburmistrza w trakcie trwania konferencji: "Adaś, zamknij okno". Wszystko na swoim miejscu. 



czwartek, 10 lutego 2022

Nietrafione argumenty

Już kolejny artykuł, tym razem w portalu "Nasze Miasto" w którym Finster stosuje swoją erystykę. Według niego nic się nie stało, że wydał ponad 6 mln złotych na murawę na Chojniczance, bo przecież sprzedał działkę za podobną kwotę i tym samym... no właśnie, co? Nic się nie stało. Logika godna burmistrza. Spójrzmy na to tak hipotetycznie, Arseniusz Finster przychodzi do pracy i pali na biurku w gabinecie 6 mln zł, współpracownicy załamują ręce, ale Finster odbiera telefon i mówi, że prezes NBP zaoferował mu darmowo 6 mln zł. Nic się nie stało! To nic, że Finster mógłby mieć w tej sytuacji dwa razy tyle. Mu wystarczy satysfakcja z połowy tego co mogłoby mieć miasto - tak to wygląda. Murawa nie jest nikomu potrzebna i nie dajcie sobie wmówić tych pseudokalkulacji. Podobnie jak dalszego żonglowania argumentami o niesamowitych inwestycjach Chojnic. Wystarczy spojrzeć na inwestycje "grantowe" w sport i kulturę, żeby zrozumieć jakie to jest żałosne. Tak, Finster stworzył układ polityczny - z niektórymi mieszkańcami, to prawda. Wiele o tym pisałem. Do tego donosząc na mieszkańców, którzy mają inne poglądy od niego udowadnia, że referendum to konieczna i paląca potrzeba. Finsterowi warto przypomnieć, że ogromne inwestycje czynili też bardzo zasłużeni dyktatorzy, to co robili z ludźmi było na ostatnim miejscu. Styl władzy bardzo podobny.